Polacy wiedzą, jak unikać dezinformacji, ale… tego nie robią. Paradoks “wypalenia informacyjnego”

Nowy raport “Polacy w epoce dezinformacji”, przygotowany przez naukowców z Uniwersytetu Warszawskiego i Fundację Pole Dialogu, ujawnia niepokojący dysonans poznawczy: choć teoretycznie potrafimy weryfikować źródła, w praktyce masowo konsumujemy treści z niewiarygodnych platform społecznościowych. Badanie wskazuje na zjawisko “wypalenia informacyjnego” oraz zaskakującą podatność grup dotychczas uznawanych za najbardziej progresywne – kobiet i młodzieży – na manipulacje, zwłaszcza w tematach klimatycznych.

Wyniki eksperymentu, w którym uczestnicy prowadzili dzienniki aktywności medialnej, są jednoznaczne: Polacy mają kompetencje, by odróżnić prawdę od fałszu, ale brakuje im codziennej dyscypliny, by z tej wiedzy korzystać. Zamiast sięgać po rzetelne serwisy, użytkownicy oddają kontrolę algorytmom TikToka czy Facebooka, co jedna z badanych podsumowała gorzko: “Sociale to bzdury, ale tam wszystko jest”. Anna Pruszyńska, współautorka raportu, podkreśla, że kluczem do walki z dezinformacją nie jest już nauka weryfikacji faktów – bo to potrafimy – lecz budowa “zdrowych nawyków”, takich jak zastąpienie chaotycznego scrollowania świadomym wyborem dwóch, trzech sprawdzonych źródeł.

Szczególnie narażone na manipulację okazują się grupy paradoksalnie najbardziej zaangażowane społecznie. Kobiety i osoby młode (Gen Z), często deklarujące troskę o klimat, pod wpływem krótkich, emocjonalnych treści wideo częściej zmieniały swoje poglądy na temat polityki energetycznej niż starsi, bardziej konserwatywni odbiorcy. Wynika to z faktu, że młodsze pokolenie ma mniej “zabetonowane” poglądy, co czyni je łatwiejszym celem dla precyzyjnie targetowanych kampanii dezinformacyjnych. Zjawisko to potęguje tzw. “wypalenie informacyjne” – stan przebodźcowienia, w którym użytkownik przestaje dbać o to, co jest prawdą, wycofując się z debaty publicznej i oddając pole radykałom.

Raport stawia tezę, że ciężar walki z fake newsami nie może spoczywać wyłącznie na barkach jednostki. Przemysław Sadura, główny autor badania, apeluje o systemowe rozwiązania: regulację platform cyfrowych przez instytucje państwowe oraz wzmocnienie roli mediów jakościowych. Weryfikacja przeciętnego newsa zajmuje zaledwie 60 sekund, ale w świecie, gdzie uwaga jest walutą, nawet ta minuta okazuje się barierą nie do przeskoczenia bez wsparcia systemowego. Pełna wersja raportu, zawierająca rekomendacje dla edukatorów i decydentów, dostępna jest na stronie Fundacji Pole Dialogu.