„Krzemowa tarcza” pozostanie na wyspie. Tajwan uspokaja w sprawie umowy z USA

Wicepremier Tajwanu Cheng Li-chiun stanowczo odrzuciła obawy, jakoby nowa umowa handlowa ze Stanami Zjednoczonymi miała osłabić rodzimy przemysł półprzewodników. Porozumienie, zakładające potężne inwestycje tajwańskich firm w USA, ma w zamian zagwarantować wyspie preferencyjne warunki celne i ochronę przed planowanymi przez Waszyngton taryfami.

Tajwański sektor chipów często nazywany jest „krzemową tarczą”, która zniechęca Chiny do agresji militarnej. Obawy o to, że zbliżenie z USA może tę tarczę osłabić, pojawiły się w kontekście ogromnej skali nowej umowy. Zgodnie z ustaleniami, tajwańskie firmy mają zainwestować w USA aż 250 miliardów dolarów. Środki te trafią na rozwój produkcji półprzewodników, energetykę oraz badania i operacje związane ze sztuczną inteligencją. Rząd w Tajpej wesprze ten ruch, oferując kolejne 250 miliardów dolarów w formie gwarancji kredytowych dla firm budujących lub rozszerzających swoją obecność w Stanach Zjednoczonych.

Mimo tak dużej skali zaangażowania, wicepremier Cheng zapewnia, że nie oznacza to ucieczki technologii. Rząd podjął kroki, aby najnowocześniejsze procesy produkcyjne pozostały na Tajwanie, odrzucając m.in. propozycję przeniesienia połowy produkcji chipów na amerykańską ziemię.

„To nie jest relokacja łańcucha dostaw, lecz wsparcie dla tajwańskiego przemysłu high-tech w rozszerzaniu jego siły za granicą (…) poprzez dodawanie i mnożenie potencjału” – tłumaczyła dziennikarzom Cheng Li-chiun.

Kluczowym elementem umowy jest ochrona tajwańskich produktów przed protekcjonistyczną polityką celną USA (tzw. Section 232). Administracja Donalda Trumpa rozważa nałożenie na półprzewodniki ceł sięgających nawet 300% (sekretarz handlu Howard Lutnick wspominał ostatnio o stawce 100%). Dzięki porozumieniu Tajwan ma zapewnione „najkorzystniejsze traktowanie”:

  • Zerowe cła w ramach limitu: Chipy produkowane na Tajwanie będą zwolnione z opłat, o ile ich wolumen nie przekroczy określonego pułapu (2,5-krotności obecnych mocy produkcyjnych danej firmy w USA w trakcie budowy fabryk, a po ich ukończeniu – 1,5-krotności).

  • Preferencje po przekroczeniu limitu: Nawet nadwyżka produkcyjna ma być traktowana ulgowo, co pozwoli uniknąć drastycznych taryf.

Wicepremier Cheng podkreśliła, że celem strategicznym jest budowa wspólnego, zaawansowanego łańcucha dostaw dla „obozu demokratycznego”, szczególnie w dobie rewolucji AI. Tyle tylko, że obok rewolucji w AI, mamy też rewolucję w polityce międzynarodowej. Prawo i zasady rządzące przez dekady relacjami między państwami właściwie przestały obowiązywać przez miniony rok, od czasu zaprzysiężenia Donalda Trumpa. Kontrowersyjny polityk znany jest ze zmienności opinii i pogardy dla słabszych sojuszników. Nietrudno więc wyobrazić sobie sytuację, w której, gdy tajwańskie fabryki procesorów w USA już będą działać na pełnych obrotach, Trump (lub jego następca, chociaż i tu może okazać się, że 22 poprawka do Konstytucji USA zostanie zignorowana i Trump obejmie urząd po raz trzeci) zwyczajnie “zrobi deal” z Chinami i sprzeda wyspę.