Polska w ogonie adaptacji AI w najnowszym badaniu

Paradoks nad Wisłą: Świetna infrastruktura i gigantyczny strach przed sztuczną inteligencją. Świat pędzi naprzód, zachłystując się możliwościami sztucznej inteligencji, podczas gdy my zdajemy się stać z boku i jedynie ostrożnie przyglądać tej technologicznej rewolucji.

Nowy, opublikowany właśnie raport serwisu Cybernews rzuca ostre światło na naszą cyfrową rzeczywistość i dostarcza wniosków, które mogą stanowić zimny prysznic dla zwolenników mitu o wysoce zdigitalizowanym polskim społeczeństwie. Na sześćdziesiąt cztery przeanalizowane państwa, nasz kraj uplasował się na niechlubnym, sześćdziesiątym trzecim miejscu pod względem konsumenckiej adopcji narzędzi bazujących na sztucznej inteligencji. Jak to możliwe, że w europejskim państwie o tak dobrze rozwiniętej infrastrukturze telekomunikacyjnej, algorytmy nowej generacji wciąż pozostają dla większości zjawiskiem całkowicie obcym?

Badacze z Cybernews podjęli się gigantycznego zadania, analizując dane dotyczące pobrań stu najpopularniejszych aplikacji wykorzystujących sztuczną inteligencję. Informacje te, zaczerpnięte bezpośrednio z platform Google Play oraz Apple App Store, zostały zestawione z populacją poszczególnych państw, co pozwoliło oszacować realny wskaźnik adopcji tej technologii w społeczeństwie.

Wnioski płynące z zestawienia “AI Adoption Index 2025” są absolutnie fascynujące. Globalnymi liderami w oswajaniu AI okazały się państwa takie jak Singapur, gdzie wskaźnik adopcji wynosi aż sześćdziesiąt sześć procent, a także Chile oraz Zjednoczone Emiraty Arabskie. Co bardzo symptomatyczne, w pierwszej dziesiątce rankingu znalazły się wszystkie kraje bałtyckie. Łotwa, Litwa i Estonia udowadniają, że mniejsze, ale zdeterminowane europejskie gospodarki potrafią z imponującą prędkością adaptować innowacyjne rozwiązania, wyprzedzając nawet Stany Zjednoczone.

Na tym globalnym tle polskie wyniki prezentują się nad wyraz skromnie. Choć w naszym kraju widać pewien trend wzrostowy, dynamika wciąż pozostawia wiele do życzenia. Zgodnie ze zgromadzonymi danymi, wskaźnik adopcji sztucznej inteligencji w Polsce wzrósł z zaledwie dwóch procent w dwa tysiące dwudziestym trzecim roku do zaledwie siedmiu procent w roku obecnym. W liczbach bezwzględnych przekłada się to na wzrost liczby pobrań aplikacji z niespełna ośmiuset pięćdziesięciu tysięcy dwa lata temu do dwóch i pół miliona na początku bieżącego roku. Zeszłoroczny skok stanowi siedemdziesięciopięcioprocentowy wzrost rok do roku, co na papierze może wyglądać obiecująco, jednak w ujęciu globalnym pozwala nam to jedynie na wyprzedzenie Wenezueli i zrównanie się z wynikiem Nigerii.

Tak niska pozycja Polski może budzić uzasadnione zdziwienie u każdego analityka rynku. Nie jesteśmy przecież rynkiem wschodzącym, borykającym się z problemami natury infrastrukturalnej. Wręcz przeciwnie, jesteśmy nowoczesną gospodarką z fenomenalnym dostępem do sieci, w której aż dziewięćdziesiąt sześć i dwie dziesiąte procent gospodarstw domowych posiada stały dostęp do internetu. W państwach z samego dołu rankingu barierą powstrzymującą cyfrowy rozwój są często elementarne braki, takie jak przerwy w dostawach prądu czy brak zasięgu. U nas te przeszkody fizycznie nie istnieją. Z raportu jasno wynika, że przyczyna naszego zapóźnienia leży zupełnie gdzie indziej i ma charakter głęboko ludzki, oparty na braku odpowiednich nawyków oraz kompetencji.

Eksperci zgodnie wskazują, że głównym hamulcem naszej cyfrowej transformacji są gigantyczne braki w edukacji technologicznej społeczeństwa. Dane Eurostatu bezlitośnie obnażają tę słabość, pokazując, że tylko czterdzieści cztery i trzy dziesiąte procent Polaków posiada co najmniej podstawowe umiejętności cyfrowe, podczas gdy średnia unijna dobija do niemal pięćdziesięciu sześciu procent. Ten wyraźny deficyt wiedzy bezpośrednio wpływa na nasze codzienne wybory. Wcześniejsze opracowania wielokrotnie potwierdzały, że Polska znajduje się w ścisłym ogonie państw Unii Europejskiej pod względem korzystania z narzędzi generatywnej sztucznej inteligencji.

Co gorsza, problem ten nie dotyczy tylko zwykłych konsumentów. Polski biznes również zdaje się ignorować rewolucję technologiczną. Zaledwie pięć i dziewięć dziesiątych procent rodzimych firm aktywnie wdrożyło rozwiązania oparte na AI, co plasuje nas na przedostatnim miejscu wśród wszystkich przedsiębiorstw we wspólnocie.

Podsumowując ten zaskakujący obraz, widzimy portret kraju, który potężnym kosztem wybudował nowoczesne i szerokie autostrady cyfrowe, ale wciąż obawia się wpuścić na nie najszybsze pojazdy. W przeciwieństwie do innych państw zmagających się z niską adopcją technologii, my dysponujemy wymaganą siecią i sprzętem. Posiadamy możliwości, by stać się liderem innowacji, jednak ewidentnie brakuje nam miękkich kompetencji, otwartości i zwykłej ciekawości, by narzędzia oparte na sztucznej inteligencji stosować na masową skalę.

Dopóki nie zasypiemy tej przepaści edukacyjnej i nie przełamiemy barier mentalnych, w kolejnych światowych rankingach wciąż będziemy pełnić funkcję tła dla narodów, które już dawno zrozumiały, że sztuczna inteligencja to nie abstrakcyjne wizje z filmów science fiction, lecz codzienne, niezwykle użyteczne narzędzie pracy i życia.