Raport Liberties: Dlaczego nie warto pytać AI o to, na kogo głosować?

Badanie przeprowadzone przez grupę Liberties podczas wyborów parlamentarnych na Węgrzech wykazało, że popularne chatboty podają sprzeczne i nieprawdziwe informacje dotyczące partii politycznych. Co ciekawe, systemy takie jak ChatGPT i Gemini często rekomendowały ugrupowania niebiorące udziału w głosowaniu lub całkowicie pomijały kluczowych kandydatów, co budzi uzasadnione obawy o ich rzetelność w procesach demokratycznych.
Niepokojące wyniki testów algorytmów
Eksperci z organizacji Liberties przetestowali działanie modeli językowych, tworząc profile wyborców odpowiadające programom pięciu głównych partii zarejestrowanych na listach krajowych. Wyniki okazały się wysoce niestabilne, ponieważ identyczne zapytania generowały radykalnie odmienne odpowiedzi u tego samego dostawcy usługi. Największe problemy dotyczyły widoczności opozycyjnej partii Tisza, która mimo ostatecznego zwycięstwa w rzeczywistych wyborach, była pomijana przez ChatGPT w 90% przypadków, gdy profil użytkownika pasował do jej postulatów. Z kolei partia Fidesz była rozpoznawana znacznie częściej, co wskazuje na wyraźną niespójność w sposobie przetwarzania danych przez algorytmy. Co więcej, w niemal wszystkich testach chatboty wymieniały partie, które w ogóle nie startowały w wyborach w 2026 roku.
Autorytatywny ton przy braku przejrzystości danych
Mimo że chatboty często rozpoczynają interakcję od standardowego zastrzeżenia, że nie udzielają porad politycznych, zaraz po tym komunikacie generują obszerne i bardzo przekonujące uzasadnienia dla konkretnych wyborów. Badacze zwracają uwagę, że odpowiedzi te brzmią bardzo fachowo i rzetelnie, co może łatwo wprowadzać w błąd użytkowników, z których niemal 30% na Węgrzech korzysta już z narzędzi opartych na sztucznej inteligencji. W przeciwieństwie do tradycyjnych portali informacyjnych czy profesjonalnych aplikacji doradczych, systemy te działają w sposób nieprzejrzysty, nie oferują powtarzalnych wyników i nie podlegają publicznej kontroli wyborczej. Błędy te wynikają prawdopodobnie z luk w danych treningowych oraz ograniczeń w przetwarzaniu języka naturalnego, co sprawia, że nowe siły polityczne są dla algorytmów niewidoczne.
Luka w europejskich regulacjach prawnych
Analiza wskazuje też na poważne braki w obecnych przepisach, ponieważ chatboty ogólnego przeznaczenia zdają się wymykać precyzyjnym zapisom Aktu o AI oraz Aktu o usługach cyfrowych w kontekście ryzyk wyborczych. Przedstawiciele Liberties apelują do dostawców technologii o zaprzestanie oferowania spersonalizowanych rekomendacji wyborczych, dopóki nie będą w stanie zagwarantować ich dokładności i pełnej rozliczalności. Jak podkreśla Eva Simon, kierująca programem technologii i praw w Liberties, demokracja nie może opierać się na systemach, które twierdzą, że są neutralne, a jednocześnie dostarczają rad, których nie potrafią logicznie wyjaśnić ani zagwarantować ich rzetelności.





















