Szef SMIC ostrzega: budujemy “cyfrowe miasta duchów”

Zhao Haijun, CO-CEO chińskiego producenta półprzewodnikowego SMIC (Semiconductor Manufacturing International Co.), wylał kubeł zimnej wody na rozgrzane głowy inwestorów. Jego zdaniem, budowane w szaleńczym tempie centra danych dla sztucznej inteligencji mogą podzielić los chińskich inwestycji z początku dekady.
Podczas ostatniej telekonferencji z analitykami, Zhao Haijun zwrócił uwagę na niebezpieczną dysproporcję między tempem budowy infrastruktury a realnym zapotrzebowaniem na nią.
„Firmy chciałyby zbudować infrastrukturę potrzebną na kolejne 10 lat w ciągu zaledwie roku lub dwóch” – cytuje słowa prezesa agencja Bloomberg. – „Co do tego, co dokładnie te centra danych będą robić, nie zostało to w pełni przemyślane”.
Ostrzeżenie płynie w momencie, gdy światowe wydatki na infrastrukturę AI osiągają astronomiczne poziomy. Agencja ratingowa Moody’s przewiduje, że w ciągu najbliższych pięciu lat inwestycje te przekroczą 3 biliony dolarów. Tylko w 2026 roku nakłady inwestycyjne (CapEx) gigantów takich jak Alphabet, Amazon, Meta i Microsoft mają sięgnąć około 650 miliardów dolarów.
Zhao porównuje obecną gorączkę do budowania autostrad i kolei szybkich prędkości zanim na drogach pojawią się samochody. Choć twórcy modeli AI (jak OpenAI czy xAI) twierdzą, że są w stanie skonsumować każdą ilość mocy obliczeniowej, szef SMIC sugeruje, że reszta rynku może nie nadążyć za tą podażą, co rodzi obawy o bańkę spekulacyjną.
Sceptycyzm Zhao nie bierze się znikąd. Chiny mają już za sobą podobny eksperyment, znany jako inicjatywa „Eastern Data, Western Computing”. Na początku lat 2020. masowo budowano tam centra danych w zachodnich prowincjach kraju, kusząc inwestorów niskimi cenami energii. Miały one obsługiwać bogate, wschodnie regiony Chin.
Rzeczywistość zweryfikowała te plany brutalnie. Duże odległości sprawiły, że przesył danych był zbyt wolny dla wielu nowoczesnych zastosowań. Zakładano, że głównymi odbiorcami będą firmy państwowe, ale popyt okazał się znacznie niższy od prognoz. W konsekwencji, wiele z tych obiektów działa dziś na 20-30% swoich możliwości. Mimo to, jak donosi Reuters, inwestycje kontynuowano nawet w latach 2024-2025, co stawia pod znakiem zapytania ich ekonomiczny sens.
Problem jest na tyle poważny, że chińskie Ministerstwo Przemysłu i Technologii Informacyjnych (MIIT) rozważa stworzenie scentralizowanej platformy chmurowej. Miałaby ona “zszywać” niewykorzystane zasoby obliczeniowe z całego kraju i oferować je jako usługę w ramach jednolitej sieci. Eksperci są jednak sceptyczni. Integracja tysięcy centrów danych, opartych na różnym sprzęcie i odmiennym oprogramowaniu, będzie wyzwaniem karkołomnym technologicznie, a sukces tego przedsięwzięcia pozostaje niepewny.






















