InPost przyspiesza ekspansję w Europie, spółka celuje w dwucyfrowy wzrost w 2026 roku

InPost wchodzi w 2026 rok z ambitnymi planami, które zakładają dalszy wzrost udziałów w rynku i utrzymanie wysokiego tempa rozbudowy sieci. Grupa liczy na średnie do wysokich kilkanaście % wzrostu wolumenów w skali roku, a już w pierwszym kwartale spodziewa się dynamiki sięgającej wysokich 20%.

InPost zamknął 2025 rok z bardzo mocnym wzrostem skali działalności. Przychody grupy zwiększyły się o 34% i sięgnęły 14,7 mld zł, a skorygowana EBITDA wzrosła o 12,3%, do 4,1 mld zł, a w samym tylko czwartym kwartale spółka obsłużyła 417,6 mln przesyłek, czyli o 30% więcej niż rok wcześniej. Jednocześnie kwartalne przychody wzrosły do 4,46 mld zł, co oznacza poprawę o 32,6% rok do roku.

Na poziomie operacyjnym obraz nie jest jednak całkowicie jednolity. Skorygowana EBITDA w czwartym kwartale wyniosła 1,10 mld zł i była niższa niż rok wcześniej, głównie z powodu kosztów integracji brytyjskiego Yodel. To właśnie ten element najmocniej ciążył rentowności, podobnie jak wzrost wydatków inwestycyjnych. Wolne przepływy pieniężne grupy spadły w całym 2025 roku do 84,1 mln zł.

Mimo tego spółka podkreśla, że zadłużenie netto utrzymało się na stabilnym poziomie 2,2x EBITDA, co w realiach intensywnej ekspansji i przejęć można odczytywać jako sygnał, że InPost nadal kontroluje tempo wzrostu. Według spółki Polska wygenerowała 1,6 mld zł dodatnich wolnych przepływów pieniężnych, które w praktyce finansują część ofensywy zagranicznej.

 

Europa i Wielka Brytania mają napędzać kolejny etap wzrostu

Najmocniej widać to po strukturze wzrostu. W Polsce wolumen w czwartym kwartale zwiększył się o 5%, podczas gdy w strefie euro było to 23%, a w Wielkiej Brytanii aż 240%, czemu pomogła integracja Yodel. W całym 2025 roku brytyjski biznes urósł do 262,1 mln przesyłek, a przychody na tym rynku wzrosły o ponad 207%. To pokazuje, że dla InPostu zagranica nie jest już dodatkiem do polskiego biznesu, ale głównym obszarem skalowania modelu.

W 2026 roku grupa chce ten kierunek jeszcze wzmocnić. Plan zakłada dodanie ponad 20 000 nowych automatów paczkowych na wszystkich rynkach. To byłby krok większy niż w 2025 roku, gdy sieć urosła o 14,2 tys. urządzeń, a cała infrastruktura out of home osiągnęła 94 536 punktów, w tym 61 196 maszyn Paczkomat.

Szczególnie ważne są prognozy na początek roku. W Polsce InPost zakłada umiarkowany, jednocyfrowy wzrost wolumenu w pierwszym kwartale, natomiast na rynkach międzynarodowych oczekuje około 70% wzrostu. Z kolei w Wielkiej Brytanii i Irlandii spółka liczy na wyraźne odbicie rentowności i dojście do kilku % marży skorygowanej EBITDA. W strefie euro ma nastąpić lekka poprawa zyskowności, choć rozwój usług door to door będzie częściowo ograniczał tempo wzrostu marż.

 

Skala, technologia i sieć jako fundament przewagi

Z perspektywy rynku technologii i handlu internetowego najważniejsze jest to, że InPost nie rozwija już wyłącznie fizycznej sieci maszyn. Spółka podała, że z 1,8 mld zł wydatków inwestycyjnych w 2025 roku niemal 70% trafiło na rozbudowę europejskiej sieci automatów paczkowych, a pozostała część została przeznaczona między innymi na projekty IT i rozwój technologii opartych na sztucznej inteligencji.

To istotne, bo rynek dostaw e-commerce coraz mocniej opiera się nie tylko na liczbie punktów odbioru, ale też na jakości algorytmów, planowaniu tras, prognozowaniu popytu i integracji z platformami sprzedażowymi. InPost próbuje więc budować przewagę nie samą obecnością w terenie, lecz skalą połączoną z technologią.

W tym sensie prognoza średnich do wysokich kilkunastu % wzrostu wolumenów w 2026 roku wygląda nie tylko jak ambitny cel finansowy, ale też jak test, czy spółka potrafi przekuć kosztowną fazę przejęć i integracji w stabilny, europejski model logistyczny. Na razie wszystko wskazuje na to, że właśnie zagranica będzie najważniejszym silnikiem tego scenariusza.