Chiny kontra SpaceX – rozpoczyna się wyścig o kosmiczne centra danych dla sztucznej inteligencji

satelita LEO centra danych w kosmosie

Rosnące zapotrzebowanie sztucznej inteligencji na energię zaczyna przekraczać możliwości infrastruktury naziemnej. Chiny chcą odpowiedzieć na ten problem w sposób, który jeszcze kilka lat temu brzmiał jak science fiction, budując orbitalne centra danych zasilane energią słoneczną. Projekt wart 8,4 mld USD może uruchomić nowy wyścig technologiczny z udziałem SpaceX, Google i największych graczy rynku kosmicznego.

Pekin wspiera startup Orbital Chenguang liniami kredytowymi o wartości 57,7 mld juanów, czyli około 8,4 mld USD. Finansowanie zapewniły największe chińskie banki państwowe, m.in. Bank of China, Agricultural Bank of China czy CITIC Bank. Projekt rozwijany jest we współpracy z Beijing Astro-future Institute of Space Technology.

Plan zakłada budowę konstelacji satelitów działających na orbicie synchronicznej ze Słońcem, na wysokości od 700 do 800 km. Docelowo do 2035 r. ma powstać orbitalne centrum danych o skali gigawatowej.

Chińczycy podzielili projekt na trzy etapy. W latach 2025–2027 mają zostać rozwiązane najważniejsze problemy technologiczne i uruchomione pierwsze satelity. Do 2030 r. systemy orbitalne mają zostać połączone z naziemnymi centrami danych, a następnie rozwinięte do pełnoskalowej infrastruktury kosmicznej.

Kluczową przewagą takich systemów ma być niemal ciągły dostęp do energii słonecznej oraz naturalne chłodzenie w próżni kosmicznej. Dzięki temu możliwe byłoby ograniczenie zużycia energii potrzebnej do chłodzenia serwerów, które dziś staje się jednym z największych problemów branży AI.

 

AI zaczyna pożerać energię

Według Goldman Sachs globalne zapotrzebowanie energetyczne centrów danych może wzrosnąć o ponad 160% do 2030 r. Już dziś centra danych odpowiadają za około 1,5%–2% światowego zużycia energii elektrycznej. W 2024 r. sektor zużył od 415 do 460 TWh energii.

Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) prognozuje dalszy gwałtowny wzrost. Coraz większa część energii ma pochodzić ze źródeł odnawialnych, jednak rozwój AI zwiększa również zapotrzebowanie na gaz ziemny i energię z węgla.

To właśnie ograniczenia energetyczne zaczynają być dziś większym problemem niż sama dostępność układów GPU. W wielu regionach świata operatorzy centrów danych mają trudności z uzyskaniem nowych przyłączy energetycznych. Dotyczy to szczególnie Stanów Zjednoczonych i Europy. Orbitalne centra danych mają częściowo rozwiązać ten problem poprzez przeniesienie części obciążeń obliczeniowych poza Ziemię.

 

Kosmiczne centra danych nie są ekologiczne

Choć koncepcja brzmi futurystycznie, eksperci zwracają uwagę na poważne problemy środowiskowe. Starty rakiet generują znaczne emisje CO2 i zanieczyszczeń atmosferycznych, a produkcja satelitów jest bardzo energochłonna.

Według analiz ponad 70% emisji związanych z orbitalnymi systemami pochodzi właśnie z produkcji i wynoszenia sprzętu na orbitę. Dodatkowym problemem pozostaje żywotność urządzeń, bo taki satelita będzie działać od pięciu do sześciu lat, co oznacza konieczność częstej wymiany infrastruktury.

Niektóre badania sugerują nawet, że pełny ślad węglowy orbitalnych centrów danych może być nawet dziesięciokrotnie wyższy niż w przypadku tradycyjnych obiektów naziemnych.

 

TPU w przestrzeni kosmicznej – Google planuje uruchomienie pierwszych modułów już za dwa lata

 

SpaceX, Google i Microsoft również patrzą w kosmos

Chiny nie są jedynym graczem zainteresowanym orbitalną infrastrukturą obliczeniową. SpaceX rozwija gigantyczną sieć Starlink, która może stać się fundamentem przyszłych systemów edge computingu w kosmosie. Microsoft rozwija Azure Space, a Amazon buduje satelitarny projekt Kuiper. Google inwestuje z kolei w przetwarzanie danych satelitarnych i integrację usług kosmicznych z własną chmurą obliczeniową.

Na razie orbitalne centra danych pozostają eksperymentalnym kierunkiem rozwoju infrastruktury AI. Jednak tempo wzrostu zapotrzebowania na moc obliczeniową sprawia, że branża zaczyna szukać rozwiązań jeszcze niedawno uznawanych za całkowicie nierealne.