KIGEiT chce wzmocnienia Industrial Accelerator Act. Polska może zyskać na nowej polityce UE

Krajowa Izba Gospodarcza Elektroniki i Telekomunikacji przedstawiła polskiej administracji swoje stanowisko wobec Industrial Accelerator Act, czyli nowego projektu rozporządzenia Unii Europejskiej dotyczącego przyspieszenia rozwoju przemysłu i dekarbonizacji w sektorach strategicznych. Organizacja popiera cele inicjatywy, ale przekonuje, że bez dodatkowych narzędzi handlowych i regulacyjnych sama reforma może okazać się niewystarczająca.
Stanowisko KIGEiT trafiło 13 kwietnia 2026 roku do kilku kluczowych resortów, w tym Ministerstwa Finansów i Gospodarki, Ministerstwa Cyfryzacji, Ministerstwa Energii oraz Ministerstwa Aktywów Państwowych. Izba deklaruje pełne poparcie dla Industrial Accelerator Act, projektu Komisji Europejskiej oznaczonego jako COM(2026) 100 final, który został przedstawiony 4 marca 2026 roku.
W dokumencie KIGEiT podkreśla, że Polska ma realne kompetencje, by stać się ważnym ogniwem europejskiej transformacji technologicznej. Chodzi przede wszystkim o produkcję zaawansowanej elektroniki dla energetyki, telekomunikacji i obronności, ale także o ogniwa litowo jonowe, magazyny energii, elektronikę mocy oraz rozwiązania dla lokalnych obszarów bilansowania obciążenia. W ocenie Izby właśnie te segmenty mogą dać Polsce trwałą przewagę konkurencyjną, jeśli zostaną wsparte spójną polityką przemysłową.
Sama konstrukcja IAA ma być jednym z filarów nowej polityki przemysłowej Brukseli. Komisja Europejska zapowiada, że akt ma pomóc odwrócić spadek udziału przemysłu w unijnym PKB i podnieść go do 20% do 2035 roku. Chodzi też o szybsze procedury dla inwestycji przemysłowych, wsparcie dla produkcji niskoemisyjnej oraz tworzenie silniejszego popytu na technologie wytwarzane w Europie. Według Komisji celem jest także utrzymanie i stworzenie około 150 000 miejsc pracy w kluczowych sektorach.
Spór nie dotyczy celu, lecz skali działania
Najmocniejszy akcent w stanowisku KIGEiT dotyczy tego, że sam akt nie wystarczy, jeśli UE nie zacznie bardziej zdecydowanie bronić własnej produkcji. Izba proponuje między innymi selektywną rewizję zasad handlu w obszarze ICT, szybką ścieżkę ceł wyrównawczych wobec subsydiowanego importu, ograniczenie samooceny zgodności dla producentów spoza UE oraz mocniejsze wymogi dotyczące unijnego pochodzenia komponentów.
W dokumencie pada też wyraźne ostrzeżenie przed powtórzeniem błędów z przeszłości. KIGEiT wskazuje, że Europa i Polska utraciły już część kompetencji w takich obszarach jak fotowoltaika, inteligentne liczniki czy komponenty dla energetyki. Dlatego teraz stawką nie jest wyłącznie rozwój nowych mocy przemysłowych, ale również zachowanie kontroli nad technologiami, które będą kluczowe dla bezpieczeństwa, energetyki i transportu w następnej dekadzie.
To ważny sygnał także dla polskiego rządu. Jeśli Warszawa wykorzysta negocjacje wokół IAA do zbudowania własnej, precyzyjnej agendy przemysłowej, może realnie wzmocnić pozycję krajowych firm w europejskich łańcuchach dostaw. Jeśli nie, istnieje ryzyko, że Polska pozostanie głównie rynkiem zbytu i miejscem montażu, a nie centrum rozwoju strategicznych technologii.
W tym sensie stanowisko KIGEiT jest czymś więcej niż komentarzem do unijnego projektu. To próba przesunięcia debaty z poziomu ogólnych deklaracji na poziom konkretnych instrumentów. Dla branży elektronicznej, energetycznej i telekomunikacyjnej może to być jedna z najważniejszych dyskusji tego roku.
KIGEiT w pełni popiera cele IAA i uznaje jego przyjęcie za sprawę najwyższej wagi – podkreśla Izba w podsumowaniu stanowiska.
Jednocześnie zaznacza, że bez dodatkowych narzędzi handlowych i prawnych cele rozporządzenia mogą nie przełożyć się na realne mechanizmy wykonawcze.




















