Publiczne AI zamiast korporacyjnego monopolu. Current AI pozyskuje 400 mln dolarów na darmowy projekt

Organizacja non-profit Current AI dąży do stworzenia otwartej, globalnej infrastruktury sztucznej inteligencji, która ma być darmowa i dostępna dla wszystkich użytkowników. Dzięki wsparciu finansowemu rzędu 400 milionów dolarów, projekt ma stanowić publiczną alternatywę dla rozwiązań kontrolowanych przez największe korporacje technologiczne.

 

Demokratyzacja technologii i ochrona języków

Organizacja Current AI, założona w lutym 2025 roku przez Martina Tisne, zamierza zmienić sposób, w jaki postrzegamy dostęp do nowoczesnych narzędzi cyfrowych. Obecnie najważniejsze systemy sztucznej inteligencji należą do prywatnych firm, co budzi obawy o monopol i wykluczenie mniejszych społeczności. Ayah Bdeir, która objęła kierownictwo w organizacji po pracy nad rozwojem AI w Mozilli, porównuje tę wizję do powstania sieci World Wide Web – otwartej przestrzeni, z której każdy może korzystać bez opłat i ograniczeń. Skupienie uwagi na inkluzywności ma zapobiec sytuacji, w której miliony ludzi zostają w tyle tylko dlatego, że nie posługują się językiem angielskim.

 

Finansowanie i współpraca międzynarodowa

Budowa tej nowej infrastruktury opiera się na modelu partnerstwa publiczno-prywatnego, zasilanego przez rządy i podmioty filantropijne, a nie inwestorów nastawionych na zysk. Rząd Francji przekazał na ten cel 100 milionów dolarów, a listę darczyńców uzupełniają m.in. Fundacja Forda, DeepMind oraz Salesforce. Dzięki tym środkom udało się już uruchomić Alpha Chat – otwartoźródłowego asystenta zbudowanego w zaledwie siedem tygodni przy udziale takich instytucji jak Hugging Face czy MIT Media Lab. Ważnym elementem działań jest również tworzenie rozwiązań działających offline, co udowodniono w Indiach, wprowadzając urządzenie Suno Sutra obsługujące 22 lokalne języki bez dostępu do sieci.

 

Projekty lokalne i suwerenność danych

Kluczowym aspektem działalności Current AI jest ochrona lokalnych kultur przed cyfrowym zapomnieniem. Organizacja przeznaczyła już ponad 3 miliony dolarów na granty w Kenii, Libanie i Brazylii, wspierając projekty zbierania danych z zachowaniem pełnej zgody lokalnych społeczności. Jak podkreśla Bdeir, nie chodzi o budowanie modeli wyłącznie dla powiększania rynku, lecz o oddanie kontroli nad informacjami w ręce ludzi, którzy je tworzą. Przykładem takiego podejścia jest praca z rdzennymi mieszkańcami Amazonii, gdzie narzędzia są budowane na miejscu, a dane nie opuszczają terytorium danej wspólnoty, co stanowi wyraźny sprzeciw wobec praktyk największych graczy z Doliny Krzemowej.