AI RADAR Trendbook: „AI szansą, ale i wyzwaniem dla firm – MŚP kluczowe dla uzyskania efektu skali” – Michał Kanownik, Związek Cyfrowa Polska

O szansach i zagrożeniach związanych z rozwojem sztucznej inteligencji w Polsce, o tym, jak AI może wspierać tworzenie nowych usług i produktów, a także zwiększać efektywność firm, a jednocześnie o barierach kompetencyjnych w sektorze MŚP i potrzebie przygotowania młodych pokoleń do wyzwań rynku pracy rozmawiamy z Michałem Kanownikiem, prezesem zarządu Związku Cyfrowa Polska.
Jakie są najważniejsze szanse i wyzwania dla biznesu związane z postępującą adaptacją sztucznej inteligencji?
Widziałbym tutaj dwa podstawowe kierunki. Pierwszy to tworzenie nowych produktów i usług cyfrowych opartych na sztucznej inteligencji. To ogromne pole do popisu, a ogranicza nas właściwie tylko wyobraźnia. Już dziś widać potencjał w medycynie, ochronie zdrowia, energetyce, architekturze, projektowaniu instalacji czy logistyce. Możliwości są niemal nieograniczone, a sztuczna inteligencja pozwala zarówno na wprowadzanie zupełnie nowych usług, jak i udoskonalanie już istniejących.
Drugim kierunkiem jest poprawa efektywności działania. AI daje narzędzia do lepszego zarządzania organizacją, podnoszenia wydajności pracowników, optymalizacji procesów i sprawniejszej obsługi klientów, także w obszarze posprzedażowym. To technologie, które mogą realnie zwiększać konkurencyjność polskich firm. Problem w tym, że wiele przedsiębiorstw nie potrafi ich jeszcze wdrażać.
Czyli główną barierą jest brak kompetencji?
Zdecydowanie tak. Brak wiedzy i świadomości to dziś największy hamulec adaptacji AI w Polsce. Szczególnie dotyczy to małych i średnich przedsiębiorstw. Duże korporacje wdrażają sztuczną inteligencję i dobrze wygląda to w raportach, ale nie daje efektu skali. Dopiero gdy technologia zacznie trafiać do MŚP, cała gospodarka dostanie nowe koło zamachowe.
Dlaczego właśnie mniejsze firmy mają tak duże znaczenie?
Bo to one stanowią większość polskiej gospodarki. Jeżeli przebijemy „szklany sufit” i AI zacznie być stosowana w tysiącach mniejszych podmiotów, wtedy rzeczywiście można mówić o transformacji gospodarki. Sztuczna inteligencja nie zna granic geograficznych, a dzięki niej polski biznes ma szansę przebijać się na rynki globalne.

Czy pieniądze są tutaj równie istotną barierą?
Finanse zawsze są ważne, ale nie uważam, by były największym problemem. Największym jest brak przygotowania merytorycznego. Samo wdrożenie technologii „na pokaz” niczego nie zmieni. Trzeba wiedzieć, jak używać jej mądrze i efektywnie. Przykładów jest wiele, od ochrony zdrowia po e-commerce. Weźmy branżę fashion: algorytmy mogą prowadzić klienta przez proces zakupowy i dopasowywać ofertę do jego preferencji. A jednak wiele firm nie korzysta z tej możliwości, bo brakuje im wiedzy, jak to zrobić.
Często pojawia się też brak pomysłu, do czego AI wykorzystać.
Tak. Wielu przedsiębiorców mówi: „to nie dla mnie”. Rolnik czy właściciel myjni samochodowej zastanawia się, jak miałby użyć sztucznej inteligencji. Tymczasem każdy może znaleźć zastosowanie dopasowane do własnej działalności. AI może wspierać monitorowanie upraw, przewidywać zapotrzebowanie klientów, usprawniać obsługę, a nawet pomagać w prowadzeniu księgowości. Brakuje jednak praktycznych wskazówek.
Jak można rozwiązać ten problem?
Dobrym pomysłem byłby system doradców tworzony przez rząd lub resort cyfryzacji. Tacy przewodnicy mogliby podpowiadać przedsiębiorcom, gdzie i jak zastosować AI, jakie narzędzia wybrać, aby realnie poprawić efektywność zarządzania, zwiększyć sprzedaż czy pozyskać nowych klientów. To wsparcie mogłoby przyspieszyć proces adaptacji w całej gospodarce.
W jakich branżach sztuczna inteligencja ma dziś największe znaczenie i gdzie jej rozwój powinien być priorytetem?
Wskazałbym cztery filary: energetykę, branżę zbrojeniową, służbę zdrowia i cyberbezpieczeństwo. To obszary strategiczne, gdzie sztuczna inteligencja już jest obecna, ale jej rola będzie jeszcze rosła.
Polska ma szansę wykorzystać AI jako nowe koło napędowe rozwoju gospodarczego. Jeśli jednak zdominują nas obawy i bierność, pozostaniemy jedynie odbiorcą cudzych technologii, zamiast ich twórcą i eksporterem – Michał Kanownik, prezes Związku Cyfrowa Polska
Zacznijmy od cyberbezpieczeństwa.
Tutaj AI jest absolutnie niezbędna. Pomaga analizować incydenty, przewidywać kierunki ataków i wzmacniać systemy obronne. Dzięki niej możemy szybciej reagować na zagrożenia i budować szczelniejsze zabezpieczenia. To narzędzie, które znacząco przyspiesza pracę służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo.
A jak wygląda to w sektorze obronnym?
Rozwój jest tu w dużej mierze niejawny, ale na pewno zaawansowany. Widać to chociażby po doświadczeniach wojny w Ukrainie, która stała się poligonem do testowania rozwiązań opartych na AI. Ta technologia ma ogromne znaczenie zarówno na polu walki, jak i w systemach obrony cywilnej. Możemy sobie wyobrazić aplikacje, które analizują dostępność sprzętu i ludzi w sytuacjach kryzysowych, by natychmiast kierować ich tam, gdzie są najbardziej potrzebni.
Energetyka to kolejny filar. Jakie tu są możliwości?
AI może optymalizować zużycie energii, przewidywać zapotrzebowanie na poszczególnych rynkach, a nawet pomagać w lepszym planowaniu inwestycji. Dla konsumenta oznacza to bardziej przewidywalne rachunki, a dla państwa sprawniejsze zarządzanie systemem energetycznym. To narzędzie, które pozwala reagować na zmiany popytu i podnosić efektywność całej gospodarki.
A ochrona zdrowia?
To dziedzina, w której potencjał AI jest wręcz nieograniczony. Analiza danych medycznych może przyspieszać diagnozy, wspierać wykrywanie rzadkich chorób i przewidywać zdarzenia zdrowotne na podstawie wyników badań. Wyobraźmy sobie systemy monitorujące pacjentów z cukrzycą, padaczką czy chorobami serca, które alarmują lekarzy w razie zagrożenia. To ogromna wartość dla pacjentów, budżetu państwa i całego sektora medycznego.

Czyli AI mogłaby pomóc także w zarządzaniu placówkami?
Zdecydowanie tak. Można ją wykorzystać do analizy dostępności łóżek, zapotrzebowania na personel czy zużycia leków. AI może nawet optymalizować trasy pielęgniarek w szpitalach, by skrócić dystans, który pokonują w codziennej pracy. To oszczędności i lepsza organizacja systemu. W szerszym wymiarze oznacza to efektywniejsze wydawanie publicznych pieniędzy.
AI w służbie zdrowia to nie tylko diagnozy, ale też logistyka?
Oczywiście. Tak jak aplikacje mapowe pozwalają karetce szybciej dotrzeć do pacjenta, podobnie można mapować wewnętrzne procesy w szpitalu, od transportu pacjentów na badania, przez dostępność sprzętu, po planowanie grafiku lekarzy. Dzięki temu unika się chaosu, a opieka staje się sprawniejsza.
Czyli to także szansa dla polskich firm technologicznych?
Naturalnie. Tworzenie takich rozwiązań w Polsce to nie tylko usprawnienie krajowej ochrony zdrowia, ale też możliwość eksportu technologii na rynki zagraniczne. Mamy potencjał, by rozwijać rozwiązania konkurencyjne w skali globalnej.
Musimy wypracować swoistą umowę społeczną i dbać o jakość danych, które trafiają do systemów. Jeśli będziemy karmić sztuczną inteligencję dezinformacją czy chaotycznymi informacjami, w przyszłości może nam to zaszkodzić – Michał Kanownik, prezes Związku Cyfrowa Polska
Jakie obszary, Pana zdaniem, są wciąż niedoceniane, jeśli chodzi o wykorzystanie sztucznej inteligencji?
Wskazałbym dwa: rolnictwo i rynek pracy. W przypadku rolnictwa mamy do czynienia z ogromnym, niewykorzystanym potencjałem. AI może monitorować pola uprawne, przewidywać zbiory, podpowiadać optymalne terminy siewu czy nawożenia, a nawet analizować prognozy pogodowe, aby lepiej planować produkcję. Technologia może też wspierać hodowlę zwierząt, monitorować ich kondycję i doradzać w zakresie żywienia. Dzięki temu rolnik otrzymuje narzędzie, które zwiększa efektywność gospodarstwa i ogranicza ryzyko strat.
A jak to wygląda w kontekście rynku pracy?
Tu często pojawia się obawa, że AI odbierze ludziom zatrudnienie. Ja uważam inaczej. Ta technologia może być używana do lepszego zarządzania zasobami ludzkimi i przewidywania trendów. Analiza dużych zbiorów danych pozwala prognozować, w których regionach kraju i w jakich branżach będzie rosnąć zapotrzebowanie na specjalistów. Dzięki temu można wcześniej dostosować system edukacji i kształcenia zawodowego, by przygotować kadry do przyszłych wyzwań. To narzędzie, które nie eliminuje pracy, lecz pomaga planować i kształtować rynek zatrudnienia.
Czy nie istnieje ryzyko, że takie prognozy AI będą oparte na błędnych danych?
Bezspornie, i jest to bardzo poważne ryzyko. Modele uczą się na podstawie tego, co im dostarczymy. Jeśli dane są złej jakości, wyniki również będą błędne. To tak zwany problem „garbage in, garbage out”. Musimy więc wypracować swoistą umowę społeczną i dbać o jakość danych, które trafiają do systemów. Jeśli będziemy karmić sztuczną inteligencję dezinformacją czy chaotycznymi informacjami, w przyszłości może nam to zaszkodzić.

To wymaga także zmiany podejścia społecznego.
Zdecydowanie tak. Społeczeństwo musi zrozumieć, że AI jest narzędziem, które można wykorzystać z korzyścią, jeśli zadbamy o odpowiednie warunki. Problem w Europie polega na tym, że debata publiczna od lat skupia się głównie na zagrożeniach, etyce, prywatności czy ryzyku utraty pracy. Rzecz jasna to ważne kwestie, ale jednostronna narracja rodzi nieufność. Tymczasem globalne dane pokazują, że technologia wprawdzie zmieni strukturę zatrudnienia, ale jednocześnie stworzy wiele nowych miejsc pracy i specjalizacji.
Czyli zamiast strachu potrzebna jest otwartość na zmiany?
Tak. Kluczowe są reskilling i upskilling, czyli zdobywanie nowych kompetencji i podnoszenie już posiadanych. Rynek pracy będzie się zmieniał i nikt na nas nie poczeka. Jeśli zatrzymamy się w miejscu, świat zwyczajnie nas wyprzedzi. Dlatego edukacja i ciągłe uczenie się są fundamentem, by wykorzystać szanse, które daje AI.
Jakie działania powinny zostać podjęte w obszarze edukacji?
Musimy wprowadzać elementy związane ze sztuczną inteligencją do szkół i na uczelnie. Chodzi o to, aby młode pokolenie, które za kilka lat wejdzie na rynek pracy, było przygotowane do pracy z tą technologią. AI powinna być traktowana jako narzędzie codzienne, które ułatwia życie, przyspiesza procesy, daje szybszy dostęp do informacji, pomaga w diagnozowaniu problemów i ich rozwiązywaniu. Jeśli nauczymy młodych ludzi korzystania z niej w sposób świadomy i bezpieczny, będą oni naturalnie wykorzystywać ją w przyszłej pracy zawodowej.
To wymaga także działań ze strony państwa.
Ma się rozumieć. Potrzebna jest kampania edukacyjna i programy wsparcia, które przekonają społeczeństwo, że AI to nie wróg, lecz sprzymierzeniec. Zaufanie można budować przez transparentność i pokazywanie przykładów realnych korzyści, jakie niesie ta technologia, np. w ochronie zdrowia czy energetyce. Ważne, by obywatel widział namacalne efekty, a nie tylko słyszał o abstrakcyjnych projektach.
Czy w takim razie najbliższe lata będą czasem kluczowych rozstrzygnięć?
Tak, stoimy przed momentem przełomowym. Jeśli uda się przełamać barierę braku kompetencji i braku zaufania, Polska ma szansę wykorzystać sztuczną inteligencję jako nowe koło napędowe rozwoju gospodarczego. Jeśli jednak zdominują nas obawy i bierność, pozostaniemy jedynie odbiorcą cudzych technologii, zamiast ich twórcą i eksporterem.
Aby bezpłatnie pobrać cały raport AI RADAR – Trendbook (ponad 400 stron, bezcennej wiedzy o AI) kliknij w poniższy baner:

















