Kalifornia kontra Trump. Ustawa SB 53 o bezpieczeństwie AI wchodzi w życie mimo federalnego weta

Z dniem 1 stycznia 2026 roku w Kalifornii zaczęła obowiązywać ustawa SB 53, nakładająca surowe wymogi bezpieczeństwa na twórców najpotężniejszych modeli AI. Wdrożenie tych przepisów to otwarty sprzeciw wobec administracji Donalda Trumpa, który zaledwie trzy tygodnie wcześniej podpisał dekret prezydencki mający na celu zablokowanie stanowych regulacji i “uwolnienie” innowacji. Podczas gdy Biały Dom dąży do deregulacji i grozi wstrzymaniem funduszy dla “niesubordynowanych” stanów, Kalifornia ustanawia własny standard, tworząc prawny klincz, który najpewniej znajdzie finał w Sądzie Najwyższym.
Ustawa SB 53, znana jako “Transparency in Frontier Artificial Intelligence Act”, wypełnia lukę po zawetowanym projekcie SB 1047, wprowadzając obowiązek oceny ryzyka dla modeli AI o mocy obliczeniowej powyżej 10^26 FLOPs. Firmy takie jak OpenAI czy Google muszą teraz raportować potencjalne zagrożenia (np. cyberataki, broń biologiczna) i utrzymywać procedury bezpieczeństwa pod groźbą kar sięgających miliona dolarów. Te wymogi stoją w jaskrawej sprzeczności z doktryną “America First AI” Donalda Trumpa. Prezydent w swoim Executive Order z 11 grudnia 2025 r. powołał specjalną grupę zadaniową przy Departamencie Sprawiedliwości (“AI Litigation Task Force”), której jedynym celem jest zaskarżanie stanowych przepisów uznanych za “zbyt uciążliwe” dla biznesu.
Konflikt ten ma wymiar nie tylko prawny, ale i finansowy. Dekret Trumpa przewiduje wstrzymanie federalnych grantów (np. na szerokopasmowy internet) dla stanów, które bagatelizują narodową politykę AI. Mimo to, Kalifornia argumentuje, że SB 53 mieści się w jej konstytucyjnych uprawnieniach do ochrony bezpieczeństwa publicznego (police powers), zwłaszcza w obliczu braku konkretnych regulacji federalnych. Eksperci prawni wskazują, że ustawa została skonstruowana ostrożniej niż jej poprzedniczka, skupiając się na transparentności, co może utrudnić administracji federalnej jej podważenie w sądzie na gruncie Pierwszej Poprawki.
Sytuacja ta tworzy niepewność dla firm technologicznych, które znalazły się między młotem a kowadłem. Z jednej strony muszą dostosować się do kalifornijskiego prawa, by nie stracić dostępu do rynku i talentów z Doliny Krzemowej (gdzie większość z nich ma siedziby). Z drugiej – Biały Dom zachęca do ignorowania stanowych barier, obiecując “jednolity, minimalnie obciążający standard federalny”. W praktyce jednak, dopóki sądy nie rozstrzygną sporu, globalni gracze najprawdopodobniej przyjmą standard kalifornijski jako de facto obowiązujący (tzw. “efekt Brukseli” w wydaniu kalifornijskim), by uniknąć ryzyka prawnego i fragmentacji swoich produktów.





















