Bernie Sanders wzywa do moratorium na centra danych AI: „Ludzkość traci kontrolę”

Amerykański senator Bernie Sanders zapowiedział wprowadzenie przełomowej ustawy, która ma całkowicie wstrzymać budowę nowych centrów danych dla sztucznej inteligencji. Anty-rynkowe szaleństwo czy raczej hamulec zaciągnięty w pociągu pędzącym do miejsca, gdzie urywają się tory?

Polityk ostrzega, że znajdujemy się w obliczu najbardziej radykalnej rewolucji technologicznej w dziejach świata, a brak natychmiastowych regulacji może doprowadzić do nieodwracalnej utraty kontroli nad naszą cywilizacją. Sanders uważa, że obecny wyścig zbrojeń w dziedzinie AI zagraża nie tylko rynkowi pracy, ale także instytucjom demokratycznym, zdrowiu psychicznemu dzieci, a nawet samemu rozumieniu tego, co to znaczy być człowiekiem.

W swoim wystąpieniu senator podkreślił rażący brak przygotowania amerykańskiego Kongresu, który jego zdaniem „nie ma zielonego pojęcia”, jak zareagować na te zmiany, podczas gdy miliarderzy tacy jak Elon Musk, Jeff Bezos czy Mark Zuckerberg forsują technologię służącą głównie ich własnym interesom.

Aby uzasadnić konieczność wprowadzenia moratorium, Sanders przytoczył szereg alarmujących opinii samych liderów branży technologicznej. Przypomniał słowa Elona Muska, według którego praca stanie się w przyszłości jedynie „opcjonalna”, oraz prognozy szefa firmy Anthropic, który przewiduje likwidację połowy stanowisk biurowych w ciągu najbliższych kilku lat. Senator wspomniał również o dążeniach Jeffa Bezosa do pełnej automatyzacji magazynów Amazon, co mogłoby pozbawić zatrudnienia 600 tysięcy osób, oraz o mrocznej wizji Larry’ego Ellisona dotyczącej państwa totalnej inwigilacji, w którym AI będzie nieustannie monitorować każdy ruch obywateli.

Szczególny niepokój polityka budzi skala infrastruktury potrzebnej do obsługi nowych technologii. Jako przykład podał inwestycję Marka Zuckerberga w Luizjanie, gdzie powstaje centrum danych o powierzchni Manhattanu, mające zużywać trzy razy więcej energii niż cały Nowy Orlean.

Sanders podkreślił, że mimo ostrzeżeń ekspertów – w tym samego „ojca chrzestnego AI”, Jeffreya Hintona, który ocenia ryzyko zagłady ludzkości na nawet 20% – branża technologiczna nie zdecydowała się na dobrowolną pauzę. W obliczu braku samoregulacji, senator domaga się interwencji państwa, argumentując, że decyzje o przyszłości ludzkiego gatunku nie mogą być delegowane w ręce niewybieralnych liderów technologicznych. Moratorium, zdaniem polityka Partii Demokratycznej, ma być szansą na „głęboki oddech” i wypracowanie zasad, dzięki którym robotyka i AI zaczną służyć całemu społeczeństwu, a nie tylko najbogatszym jednostkom na planecie.