iiyama rośnie szybciej niż rynek

Segment profesjonalnych wyświetlaczy rośnie w Polsce w tempie, które jeszcze kilka lat temu trudno było sobie wyobrazić. Zmieniają się potrzeby klientów, dojrzewa ekosystem integratorów, a w tle trwa walka o niezawodność, ergonomię i bezpieczeństwo. O tym, które branże napędzają popyt i dlaczego partnerzy coraz częściej zwracają się ku rozwiązaniom iiyama, mówi Robert Tomaszewski, Business Development Manager Professional Displays w iiyama International.
Jak z perspektywy iiyama wygląda dziś kondycja rynku profesjonalnych wyświetlaczy? Które segmenty rozwijają się najszybciej?
Rok 2024 był dla nas momentem przełomowym. Widzimy to po liczbach i po zachowaniu klientów. Segment wielkiego formatu dosłownie wystrzelił. Jeszcze w 2022 roku sprzedaliśmy około pięciu tysięcy takich urządzeń, rok później dziesięć, a w 2024 już osiemnaście tysięcy. I co najważniejsze, rok 2025 już teraz przebił poprzedni pod względem wolumenu.
W tej kategorii mieścimy zarówno klasyczne wyświetlacze wielkoformatowe, wersje dotykowe, jak i urządzenia typu open frame do zabudowy oraz interaktywne tablice edukacyjne. Rynek stał się znacznie bardziej świadomy, a klienci zaczęli przyglądać się produktom iiyama z zupełnie inną uwagą niż kilka lat temu. Na pewno pomógł fakt, że od dwóch lat oferujemy bezpłatny CMS oraz to, że konkurenci zaczęli pobierać za swoje narzędzia dodatkowe opłaty.
Równolegle dynamicznie rośnie dla nas segment małych monitorów dotykowych. To ponad 22 tysiące urządzeń rocznie, od dziesięciu do dwudziestu siedmiu cali. Trafiają do retailu, gastronomii, kiosków informacyjnych, a nawet fotobudek. Jeszcze dekadę temu walczyliśmy w tym obszarze z lokalnymi producentami, którzy tworzyli własne konstrukcje na bazie nakładek dotykowych. Dziś mamy w ofercie ponad 80 modeli i trudno znaleźć producenta o tak bogatym portfolio.
Patrząc całościowo, kondycja rynku jest bardzo dobra. Nawet jeśli pojawi się chwilowe spowolnienie, nie spodziewamy się gwałtownych spadków. Organicznie rośniemy od lat i nic nie wskazuje na to, by ten trend miał się odwrócić.
Jakie trendy technologiczne najsilniej wpływają dziś na portfolio iiyama, zwłaszcza w obszarze digital signage i rozwiązań interaktywnych?
Największą zmianą ostatnich miesięcy było wejście Google do monitorów edukacyjnych i biznesowych. Użytkownicy szybko przyzwyczaili się do środowiska i dziś nie chcą już rozwiązań, które nie oferują jego pełnej funkcjonalności. Dla szkół stało się to wręcz standardem.
Jednocześnie obserwujemy trend odwrotny, bo rośnie popyt na monitory interaktywne bez systemu operacyjnego. To potrzeba, która wynika z bezpieczeństwa. Instytucje finansowe, administracja, wojsko czy ubezpieczyciele wymagają pełnej certyfikacji środowiska informatycznego, a wbudowany system najczęściej tych norm nie spełnia. Dlatego od stycznia wprowadzamy na rynek trzy modele 65, 75 i 86 cali bez Androida. Klient podłącza wtedy certyfikowany komputer, zachowując funkcjonalność dotykową, ale eliminując ryzyko związane z oprogramowaniem.
Kolejny trend to rosnąca rola narzędzi do zarządzania i integracji z chmurą. Nasz CMS i e-signage działają w modelu cloud, ale jeśli klient potrzebuje pełnej izolacji, może korzystać z instalacji on-premise. Takie hybrydowe podejście jest dziś powszechnym oczekiwaniem.
Ważna jest również ekologia. Nawet bardzo jasne monitory, 700–800 nitów, muszą mieścić się w restrykcyjnych normach energetycznych. Klienci coraz dokładniej liczą TCO i pytają o realne koszty eksploatacji, więc producenci uczą się projektować sprzęt pod testy środowiskowe bez kompromisów w jakości obrazu.
Czy klienci oczekują dziś, że monitor będzie częścią większego ekosystemu, zintegrowanego z oprogramowaniem i narzędziami zarządzania?
Tak, to już standard. I co ważne, oczekują tego nie tylko użytkownicy końcowi, ale przede wszystkim partnerzy. Szkolimy integratorów z obsługi naszego CMS iiSignage2 oraz systemu iiControl. Oba narzędzia są chmurowe, a iiSignage2 umożliwia również instalację lokalną, co w części branż jest jedyną dopuszczalną formą wdrożenia. Dlatego iiyama wygrywa tam, gdzie liczy się trwałość, bezpieczeństwo i realna odpowiedzialność za projekt po jego wdrożeniu.
Od 2025 roku dołożyliśmy do ekosystemu signage box, zewnętrzny player iiyama. Dzięki temu nawet starszy monitor, także konkurencyjnej marki, można wpiąć w nasz system zarządzania. Integrator zyskał narzędzie, które pozwoli mu modernizować istniejące instalacje bez wymiany wszystkich urządzeń jednocześnie.
W których branżach obserwujecie dziś największe zapotrzebowanie na nowoczesne wyświetlacze? Jak różnią się ich potrzeby?
Najsilniej rośnie gastronomia. To segment, który dosłownie eksplodował i widać to w całej Polsce. Dzięki współpracy z dystrybutorami nieoczywistymi, jak Postnet, nasze monitory trafiają tam, gdzie dotychczas nie było największych graczy. Każda drukarka fiskalna sprzedawana do kawiarni, piekarni czy małej restauracji to dziś potencjalny punkt, w którym pojawia się menu board iiyama. Ten ruch w stronę mniejszych, bardzo lokalnych projektów okazał się strzałem w dziesiątkę, bo otworzył nam dostęp do rynku, który wcześniej omijał branżowych gigantów.
Drugą równie stabilną branżą jest automotive. Mimo trudności, z którymi boryka się sektor, projekty nie zatrzymały się ani na moment. To instalacje wymagające wysokiej trwałości i pracy w trybie 24/7, więc naturalnie kierują się do producentów, którzy gwarantują maksymalną niezawodność.
Trzeci mocno rosnący obszar to magazyny i logistyka. Mówimy tu zarówno o stanowiskach informacyjnych, jak i systemach automatyki budynkowej. Coraz więcej projektów pojawia się również w ochronie zdrowia, gdzie liczy się bezawaryjność, a jednocześnie rosną wymagania dotyczące certyfikacji i bezpieczeństwa danych.

Jakość obrazu i trwałość to elementy mocno akcentowane w produktach iiyama. Jak te cechy przekładają się na codzienną pracę klientów i integratorów?
To kwestia absolutnie fundamentalna. Używamy wyłącznie paneli klasy Public Information Display, nawet w konstrukcjach, które wyglądają jak konsumenckie telewizory. Dzięki temu ekrany mogą pracować nieprzerwanie 24/7 i mają potwierdzoną wytrzymałość. Zarówno matryce VA, jak i IPS występują w różnych kategoriach jakości, ale my konsekwentnie wybieramy najwyższe, po to, by partner nie musiał martwić się o awarie.
Zdarza się, że integratorzy realizują setki sztuk w jednym projekcie i nigdy nie składali u nas reklamacji. Mieliśmy instalację obejmującą ponad dwa tysiące monitorów w jednej z sieci obuwniczych i przez cały okres użytkowania nie odnotowaliśmy typowych usterek. Najczęściej zgłaszanym problemem jest zgubiony zasilacz. Taka niezawodność sprawia, że integrator nie musi poświęcać energii na gaszenie pożarów, może natomiast koncentrować się na kolejnych wdrożeniach. To realna wartość biznesowa.
Ergonomia stała się w ostatnich latach ważnym elementem projektowania. Jak iiyama podchodzi do tych kwestii?
Patrzymy na ergonomię szeroko, od konstrukcji obudowy po UX i funkcje systemowe. W monitorach biurkowych regulacja wysokości była u nas standardem od początku ery LCD. Rozszerzamy to o pivot, rozwiązania chroniące wzrok czy redukcję światła niebieskiego.
W interaktywnych monitorach stosujemy funkcje związane z ochroną oczu i inteligentnym zarządzaniem energią. Jednym z przykładów jest Conference Room Mode. Unijne regulacje wymusiły tryb głębokiego uśpienia, przez co monitory włączały się nawet minutę. Dla użytkownika to irytujące i dlatego dodaliśmy tryb, w którym urządzenie wybudza się w trzy sekundy, bez naruszania norm.
Kluczowe jest to, że jako kieszonkowa korporacja, jak czasem żartujemy, możemy błyskawicznie reagować na potrzeby rynku. Jeśli partner zgłasza funkcję, która poprawia komfort pracy, jesteśmy w stanie szybko ją dodać w aktualizacji firmware’u.
Jak według Pana będzie wyglądała przyszłość rynku wyświetlaczy w najbliższych latach? Co stanie się największym katalizatorem zmian?
Najsilniejszym czynnikiem będzie technologia i sposób, w jaki korzystają z niej kolejne pokolenia. Wchodzące na rynek pracy generacje Z i Alfa są przyzwyczajone do natychmiastowego dostępu do informacji i narzędzi cyfrowych. Dla nich ekran nie jest już dodatkiem, tylko naturalnym centrum interakcji z otoczeniem. To zmienia nie tylko sposób pracy, lecz także oczekiwania wobec infrastruktury wizualnej w biurach, sklepach czy przestrzeniach publicznych.
Jest jednak jeszcze jeden, bardzo istotny wątek. W każdym procesie, w którym uczestniczy dziś sztuczna inteligencja, niezależnie od branży, na końcu zawsze znajduje się człowiek, który potrzebuje wizualizacji danych. Niezależnie od tego, jak bardzo rozwinięte będą algorytmy, ktoś musi zobaczyć wynik ich pracy na ekranie. Wyświetlacze nie znikną, nawet jeśli zmieni się sposób ich wykorzystania. Być może pojawią się nowe role, nowe specjalizacje i nowe modele pracy, ale potrzeba prezentowania informacji pozostanie fundamentem całego ekosystemu.
Ogromny potencjał widzimy również w retail media, czyli dynamicznej reklamie w punktach sprzedaży. Jeszcze dekadę temu tego typu rozwiązania były domeną największych sieci handlowych. Dziś cyfrowe nośniki pojawiają się nawet w małych formatach handlowych, co radykalnie zwiększa skalę rynku. To jeden z najszybciej rosnących obszarów digital signage w Polsce.
Jeśli chodzi o technologie panelowe, OLED w dużych formatach reklamowych jest wciąż w fazie dojrzewania. To rozwiązanie efektowne, ale nadal zbyt wrażliwe na intensywną, całodobową eksploatację. Natomiast w segmencie monitorów desktopowych rozwój będzie postępował szybciej.
Na koniec muszę spytać, co nowego pokażecie na ISE?
Na pewno pokażemy monitory bez systemu operacyjnego. To odpowiedź na bardzo konkretne zapotrzebowanie instytucji, które muszą spełniać rygorystyczne normy bezpieczeństwa. Tego typu urządzenia trafiają m.in. do bankowości, administracji publicznej czy sektora obronnego, gdzie każdy element infrastruktury musi przechodzić pełną certyfikację. W takich środowiskach brak systemu bywa atutem, a nie ograniczeniem.
Drugim ważnym obszarem będą ekrany do pracy w witrynach. To segment, którego od dawna oczekiwali od nas partnerzy działający w digital signage. Witryna to szczególne środowisko pracy, wymagające wysokiej jasności, odporności na temperaturę i ciągłej pracy. Właśnie tam będziemy mocno rozwijać ofertę.
Pojawią się również ekrany LED, choć długo broniliśmy się przed wejściem w ten obszar. Nie będzie to jednak system modułowy typu infinity, lecz gotowe zestawy w kilku określonych konfiguracjach. To naturalny etap rozwoju naszej oferty, wynikający z oczekiwań rynku i projektów, które trafiają do partnerów.
Równolegle pracujemy nad kolejną generacją urządzenia high brightness. Trzy wcześniejsze prototypy nie spełniły wymagań działu R&D, ale czwarta wersja ma realną szansę przejść pełną weryfikację i wejść do oferty. To pokazuje, że wciąż bardzo mocno stawiamy na trwałość i odpowiedzialność za produkt, nawet kosztem opóźnień premier.
Cały numer magazynu IT Reseller 368/2025 w wersji cyfrowej, dostępny jest po kliknięciu w poniższą okładkę:




















