Czas ciągłego kryzysu?

W najnowszym numerze magazynu IT Reseller dużo uwagi poświęcamy tzw. kryzysowi pamięciowemu. Zjawisko to, chociaż stosunkowo nowe, wpasowuje się w pewien trend, z którym mamy do czynienia od lat. Należy zadać sobie pytanie: czy od niemal dwóch dekad, a może nawet dłużej, żyjemy w stanie ciągłego kryzysu?
Chociaż od tego momentu minęło już prawie ćwierć stulecia, chyba wszyscy pamiętają ten moment w 2001 roku, kiedy dwa samoloty uderzyły w wieże World Trade Center na nowojorskim Manhattanie. Większość z nas pamięta co wówczas robiliśmy, gdzie byliśmy, jakie aktywności nagle przestały nas pochłaniać. Ja doskonale pamiętam ów moment i zdziwienie, ba, nawet przekonanie, że te kadry, to pewnie jakiś film katastroficzny. Tymczasem; tak zaczynał się wiek XXI. Od kryzysu.
Kryzysy, dramatyczne wydarzenia, często negatywne, wzbudzające wiele emocji, często są pierwszym kamieniem, który wywołuje lawinę. Wiek XXI, w mojej percepcji rozpoczął się 1 września 2001 roku, tak samo jak poprzedni zaczął się 28 czerwca 1914 roku od zamachu w Sarajewie. XIX wiek miałby chyba kilku pretendentów do takiego punktu startowego; przy czym każdy z nich kalendarzowo znajdowałby się jeszcze w stuleciu poprzednim (wynalezienie maszyny parowej, rewolucje: francuska i amerykańska). Przytaczam te odległe wydarzenia, bo wszystkie odznaczały się wysokim wpływem na losy świata i, co ważne dla nas, gospodarki. Większość można było, zwłaszcza z perspektywy ówczesnych, uznać za kryzys. A jednak ludzkość wychodziła z nich na ogół w jakiś sposób wzmocniona, chociaż często poważnie poobijana.
XXI wiek – 25 lat kryzysu
Stulecie, w którym żyjemy obecnie wydaje się jednak być usiane kryzysami. Prawda, póki co nie spełniły się najczarniejsze scenariusze i wciąż żaden z przywódców mocarstw nie rozpoczął kolejnej wojny światowej. Jednak zamiast jednego wielkiego kryzysu mamy szereg mniejszych. Interesujące jest, że o większości z nich z czasem może nie całkiem zapominamy, ale wyszarzamy wspomnienie o nich i po prostu robimy swoje.
Pierwszym kryzysem XXI wieku była z pewnością owa “wojna z terroryzmem”, zapoczątkowana przez USA po zamachach na WTC, 11 września 2001 roku. Ten jeden, jedyny raz, o czym nie wszyscy dziś pamiętają, kiedy skorzystano z osławionego artykułu 5. Paktu Północnoatlantyckiego, uznano, że jeden z jego sygnatariuszy został zaatakowany. Efektem bezpośrednim były inwazje na Irak i Afganistan, ale pośrednich skutków widzieliśmy bardzo wiele i odczuwamy je do dziś: tzw. arabska wiosna, która przyczyniła się do wzrostu skali emigracji do Europy, co z kolei wzmocniło politycznie ruchy skrajnie prawicowe i narrację “leave” w referendum brexitowym.
Jednak dla gospodarczego obrazu rzeczywistości ważniejsze były inne wydarzenia. Pierwszym był kryzys finansowy zapoczątkowany w 2008 roku od upadku banku Lehman Brothers. Pęknięcie bańki spekulacyjnej na rynku nieruchomości w USA dosłownie zaciągnęło hamulec ręczny wielu gospodarkom krajów rozwiniętych, a podatnicy, decyzjami rządów i banków centralnych, złożyli się na ratowanie sektora bankowego. Konsekwencja? Znaczący wzrost zadłużenia w strefie euro, co szczególnie odczuły słabsze gospodarki korzystające z unijnej waluty. Przede wszystkim głośno było o dramatycznej sytuacji finansowej Grecji, ale kolebka europejskiej cywilizacji nie była odosobniona. Gwałtowne spowolnienie gospodarcze i wzrost bezrobocia zanotowały wówczas także Włochy, Portugalia czy Hiszpania. Rok 2009 był pierwszym od dekad, w którym światowe PKB realnie się skurczyło. Na kolejny taki rok nie trzeba było jednak czekać aż tak długo.
Druga dekada XXI wieku tylko pozornie była momentem wytchnienia. Wychodzenie z recesji zajęło lata. Nasz region Europy na chwilę wstrzymał oddech gdy w 2014 roku rozpoczęła się rosyjska inwazja na Ukrainę, której wówczas wszyscy staraliśmy się nie nazywać wojną. W styczniu 2017 roku na prezydenta USA został zaprzysiężony Donald Trump, który niemal natychmiast przybrał kurs antychiński, wywołując de facto trwającą do dziś wojnę handlową z “fabryką świata”. Pierwsza kandencja kontrowersyjnego polityka stanowiła znacznie spokojniejszy czas niż druga, jednak nie należy zapominać, że to właśnie Trump dał wyraźny sygnał do bezkompromisowego starcia gospodarczego z Chinami.
W 2020 roku przyszedł kolejny kryzys, tym razem spowodowany nie wojną czy szaleństwem polityków, ale wirusem. Pandemia COVID-19 wywołała najgłębszy, choć najkrótszy spadek PKB w historii współczesnej. Globalne PKB spadło o ok. 3,1%. Rządy wpompowały w gospodarki biliony dolarów (np. poprzez tarcze antykryzysowe), co zapobiegło depresji, ale doprowadziło do najwyższej od 40 lat inflacji w 2022 roku. Inflacja ta nie urosłaby aż tak, gdyby nie pełnoskalowa inwazja Rosji na Ukrainę w lutym tegoż roku. Ten trwający nadal, największy konflikt zbrojny w Europie od 1945 roku, wywołał kilka efektów, w tym wyzwania w sektorze energetyki (po odcięciu się od rosyjskich surowców przez większość unijnych gospodarek), zawirowania na rynkach żywności (głównie w krajach Bliskiego Wschodu), drastyczny wzrost wydatków na zbrojenia i nową “zimną wojnę” między Zachodem a osią Rosja-Chiny.

Teraz Donald Trump (lub Binjamin Netanjahu, bo trudno ocenić kto realnie rozpoczął działania wojenne) dołożył do tego kolejną wojnę, tworzącą nie tylko zagrożenie dla mieszkańców krajów sąsiadujących z Iranem, ale też dla stabilności globalnej gospodarki. Podczas działań wojennych transport ropy naftowej poprzez cieśninę Ormuz stoi, ceny paliw na stacjach benzynowych rosną, a to, pośrednio, wpłynie na ceny niemal wszystkich produktów.
Jeśli zaś spojrzeć na naszą branżę, to w tym czasie także obfitowała w kryzysowe momenty. Problemy z dostępnością niemal wszystkich fizycznych produktów IT w początkach pandemii, kryzys półprzewodnikowy w jej dalszej części, a na obecnym kryzysie pamięci skończywszy. To wszystko brzmi jak obraz niemal nieustannego kryzysu. Pozornie.
Kryzys, ale wzrost?
Czy zatem te 25 lat niemal nieustających kryzysów sprawiło, że gospodarka wyhamowała, rozwój się zatrzymał, albo nawet cofnął? Nic z tych rzeczy. Cała ta wyliczanka ma uzmysłowić jedno: tak, żyjemy w ciągłym kryzysie od ponad 20 lat. Jednocześnie żyjemy w czasie niesamowitego wzrostu gospodarczego w ujęciu globalnym.
33,62 bln USD – tyle wynosiło, jak wynika z danych Banku Światowego, globalne PKB w 2001 roku. Prognoza IMF World Economic Outlook Database z października 2025 roku dla 2025 zakładała, że globalne PKB wynosi około 115,6 bln USD. Tak, w czasie niemal nieustających kryzysów zanotowaliśmy, jako ludzkość, wzrost zamożności. Muszę też dodać, że jest to wartość pozorna, bo, chociaż wyrażona w tej samej walucie, to nie uwzględniająca zmieniającej się siły nabywczej dolara. Nie ma jednak wątpliwości, że nawet uwzględniając ów wzrost – ludzkość generuje większe PKB niż w 2001 roku.
Przesunął się jednak środek ciężkości globalnej gospodarki. Dziś to nie tylko duet europejsko-amerykański dyktuje warunki. Podczas gdy UE i USA w 2001 roku odpowiadały z blisko połowę światowego PKB, dziś udział tych gospodarek w PKB według Parytetu Siły Nabywczej (PPP) to około 28% (USA 14,5% i 13,8% UE, według danych MFW). Najbardziej wzrosła w tym czasie gospodarka Chin, a w ostatnim czasie także i Indii.
Dlaczego globalne PKB rośnie, mimo iż świat mierzy się stale z kryzysami? Nie jestem politykiem, aby na tak złożone kwestie udzielać prostych odpowiedzi. Mogę jedynie spojrzeć na trendy, jakie od 2001 roku pojawiały się w gospodarce. Wiodącym jest wszechobecna cyfryzacja i automatyzacja. Rozwój technologiczny przynosił wymierny wzrost wydajności dla umiejących go wykorzystać przedsiębiorstw. Tak zresztą bywało w przeszłości wielokrotnie; z maszyną parową, elektrycznością, internetem.
Dziś mamy kolejny zestaw technologii, który pozwala, mimo wydarzeń na świecie, z pewnym optymizmem spoglądać na rozwój globalnej gospodarki. Z wykorzystaniem AI w kolejnych jej obszarach, będziemy w stanie wykonywać więcej usług, wytwarzać więcej towarów, a w praktyce zwiększać PKB jeszcze szybciej. Problemem jest tylko podział owoców tego wzrostu. Bo chociaż to pokaźna fala, to wcale nie podniesie wszystkich łodzi.




















