Chiny oszalały na punkcie OpenClaw, a Jensen Huang mówi o „następcy ChataGPT”. Eksperci zalecają jednak ostrożność

Choć projekt OpenClaw narodził się w Europie, to właśnie w Chinach wywołał on bezprecedensową rewolucję, stając się narzędziem masowego użytku. Co więcej, zyskał on miano „następcy ChataGPT” od samego szefa NVIDII. Ta innowacyjna technologia autonomicznych agentów AI, znana w Państwie Środka pod przydomkiem „homar”, w ciągu zaledwie miesiąca zmieniła krajobraz technologiczny i społeczny azjatyckiego giganta.

 

Dlaczego Chiny stały się centrum rewolucji OpenClaw?

Fenomen OpenClaw w Chinach wynika przede wszystkim z błyskawicznej i masowej adopcji technologii przez zwykłych obywateli, co odróżnia ten rynek od reszty świata. Projekt stworzony przez Austriaka Petera Steinbergera stał się jednym z najszybciej rozwijających się przedsięwzięć w historii platformy GitHub, ale to chińscy konsumenci – od emerytów po grupy rodziców dzieci ze szkół podstawowych – zaczęli go masowo trenować i wdrażać. Skala zainteresowania jest tak ogromna, że analitycy porównują ten moment do przełomu, jakim dla dużych modeli językowych był DeepSeek, wskazując na OpenClaw jako punkt zwrotny w rozwoju autonomicznych agentów.

 

Gospodarczy silnik i państwowe wsparcie

Popularność „homara” zbiega się z ambitną chińską inicjatywą „AI Plus”, która zakłada głębokie osadzenie sztucznej inteligencji w każdym sektorze gospodarki. Lokalne władze w Chinach widzą w agentach AI szansę na gwałtowny wzrost produktywności, oferując firmom jednoosobowym dotacje sięgające nawet 20 milionów juanów rocznie za skuteczne wykorzystanie tych rozwiązań. Giganci technologiczni, jak Baidu, już teraz prezentują praktyczne zastosowania: podczas ostatnich pokazów zademonstrowano, jak prosty komunikat głosowy pozwala agentowi samodzielnie zrealizować zamówienie w zewnętrznej aplikacji dostawcy żywności, wykonując całą pracę logistyczną w tle.

 

Bariery wzrostu i rosnące koszty

Mimo euforii, która wywindowała ceny akcji chińskich spółek technologicznych o ponad 20%, system zaczyna wykazywać pierwsze oznaki zadyszki. Użytkownicy w Chinach skarżą się na rosnące koszty – chociażby firma Zhipu podniosła ceny tokenów dla modeli zoptymalizowanych pod OpenClaw o 20%, co przy dużej liczbie błędów budzi irytację. W chińskich mediach społecznościowych pojawiają się głosy rozczarowania, sugerujące, że zamiast rewolucji, technologia ta staje się narzędziem do „zbierania żniw” na portfelach zwykłych ludzi, generując sterty bezużytecznych danych przy wysokich nakładach finansowych.

 

Bezpieczeństwo w cieniu polityki

Ten niekontrolowany rozwój OpenClaw zaczął w końcu budzić niepokój w Pekinie, gdzie władze starają się utrzymać postęp technologiczny w ściśle określonych ramach. Rosnąca liczba instytucji państwowych, domów maklerskich i uniwersytetów wprowadziła zakazy instalowania agenta po ostrzeżeniach dotyczących luk w bezpieczeństwie i ryzyka chaosu informacyjnego. Oficjalny dziennik „People’s Daily” podkreślił, że innowacja nie może odbywać się kosztem bezpieczeństwa narodowego. Jak więc widać, przyszłość OpenClaw w Chinach (zresztą nie tylko) definiowany jest obecnie przez konflikt między dążeniem do dominacji w dziedzinie AI a potrzebą pełnej kontroli nad przepływem danych.