KIGEiT apeluje o zmianę polityki półprzewodnikowej, Polska ma postawić na dojrzałe procesy i obronność

Krajowa Izba Gospodarcza Elektroniki i Telekomunikacji przekazała do Ministerstwa Cyfryzacji obszerne stanowisko dotyczące dokumentu „Polska w grze o przyszłość – polityka dla sektora półprzewodników 2026+”. Organizacja popiera sam kierunek prac, ale przekonuje, że rządowy projekt wymaga istotnych uzupełnień, jeśli ma stać się podstawą realnej polityki przemysłowej dla Polski.

W przekazanej 2 kwietnia opinii KIGEiT ocenia dokument Ministerstwa Cyfryzacji jako potrzebny, lecz niedokończony. Izba podkreśla, że polska polityka półprzewodnikowa nie może ograniczać się do ogólnego hasła włączania kraju w globalne łańcuchy wartości. Według organizacji potrzebna jest przede wszystkim diagnoza, która odpowie, dlaczego w ostatnich dekadach Europa traciła kompetencje produkcyjne w ICT i co należy zrobić, by odwrócić ten proces.

W rekomendacji znajdziemy cztery konkretne postulaty. Po pierwsze, identyfikacja krytycznych typów przyrządów półprzewodnikowych dla polskiej gospodarki, infrastruktury i obronności. Po drugie, budowa mechanizmów odporności dostaw, w tym rezerw strategicznych, długoterminowych umów z dostawcami i monitoringu łańcuchów dostaw. Po trzecie, rozwój zdolności produkcyjnych w dojrzałych procesach od 28 do 250 nanometrów. Po czwarte, wyraźne wpisanie do strategii wymiaru obronnego i infrastruktury dual-use.

To ważny sygnał, bo KIGEiT wprost sugeruje, że Polska nie powinna „za wszelką cenę” gonić za najbardziej zaawansowanymi procesami litograficznymi. Zamiast tego należałoby wykorzystać obszary, w których kraj i Europa mają realne kompetencje, czyli fotonikę, elektronikę mocy, motoryzację, energoelektronikę i zastosowania obronne. W dokumencie pada też argument, że przy budżecie MON przekraczającym 160 mld zł bezpieczeństwo dostaw komponentów elektronicznych nie jest tematem teoretycznym, lecz pilną potrzebą państwa.

 

Nie tylko chipy, ale cały ekosystem

Jednym z najmocniejszych wątków stanowiska KIGEiT jest krytyka podejścia sprowadzającego politykę półprzewodnikową wyłącznie do samych chipów. Izba proponuje patrzeć na sektor szerzej, według modelu „od materiału do systemu”. To oznacza uwzględnienie nie tylko projektowania i produkcji układów, ale też materiałów, chemikaliów, PCB, montażu elektronicznego, integracji systemowej, oprogramowania oraz zaplecza kadrowego i badawczego.

W tym ujęciu Polska ma dziś raczej strukturę „klepsydry”. Z jednej strony istnieją mocne kompetencje projektowe i programistyczne, z drugiej rozwija się montaż elektroniki. Największe luki pozostają jednak w dolnych warstwach całego łańcucha, czyli tam, gdzie powstaje trwała przewaga przemysłowa i odporność strategiczna. KIGEiT zwraca też uwagę, że w Europie udział sprzedaży chipów to zaledwie 8,1% rynku globalnego, a większość wartości rynku nadal tworzą dojrzałe procesy technologiczne powyżej 7 nm. Według załączonych analiz segment tych procesów odpowiada za 58–62% światowego rynku półprzewodników, czyli za ponad 365 mld USD rocznie.

To właśnie dlatego rekomendacja dotycząca procesów 28–250 nm brzmi nie jak krok wstecz, lecz jak próba osadzenia polskiej strategii w realiach przemysłu. Zwłaszcza że to te technologie są kluczowe dla przemysłu, motoryzacji, elektroniki mocy, czujników i wielu zastosowań wojskowych.

 

Spór o kierunek polityki przemysłowej

Stanowisko KIGEiT jest zarazem szerszym głosem w debacie o przyszłości europejskiej elektroniki. Organizacja przekonuje, że sama atrakcyjność inwestycyjna i subsydiowanie pojedynczych fabryk nie wystarczą, jeśli nie zostaną odbudowane pełne łańcuchy wartości. Tu mocno wybrzmiewa także krytyka porozumienia ITA, które według Izby przez lata osłabiało konkurencyjność europejskiej produkcji elektroniki.

Z perspektywy Polski to ważne stanowisko, bo przesuwa rozmowę z poziomu ambicji na poziom wykonalności. KIGEiT nie odrzuca rządowej strategii. Raczej domaga się, by dokument stał się planem przemysłowym z prawdziwego zdarzenia, opartym na odporności dostaw, krajowych kompetencjach i potrzebach obronnych. I właśnie to może być dziś najważniejszy wniosek z tej opinii.