Rekord zasięgu i ładowania. Xiaomi pokazuje siłę w segmencie aut elektrycznych

xiaomi su7

Xiaomi, globalnie znane z produkcji smartfonów i elektroniki użytkowej, coraz odważniej zaznacza swoją obecność na rynku motoryzacyjnym. Najnowszy test wytrzymałościowy pokazuje, że ambicje firmy nie kończą się na samym wejściu do branży, ale sięgają rywalizacji z najbardziej uznanymi markami świata.

 

Rekord, który zmienia układ sił

Podczas 24-godzinnego testu wytrzymałościowego zaktualizowana wersja modelu Xiaomi SU7 przejechała 4 264 km. To wynik lepszy od wcześniejszego rekordu należącego do Xpeng P7, choć absolutnym liderem w tej kategorii pozostaje koncepcyjny Mercedes-AMG GT XX Concept, który w ciągu doby pokonał 5 480 km.

Testy tego typu nie służą jedynie biciu rekordów. To sprawdzian realnej wydajności układu napędowego, stabilności mocy oraz zarządzania temperaturą baterii i silników w długotrwałym, intensywnym użytkowaniu.

 

Szybkie ładowanie i kontrola temperatury

Kluczowym elementem takich zmagań jest technologia ultraszybkiego ładowania. Mercedes deklaruje, że GT XX obsługuje moc sięgającą 900 kW, co pozwala odzyskać do 250 mil zasięgu w około pięć minut według cyklu WLTP. Dla porównania, Xiaomi SU7 według danych publikowanych przez chińskie źródła potrafi uzupełnić do 670 km zasięgu w 15 minut w standardzie CLTC.

Takie parametry nie byłyby możliwe bez zaawansowanych systemów zarządzania temperaturą. Podczas wielogodzinnej jazdy z częstym ładowaniem utrzymanie stabilnych warunków pracy akumulatora staje się jednym z głównych ograniczeń technicznych.

 

Xiaomi SU7-Ultra

 

Od rekordu do sportowych ambicji

Xiaomi nie ogranicza się jednak do testów wytrzymałościowych. Wysokowydajna wersja Xiaomi SU7 Ultra zanotowała czas 7:04,957 na Nürburgring, wyprzedzając Rimac Nevera o 0,341 s. Auto o mocy 1 527 KM ma kosztować nieco ponad 70 000 USD, co przy osiągach tej klasy stawia je w zupełnie innej lidze cenowej niż europejskie hipersamochody.

 

Co dalej z chińskimi EV

Xiaomi SU7 nie trafi w najbliższym czasie na rynek USA ze względu na regulacje, cła i napięcia geopolityczne. Pojawiają się jednak sygnały, że część chińskich modeli może znaleźć drogę do Ameryki Północnej, zwłaszcza do Kanady, gdzie niedawno obniżono taryfy na ograniczoną liczbę importowanych pojazdów.

Dla konsumentów oznacza to potencjalnie większy wybór i presję cenową, bo chińscy producenci coraz częściej łączą wysokie osiągi z agresywną polityką cenową.