Brytyjskie Wayve zyskuje wsparcie AMD, Arm i Qualcomm. Rośnie konkurencja w sektorze autonomicznych taksówek

Wayve pozyskało kolejne 60 mln USD, a nowymi inwestorami zostały AMD, Arm i Qualcomm. Dla brytyjskiego startupu to nie tylko zastrzyk kapitału, ale przede wszystkim mocny sygnał, że jego podejście do autonomicznej jazdy zyskuje poparcie najważniejszych firm z rynku półprzewodników.

Ogłoszona 15 kwietnia inwestycja rozszerza wcześniejszą rundę Series D Wayve. Spółka podała, że 60 mln USD od AMD, Arm i Qualcomm Ventures to dobudowanie finansowania do dużej rundy o wartości 1,2 mld USD, ogłoszonej wcześniej z udziałem inwestorów finansowych, producentów aut i firm technologicznych. W praktyce oznacza to, że Wayve ma dziś na pokładzie niemal cały najważniejszy ekosystem układów dla motoryzacji, ponieważ wcześniej w gronie wspierających pojawiła się już także Nvidia.

To istotne, ponieważ brytyjska firma rozwija własnego „AI Driver”, czyli system jazdy autonomicznej oparty na modelu uczonym na danych z rzeczywistego ruchu drogowego. Wayve od dawna podkreśla, że chce ograniczyć zależność od map wysokiej rozdzielczości i kosztownego przygotowywania systemu osobno dla każdego miasta czy regionu. Firma stawia na model, który ma lepiej uogólniać zachowanie na nowych drogach i szybciej adaptować się do kolejnych rynków. Ten kierunek Wayve prezentuje również w swoich materiałach technologicznych i testach w setkach miast.

Z biznesowego punktu widzenia znaczenie nowej inwestycji jest jeszcze większe niż sama kwota. Producenci samochodów korzystają z różnych platform sprzętowych, a system autonomicznej jazdy musi współpracować z wieloma rodzinami układów. Wejście AMD, Arm i Qualcomm wzmacnia pozycję Wayve jako dostawcy oprogramowania, który chce działać ponad podziałami sprzętowymi i wejść do możliwie szerokiej grupy producentów aut. To może przyspieszyć komercjalizację technologii.

 

Wayve ma umowy, ale konkurencja nie zwalnia

Wayve nie działa już wyłącznie w trybie eksperymentalnym. Spółka rozwija testy i działalność w Wielkiej Brytanii, USA, Niemczech oraz Japonii, a rok temu uruchomiła centrum badawczo rozwojowe w Jokohamie. W marcu firma razem z Nissanem i Uberem ogłosiła współpracę przy robotaksówkach, z planem pilotażu w Tokio jeszcze pod koniec 2026 roku. Dodatkowo Nissan i Wayve pokazały w marcu prototyp pojazdu dla globalnych usług robotaxi, zbudowany na platformie Nvidia DRIVE Hyperion.

Problem polega na tym, że rynek jest coraz bardziej zatłoczony. Waymo, należące do Alphabetu, ogłosiło właśnie kolejny etap przygotowań do wejścia do Londynu. Firma poinformowała, że rozpoczęła jazdy autonomiczne z przeszkolonymi specjalistami za kierownicą, a komercyjny start usług w stolicy Wielkiej Brytanii ma nastąpić jeszcze w tym roku. To oznacza, że Wayve będzie rywalizować nie tylko na poziomie technologii, ale też szybkości wdrożeń i zdolności do przekucia testów w realną usługę.

Równolegle rośnie presja ze strony Chin. Baidu, WeRide czy Pony.ai coraz śmielej wychodzą poza rynek krajowy i budują obecność za granicą. To ważne zwłaszcza dlatego, że przewaga w autonomicznej motoryzacji nie będzie wynikać wyłącznie z jakości algorytmów. Liczyć się będą także partnerstwa z producentami aut, zgodność z lokalnymi regulacjami, dostęp do mocy obliczeniowej i zdolność działania na różnych platformach sprzętowych.

 

Wayve z wyceną 8,6 mld USD. Nvidia, Microsoft i Uber inwestują w autonomię

 

Stawką jest miejsce w łańcuchu wartości motoryzacji

Najciekawsze w tej transakcji jest to, że pokazuje ona zmianę układu sił w branży. Jeszcze niedawno firmy półprzewodnikowe koncentrowały się głównie na dostarczaniu układów dla producentów samochodów i integratorów systemów. Dziś coraz wyraźniej chcą mieć wpływ także na warstwę oprogramowania, bo to ona zdecyduje, kto naprawdę przejmie kontrolę nad przyszłą mobilnością.

Wayve może na tym skorzystać podwójnie. Po pierwsze, zyskuje kapitał i wiarygodność. Po drugie, buduje relacje z firmami, które już dziś dostarczają kluczowe komponenty dla nowoczesnych samochodów. Jeśli startupowi uda się przełożyć tę sieć wsparcia na kolejne kontrakty z producentami aut, może stać się jednym z najważniejszych europejskich graczy w wyścigu o autonomiczną jazdę. Sama inwestycja nie przesądza jeszcze o zwycięstwie, ale pokazuje, że o Wayve mówi się już nie jako o obiecującym eksperymencie, lecz jako o firmie, która chce wejść do przemysłowej pierwszej ligi.