Dane z Pokémon Go trafiły do robotów dostawczych. Gracze nieświadomie pomogli w ich szkoleniu

coco robot Pokémon Go

Gra Pokémon Go przez lata zamieniała świat w ogromną wirtualną planszę. Miliony osób przemierzały miasta i parki, szukając cyfrowych stworzeń widocznych przez ekran smartfona. Okazuje się, że dane zbierane podczas tej zabawy mogą dziś pomóc zupełnie innej branży.

Firma Niantic Spatial ogłosiła współpracę z Coco Robotics, producentem niewielkich robotów dostawczych dla restauracji i sklepów. Technologie rozwijane przez twórców gry mają pomóc autonomicznym maszynom poruszać się po chodnikach z dużo większą precyzją niż dotychczas.

 

Dane z gry stały się mapą świata

Podstawą projektu jest system Visual Positioning System (VPS). To rozwiązanie lokalizacyjne, które określa położenie urządzenia na podstawie obrazu otoczenia. Zamiast polegać wyłącznie na sygnale GPS, system analizuje budynki, pomniki czy inne charakterystyczne elementy przestrzeni.

Model VPS powstał dzięki ogromnej bazie zdjęć zebranych w trakcie gry Pokémon Go. Według Niantic wykorzystano ponad 30 miliardów obrazów wykonanych przez użytkowników aplikacji. Zdjęcia powstawały w różnych warunkach pogodowych, o różnych porach dnia i z wielu perspektyw, co pozwoliło stworzyć bardzo dokładne modele przestrzenne.

Znaczący wzrost ilości danych nastąpił w 2020 roku po wprowadzeniu funkcji Field Research. Gracze mogli skanować pomniki, rzeźby czy inne obiekty w zamian za nagrody w grze. W praktyce tworzyło to trójwymiarowe modele świata, które dziś stanowią fundament systemu lokalizacji.

Okazuje się, że sprawienie, by Pikachu realistycznie poruszał się w świecie gry, i sprawienie, by robot Coco bezpiecznie poruszał się w mieście, to w gruncie rzeczy ten sam problem – powiedział John Hanke, dyrektor Niantic Spatial, w rozmowie z MIT Technology Review.

 

Roboty dostawcze potrzebują dokładniejszej nawigacji

Współczesne roboty dostawcze zazwyczaj korzystają z GPS oraz czujników lidar lub kamer. W gęstej zabudowie miejskiej sygnał satelitarny bywa jednak niedokładny,bo wysokie budynki zakłócają odbiór sygnału, co powoduje błędy lokalizacji nawet o kilka metrów. Dla autonomicznego robota taka różnica może oznaczać problem z przejazdem przez skrzyżowanie lub odnalezieniem właściwego wejścia do budynku, a VPS ma rozwiązać ten problem.

Roboty Coco Robotics są wyposażone w cztery kamery, które analizują otoczenie i porównują obraz z bazą danych Niantic. Dzięki temu maszyna może określić swoją pozycję z dokładnością nawet do kilku centymetrów. To szczególnie ważne w tzw. ostatniej mili dostawy, gdzie liczy się szybkie i precyzyjne dotarcie do klienta.

 

Crowdsourcing danych zmienia technologię

Historia Pokémon Go pokazuje, jak ogromne znaczenie może mieć crowdsourcing danych. W szczytowym okresie w 2016 roku gra miała około 230 milionów aktywnych użytkowników miesięcznie, a według szacunków w 2026 roku nadal korzysta z niej około 50 milionów graczy.

Zebrane przez nich materiały tworzą jedną z największych wizualnych baz danych przestrzeni miejskiej na świecie. Niantic określa ją jako „żywą mapę świata”, która może być stale aktualizowana.

Podobne podejście stosują firmy rozwijające autonomiczne samochody. Waymo czy Tesla zbierają dane z milionów kilometrów przejazdów, aby poprawiać algorytmy jazdy. W przypadku Niantic źródłem danych okazali się gracze, którzy przez lata fotografowali miasta w poszukiwaniu wirtualnych stworzeń.

W przyszłości roboty dostawcze wyposażone w VPS będą same generować kolejne dane, a każda przejażdżka po chodniku stanie się dodatkowym źródłem informacji dla systemu, zwiększając dokładność mapy i możliwości autonomicznych maszyn.