„Polska dojrzewa do budowy własnych technologii” – rozmowa z Michałem Dżogą, BearLake Group

Powstanie BearLake Group to coś więcej niż kolejny projekt integrujący spółki technologiczne. To próba zbudowania organizacji, która odpowiada na zmianę pozycji Polski w globalnym ekosystemie IT. O tym, dlaczego właśnie teraz powstaje taki holding, jakie ma ambicje i jak chce łączyć kompetencje z różnych obszarów technologii, rozmawiamy z Michałem Dżogą, CEO BearLake Group.
BearLake Group to nowo powołany polski holding technologiczny, który integruje osiem spółek działających w obszarach infrastruktury IT, cyberbezpieczeństwa, energetyki oraz sztucznej inteligencji. Organizacja została zaprojektowana jako podmiot zdolny realizować złożone projekty transformacji cyfrowej od początku do końca, obejmując cały łańcuch wartości – od infrastruktury i centrów danych, przez systemy teleinformatyczne, aż po rozwiązania AI. Ambicją grupy jest przyspieszenie transformacji technologicznej zarówno w sektorze prywatnym, jak i administracji publicznej oraz budowa silniejszej pozycji Polski w globalnym ekosystemie technologicznym.
Na czele holdingu stoi Michał Dżoga, menedżer z ponad 25-letnim doświadczeniem na styku biznesu, technologii i administracji. Przez 16 lat związany był z firmą Intel, gdzie pełnił m.in. funkcję Country Managera w Polsce i odpowiadał za strategiczne programy współpracy z rządami oraz organizacjami międzynarodowymi w regionie EMEA. Wcześniej pracował m.in. przy projektach publicznych i inicjatywach cyfryzacyjnych, był także założycielem Fundacji Orange oraz współtwórcą inicjatyw wspierających rozwój innowacji w Polsce. Doświadczenie zdobyte w globalnej organizacji ma dziś stanowić fundament budowy nowego, lokalnego podmiotu technologicznego.
Skąd pomysł na stworzenie BearLake Group i dlaczego właśnie teraz?
To jest naturalna konsekwencja tego, gdzie dzisiaj jesteśmy jako kraj. Kiedy kończyliśmy studia, wejście do polskiego biznesu było wyzwaniem, ale jednocześnie czymś obiecującym. Natomiast praca dla dużych, międzynarodowych korporacji była ogromnym prestiżem i często celem samym w sobie.
Dzisiaj jesteśmy w zupełnie innym miejscu. Polska gospodarka dojrzała. Widać to bardzo wyraźnie po przedsiębiorcach, którzy zbudowali silne firmy i są gotowi je skalować, wychodzić na rynki międzynarodowe, a w wielu przypadkach konkurować z globalnymi graczami.
Z drugiej strony jest grupa ludzi, którzy przez kilkanaście czy kilkadziesiąt lat pracowali w dużych organizacjach międzynarodowych. Naturalnie pojawia się potrzeba wykorzystania tego doświadczenia w kraju. Trochę z poczucia odpowiedzialności, trochę z ambicji, a trochę z przekonania, że to jest właściwy moment, żeby zrobić coś własnego i jednocześnie coś, co będzie miało znaczenie szersze niż tylko biznesowe.

Czy to projekt bardziej biznesowy czy jednak misyjny?
To połączenie jednego i drugiego. Z jednej strony mamy bardzo konkretne przesłanki rynkowe. Klienci coraz częściej oczekują kompleksowych rozwiązań. Nie chcą już zarządzać kilkoma dostawcami, z których każdy odpowiada za inny fragment projektu. Oczekują partnera, który jest w stanie wziąć odpowiedzialność za całość.
Z drugiej strony jest element, który można nazwać misyjnym. Chcemy przekuć doświadczenie zdobyte w międzynarodowych organizacjach w coś, co buduje lokalną wartość. To jest też próba zbudowania polskiego „contentu technologicznego”, a nie tylko wdrażania rozwiązań z zewnątrz.
To podejście wynika z przekonania, że jeśli chcemy realnie liczyć się w globalnym układzie, musimy budować własne kompetencje i własne technologie.
Holdingów technologicznych w Polsce już nie brakuje. Czym chcecie się wyróżnić?
Najważniejszy jest sposób budowy tej organizacji. Dla nas kluczowy jest przemyślany dobór spółek i ich komplementarność. Nie chodzi o to, żeby mieć jak najwięcej podmiotów, tylko żeby razem tworzyły spójny ekosystem.
Budujemy holding tak, żeby pokrywać cały stos technologiczny transformacji cyfrowej. Od infrastruktury, przez systemy teleinformatyczne, aż po cyberbezpieczeństwo i sztuczną inteligencję. Klienci coraz częściej oczekują podejścia całościowego, a nie współpracy z wieloma wyspecjalizowanymi firmami działającymi w silosach.
To jest odpowiedź na rosnącą złożoność projektów. Transformacja technologiczna przestała być pojedynczym wdrożeniem. Dzisiaj to proces, który obejmuje wiele obszarów jednocześnie i wymaga ścisłej integracji kompetencji.
Czyli bierzecie odpowiedzialność za cały projekt, a nie jego fragment?
Dokładnie tak. Co istotne, nie jesteśmy startupem ani firmą konsultingową. Spółki, które wchodzą w skład BearLake, mają często ponad 20 lat doświadczenia i realizowały duże projekty transformacyjne.
Naszą rolą jest integracja tych kompetencji, ale też uzupełnianie braków, które wynikają z bardzo szybkiego tempa zmian technologicznych. Dzięki temu jesteśmy w stanie wejść do organizacji i poprowadzić projekt od początku do końca. To jest coś, czego rynek coraz bardziej oczekuje.

Jakie technologie są dziś dla Was kluczowe?
Są dwa obszary, które absolutnie definiują dzisiejszy rynek. Pierwszy to cyberbezpieczeństwo. Ono przenika wszystkie modele biznesowe. Bez niego w zasadzie nie da się funkcjonować. Można powiedzieć, że bez cyberbezpieczeństwa każda firma jest dzisiaj narażona na bardzo poważne ryzyko.
Drugi obszar to sztuczna inteligencja. Tutaj bardzo ważne jest podejście i nie chodzi o to, żeby wdrażać AI dla samego wdrażania. Chodzi o to, żeby robić to w sposób przemyślany, oparty o realne potrzeby biznesowe i konkretne benchmarki.
Mamy zespół, który pracował nad największymi polskimi modelami językowymi. To daje nam bardzo solidne zaplecze technologiczne, ale równie ważne jest to, że łączymy je z doświadczeniem biznesowym. Bez takiego podejścia istnieje ryzyko, że firmy będą inwestować w AI, ale nie będą w stanie przełożyć tego na realną wartość i przewagę konkurencyjną.
Jak w takim razie definiujecie sukces BearLake Group?
Trudno mówić o jednej mierze sukcesu, bo ten świat zmienia się dzisiaj bardzo dynamicznie. Dlatego patrzymy na to szerzej.
Pierwszy element to integracja spółek. To jest duże wyzwanie samo w sobie, bo mówimy o organizacjach, które przez lata budowały własne kompetencje, kulturę i sposób działania. Trzeba to połączyć w sposób przemyślany, z dużą wrażliwością na ludzi i to, co już zostało zbudowane. Jeśli ten proces się uda, to będzie bardzo ważny krok.
Drugi obszar to wzrost. Zarówno jeśli chodzi o kompetencje, jak i skalę działania. Dzisiaj w grupie pracuje około 250 osób i naturalnym kierunkiem jest dalszy rozwój zespołu, szczególnie w obszarach związanych ze sztuczną inteligencją oraz cyberodpornością.
Jest też oczywiście wymiar biznesowy. Spółki wchodzące w skład grupy generują dziś ponad pół miliarda złotych przychodu. W perspektywie trzech lat chcemy tę wartość podwoić i jednocześnie poprawić rentowność, tak aby mieć większe możliwości inwestowania w kolejne obszary.
Ale jest też element, który wykracza poza same liczby. Polska weszła do grona największych gospodarek świata i naszym zdaniem to moment, w którym trzeba zrobić kolejny krok i ugruntować naszą pozycję w G20, która, jak wiemy, nie jest dana raz na zawsze. Jeśli możemy dołożyć do tego swoją cegiełkę, to również będzie to dla nas miara sukcesu.
Wspomniał Pan o rozwoju holdingu. Czy planujecie dalsze włączanie nowych spółek?
Tak, i to jest naturalny kierunek. Natomiast nie zakładamy, że wszystkie nowe podmioty muszą być wyłącznie komplementarne.
Może się zdarzyć, że w pewnym momencie w grupie pojawią się spółki działające w podobnych obszarach. To rodzi oczywiście pytania o konkurencję wewnętrzną i o to, jak nią zarządzać. Nie mamy jednego prostego modelu na takie sytuacje, bo to będzie zależało od konkretnego przypadku. Natomiast kluczowe jest podejście. Jeśli konkurencja się pojawi, to powinna być konstruktywna, budująca, a nie destrukcyjna.
To jest wyzwanie managerskie, ale jednocześnie coś, z czym mamy doświadczenie. W dużych organizacjach często funkcjonują zespoły zajmujące się podobnymi obszarami i to wymaga odpowiedniego zarządzania.
Najważniejsze jest jednak budowanie skali. Bez tego nie osiągniemy celów, które sobie stawiamy.

Jakie są Wasze priorytety na ten rok?
Najbliższe miesiące to przede wszystkim rozwój oferty produktowej. Chcemy wzmocnić nasze kompetencje nie tylko na poziomie zespołów, ale również organizacyjnie, szczególnie w obszarze wdrożeń systemów opartych o sztuczną inteligencję.
Drugim ważnym kierunkiem są projekty związane z cyberodpornością infrastruktury krytycznej. To obszar, który będzie zyskiwał na znaczeniu i w którym już teraz pracujemy z wymagającymi klientami. Liczymy na to, że w drugiej połowie roku zobaczymy pierwsze duże wdrożenia.
Jest też aspekt organizacyjny, o którym często się zapomina. Przechodzimy zmianę sposobu pracy. Dla wielu osób oznacza to przejście z dużych struktur korporacyjnych do środowiska bardziej dynamicznego, gdzie decyzje podejmowane są szybciej i bliżej biznesu. To również jest wyzwanie, które musimy dobrze przeprowadzić.
Na koniec, co powiedziałby Pan dziś polskim firmom, które stoją przed decyzjami technologicznymi?
Przede wszystkim, żeby nie bały się zmian. Technologia i tak do nich przyjdzie, niezależnie od tego, czy są na to gotowe, czy nie.
Im wcześniej organizacja zacznie się nad tym zastanawiać i zrozumie, które rozwiązania mają dla niej sens, a które nie, tym lepiej. Transformacja technologiczna nie jest taka sama dla wszystkich. Każda firma musi znaleźć własną ścieżkę.
To, co jest wspólne, to potrzeba podejścia przemyślanego i opartego na realnych celach biznesowych. Firmy, które to zrobią, będą w stanie nie tylko utrzymać swoją pozycję, ale ją rozwijać.
BearLake Group wchodzi na rynek w momencie, w którym decyzje technologiczne przestają być opcją, a stają się warunkiem utrzymania konkurencyjności. Połączenie kompetencji w obszarze infrastruktury, cyberbezpieczeństwa i sztucznej inteligencji ma pozwolić firmie odpowiadać na rosnące oczekiwania klientów, którzy coraz częściej szukają partnerów zdolnych do realizacji kompleksowych projektów, a nie pojedynczych wdrożeń.
Z perspektywy rynku to również sygnał zmiany. Coraz więcej polskich firm technologicznych próbuje budować skalę i kompetencje, które pozwalają im wyjść poza lokalny kontekst. Jeśli BearLake zrealizuje swoje założenia dotyczące wzrostu i integracji, może stać się jednym z ciekawszych przykładów tego, jak łączyć doświadczenie globalne z potencjałem krajowego rynku.


















