Ambitne obietnice Tesli i tylko 160 sztuk robotaxi na koniec 2025 roku

Tesla wchodziła w 2025 rok z jednymi z najbardziej ambitnych planów autonomicznego transportu na świecie. Zapowiadana flota około 1 500 robotaxi miała jeszcze przed końcem roku obsługiwać połowę populacji Stanów Zjednoczonych. Rzeczywistość okazała się znacznie bardziej skromna.
Ambitne zapowiedzi i twarde liczby
Na początku 2025 roku Tesla, kierowana przez Elona Muska, zapowiadała szybkie przejście od testów do komercyjnych przejazdów autonomicznych. W lipcu, podczas prezentacji wyników za drugi kwartał, Musk deklarował, że robotaxi będą dostępne dla połowy mieszkańców USA do końca roku. W planach znalazło się także uruchomienie usług w nawet 10 aglomeracjach, 500 pojazdów w rejonie Austin oraz 1 000 w San Francisco Bay Area.
Na koniec 2025 roku skala projektu była jednak nieporównywalnie mniejsza. W Austin działało około 30 robotaxi, a w rejonie San Francisco około 130 pojazdów. Oznacza to realizację poniżej 5% pierwotnie deklarowanego celu, co szybko stało się przedmiotem krytyki analityków i obserwatorów rynku.
Autonomia, która wciąż wymaga nadzoru
Musk od lat przedstawia jazdę autonomiczną jako klucz do transformacji transportu i nowy strumień przychodów dla właścicieli Tesli. Jeszcze w 2019 roku zapowiadał milion robotaxi do 2020 roku, później przesuwając ten horyzont na kolejne lata dekady. W 2025 roku Musk zapewniał, że nienadzorowana autonomia jest już na wyciągnięcie ręki.
W praktyce wszystkie robotaxi Tesli nadal jeżdżą nadzorowane przez człowieka. W Austin zajmuje on miejsce pasażera, a w Kalifornii, zgodnie z lokalnymi regulacjami, musi siedzieć za kierownicą. To dość mocno podważa tezę o gotowości technologii do pełnej komercjalizacji.
Bariery techniczne i regulacyjne
W kwietniu 2025 roku Musk zapowiadał płatne, w pełni autonomiczne przejazdy w Austin już w czerwcu, co nie doszło do skutku. Dodatkowym problemem okazało się przesunięcie premiery układu AI5, który ma trafić do Cybercaba dopiero w połowie 2027 roku – według zapowiedzi chip ma mieć znacznie wyższą wydajność względem obecnej generacji.
Presja regulacyjna także rośnie. National Highway Traffic Safety Administration prowadzi dochodzenia dotyczące systemów wspomagania Tesli po serii wypadków, w tym śmiertelnym zdarzeniu z 2025 roku. Równocześnie europejscy regulatorzy domagają się bardziej rygorystycznych testów przed dopuszczeniem autonomicznych pojazdów do ruchu.
Rynek, inwestorzy i konkurencja
Mimo niepowodzeń robotaxi kurs akcji Tesli pozostaje relatywnie odporny, głównie dzięki podstawowemu biznesowi samochodów elektrycznych. Część inwestorów przywykła do zjawiska określanego jako „Elon Time”, czyli opóźnień w realizacji zapowiedzi. Jednak powtarzające się rozbieżności między deklaracjami a faktami zaczynają podkopywać zaufanie.
Optymiści wciąż zakładają, że robotaxi staną się fundamentem wyceny spółki w kolejnych latach, ale trzeba pamiętać, że konkurenci, tacy jak Waymo czy Zoox, już dziś operują większymi flotami, opartymi na zestawach lidarów i radarów, i mogą pochwalić się stabilniejszymi wynikami jeśli chodzi o bezpieczeństwo.
Co dalej z robotaxi Tesli?
Tesla deklaruje, że plan produkcji Cybercaba od kwietnia 2026 roku pozostaje aktualny, choć coraz więcej analityków wątpi w realność tego terminu. Bez rozwiązania problemu nienadzorowanej autonomii, uzyskania wyjątków regulacyjnych i zwiększenia skali operacji do tysięcy pojazdów, wizja Muska pozostaje bardziej obietnicą niż rynkową rzeczywistością. Rok 2025 pokazał, jak długa jest jeszcze droga od ambitnych prezentacji do faktycznej transformacji transportu.




















