Globalna produkcja smartfonów może spaść o 2,1% w 2026 roku. To następstwo rozwijania AI

Counterpoint Research rewiduje prognozy rynkowe, ostrzegając przed spadkiem globalnych dostaw smartfonów o 2,1% w 2026 roku, co stanowi bezpośrednią konsekwencję gwałtownie rosnących cen pamięci. Zjawisko to, napędzane priorytetowym traktowaniem serwerów AI przez producentów półprzewodników, zmusza vendorów do cięć produkcyjnych i zmian w specyfikacji urządzeń. Sytuacja potwierdza także wcześniejsze analizy wskazujące na konieczność powrotu do starszych standardów sprzętowych w segmencie budżetowym.

Najnowsze raporty opublikowane 16 grudnia 2025 roku przez Counterpoint Research i IDC wskazują na gwałtowne odwrócenie trendu – zamiast spodziewanego wzrostu o 0,45%, rynek smartfonów skurczy się w przyszłym roku. Jest to bezpośrednio powiązane z tematem, który poruszaliśmy już na łamach ITReseller: kryzysem DRAM wymuszającym na producentach zmiany konstrukcyjne, takie jak powrót do 4 GB pamięci RAM czy ponowne wdrażanie slotów microSD. Niedobór komponentów wynika z przekierowania mocy produkcyjnych największych wytwórców chipów, takich jak Samsung czy SK Hynix, na wysokowydajną pamięć HBM dla centrów danych obsługujących sztuczną inteligencję. W efekcie podaż klasycznych kości DRAM i NAND dla elektroniki użytkowej drastycznie zmalała, co blokuje linie montażowe nawet przy dostępności pozostałych podzespołów.​

Wzrost kosztów produkcji (Bill of Materials) będzie najbardziej odczuwalny w segmencie urządzeń budżetowych i średniej półki, gdzie marże są najniższe. Według analityków ceny komponentów dla smartfonów poniżej 200 USD wzrosną o 20–30%, co przełoży się na globalny wzrost średniej ceny sprzedaży (ASP) o niemal 7%. Potwierdza to scenariusz kreślony przez TrendForce, w którym producenci, aby utrzymać rentowność, będą zmuszeni do „cofania się” technologicznego – montowania mniejszej ilości pamięci operacyjnej w tańszych modelach oraz rezygnacji z wlutowanej pamięci masowej na rzecz tańszych kart pamięci. Firmy takie jak Xiaomi czy Lenovo już teraz gromadzą zapasy, próbując zabezpieczyć łańcuchy dostaw przed dalszymi podwyżkami, które w drugim kwartale 2026 roku mogą sięgnąć kolejnych 40%.​

Nadchodzące miesiące będą więc testem wytrzymałości finansowej dla chińskich marek takich jak Oppo, Vivo czy Honor, które operują na cienkich marżach i są silnie uzależnione od segmentu entry-level. W lepszej sytuacji znajdują się Apple i Samsung, dysponujący silniejszą pozycją negocjacyjną oraz produktami premium, które łatwiej absorbują wzrost kosztów, choć i tam udział pamięci w cenie urządzenia wyraźnie wzrośnie. IDC przewiduje, że mimo spadku wolumenu sprzedaży, wartość rynku osiągnie rekordowe 578,9 mld USD właśnie ze względu na inflację cenową. Presja kosztowa utrzyma się prawdopodobnie aż do 2028 roku, co może trwale zmienić krajobraz rynku mobilnego, eliminując z niego mniejszych graczy niezdolnych do zabezpieczenia dostaw pamięci po akceptowalnych cenach.​