Państwowy eDziennik uderzy w polskie firmy z sektora EdTech

szkoła cyfryzacja edukacja

Projekt wprowadzenia centralnego, rządowego dziennika elektronicznego budzi poważny sprzeciw Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Organizacja zrzeszająca dostawców systemów oświatowych ostrzega przed chaosem organizacyjnym oraz drastycznym wzrostem kosztów publicznych. Zdaniem ekspertów, pośpiesznie wdrażana reforma narusza zasady uczciwej konkurencji i stwarza ogromne zagrożenie dla bezpieczeństwa danych osobowych.

Według oficjalnych szacunków rządowych budowa i utrzymanie nowego systemu pochłoną około 190 mln PLN do 2035 roku. Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji, czyli niezależna organizacja branżowa reprezentująca producentów oprogramowania dla oświaty, uważa te wyliczenia za mocno niedoszacowane. Analizy ekspertów wskazują, że realne nakłady mogą zamknąć się w kwocie od 285 mln PLN do nawet 400 mln PLN. Obawy budzi fakt, że projekt nakłada na podatników podwójne obciążenia finansowe.

Rządowy moduł nie zastąpi bowiem całego ekosystemu cyfrowej szkoły, obejmującego między innymi arkusze organizacyjne, kadry, płace czy rekrutację. Samorządy będą zmuszone nadal opłacać komercyjne platformy, podczas gdy budżet centralny wyda miliony na dublującą się funkcjonalność. Koszt rocznego utrzymania państwowego rozwiązania w przeliczeniu na jedną placówkę może okazać się wielokrotnie wyższy od stawek rynkowych.

– Projekt w obecnym kształcie oznacza, że MEN, będąc jednocześnie regulatorem rynku dzienników elektronicznych, staje się również jego bezpośrednim konkurentem, dążąc de facto do stopniowego eliminowania działających na nim od lat podmiotów komercyjnych. Równocześnie tak duża zmiana, wprowadzana w bardzo krótkim trybie konsultacyjnym, niesie ryzyko poważnego chaosu organizacyjnego w oświacie – czytamy w stanowisku PIIT.

 

Zagrożenie dla cyberbezpieczeństwa i prywatności

Centralizacja danych wrażliwych ponad 15 mln uczniów, rodziców oraz nauczycieli tworzy punkt o skrajnie wysokiej atrakcyjności dla cyberprzestępców. Państwowy rejestr ma gromadzić szczegółowe informacje, włączając w to fotografie, numery PESEL, stan zdrowia dzieci czy orzeczenia o specjalnych potrzebach edukacyjnych. W bazie znajdą się również dane dzieci osób pełniących strategiczne funkcje w państwie, w tym żołnierzy, prokuratorów oraz polityków. Rozproszony model rynkowy naturalnie ogranicza skalę ewentualnych wycieków, natomiast jedna centralna baza stanowi ogromne ryzyko geopolityczne.

Izba zwraca też uwagę, że ministerstwo błędnie diagnozuje realne problemy bezpieczeństwa w szkołach. Dotychczasowe incydenty wynikały z przejmowania słabych haseł użytkowników, a nie z przełamywania zabezpieczeń komercyjnych platform. Zamiast kosztownej budowy nowego oprogramowania, państwo powinno skupić się na wdrożeniu logowania dwuskładnikowego, z którego korzysta obecnie niespełna 19% nauczycieli. Projekt nie przewiduje jednak zakupu kluczy sprzętowych ani służbowych urządzeń dla pedagogów.

 

Ryzyko biurokratycznego paraliżu oraz monopolu

Wprowadzenie rządowego systemu bez zapewnienia jego interoperacyjności z obecnymi narzędziami oznacza powrót do ręcznego przepisywania danych. W fazie pilotażowej, zaplanowanej już na wrzesień 2026 roku, nauczyciele będą musieli prowadzić dwa dzienniki równolegle. Taki krok drastycznie zwiększy biurokrację podczas lekcji kosztem czasu poświęcanego uczniom. Przedstawiciele branży technologicznej podkreślają, że bezpłatny dostęp dla rodziców do ocen i frekwencji jest już zagwarantowany prawnie i realizowany przez istniejące aplikacje.

Resort edukacji występuje w tym projekcie jednocześnie jako regulator rynku i bezpośredni konkurent dla prywatnych podmiotów. Może to doprowadzić do wyeliminowania z rynku rodzimych firm EdTech, które od dwóch dekad budowały cyfrowy system edukacji w Polsce. Projekt ustawy trafił do konsultacji na zaledwie 21 dni, bez wymaganej oceny skutków dla ochrony danych oraz bez rzetelnych analiz ekonomicznych. Izba apeluje o wstrzymanie prac legislacyjnych i powołanie międzyresortowego zespołu roboczego w celu wypracowania racjonalnych rozwiązań.