Cła na chipy mogą podciąć skrzydła USA w wyścigu AI. Branża ostrzega przed decyzją Białego Domu

Administracja Donalda Trumpa przygotowuje nowe, szeroko zakrojone cła na importowane półprzewodniki oraz urządzenia elektroniczne, takie jak serwery, laptopy i konsole. Przedstawiciele branży technologicznej ostrzegają, że ten krok drastycznie zwiększy koszty i może zniweczyć plany USA dotyczące dominacji w obszarze sztucznej inteligencji. Proponowane przepisy mają na celu zmuszenie zagranicznych koncernów do inwestowania w produkcję chipów na terenie Stanów Zjednoczonych.

 

Branża alarmuje o paraliżu inwestycyjnym

Amerykańskie firmy technologiczne zmagają się obecnie z niedoborem zaawansowanych mikroprocesorów, wywołanym ogromnym popytem na budowę infrastruktury dla sztucznej inteligencji. Plany wprowadzenia nowych taryf celnych wywołały głębokie zaniepokojenie w sektorze, który obawia się drastycznego wzrostu kosztów budowy centrów danych. Jonathan McHale, szef do spraw polityki cyfrowej w Computer and Communications Industry Association, porównał obecną rozbudowę infrastruktury sieciowej pod względem skali i nakładów finansowych do budowy kolei transkontynentalnej. Ostrzegł jednocześnie, że wprowadzenie dodatkowych opłat i brak stabilności rynkowej postawią te gigantyczne inwestycje pod znakiem zapytania. Lobbyści reprezentujący sektor technologii przekonują, że brak dostępu do odpowiedniej liczby chipów zmusi przedsiębiorstwa do wstrzymania części projektów rozwojowych.

 

Koncepcja Howarda Lutnicka i nacisk na produkcję krajową

Nowe plany administracji, omawiane przez urzędników Departamentu Handlu, zakładają powiązanie ulg celnych z bezpośrednimi inwestycjami w amerykański przemysł półprzewodnikowy. Sekretarz handlu Howard Lutnick opowiada się za systemem kontyngentów, w którym określona pula komponentów mogłaby trafiać do kraju bez dodatkowych opłat, jednak ich wielkość zależałaby od deklaracji producentów dotyczących budowy fabryk w USA. Urzędnicy Białego Domu odpierają zarzuty branży, podkreślając, że sprowadzenie produkcji mikroprocesorów z powrotem do kraju jest kluczowym priorytetem rządu, który ma na celu ochronę bezpieczeństwa narodowego oraz zapewnienie ulgi ekonomicznej obywatelom. Obawy dotyczą zwłaszcza uzależnienia od dostawców z Azji, w tym z Tajwanu, który odpowiada za wytwarzanie ponad 90 procent najbardziej zaawansowanych układów scalonych na świecie.

 

Bariery, których cła nie rozwiążą

Przedstawiciele sektora oraz eksperci ekonomiczni zwracają uwagę na poważne ograniczenia fizyczne, których nie da się ominąć za pomocą instrumentów taryfowych. Budowa nowoczesnych fabryk półprzewodników pochłania miliardy dolarów i wymaga wielu lat, a często nawet dekad pracy. Chociaż firma TSMC zadeklarowała gigantyczne nakłady w wysokości 265 miliardów dolarów na zakłady w Arizonie, to nawet po pełnym zakończeniu prac tylko około 30 procent jej najbardziej zaawansowanych mocy produkcyjnych będzie zlokalizowane w Stanach Zjednoczonych. Ekonomista Sujai Shivakumar z think tanku CSIS wskazuje, że cła nie rozwiążą problemu braku wykwalifikowanych techników, skomplikowanych procedur administracyjnych ani ograniczeń infrastruktury energetycznej i wodnej, niezbędnych do funkcjonowania fabryk.

 

Ryzyko dla pozycji amerykańskich liderów technologii

Szerokie opodatkowanie importu może uderzyć też w czołowych projektantów układów scalonych, takich jak NVIDIA czy AMD, którzy opierają swój model biznesowy na produkcji zlecanej partnerom azjatyckim. Dodatkowo firmy takie jak Apple mogą napotkać trudności w rywalizacji na rynkach zagranicznych, gdzie konkurenci będą kupować te same podzespoły bez narzuconych ceł. Jeden z anonimowych urzędników sektora technologicznego, związany w przeszłości z administracją rządową, ocenił planowane działania wyjątkowo krytycznie, określając je jako podcinanie własnych skrzydeł na starcie wyścigu o dominację w dziedzinie sztucznej inteligencji. Branżowi eksperci podsumowują, że wolumen zwolnień z opłat celnych proponowany przez urzędników nie pokryłby zapotrzebowania samych tylko dostawców chmurowych, nie mówiąc o reszcie rynku.