Nowe przepisy w USA i UE: Dwie sprzeczne wizje bezpieczeństwa na drogach

Amerykański regulator bezpieczeństwa drogowego NHTSA analizuje możliwość zniesienia obowiązku montowania kierownic i pedałów w pojazdach w pełni autonomicznych. Tymczasem w Unii Europejskiej weszły w życie przepisy nakazujące instalowanie kamer śledzących wzrok i twarz kierowcy w każdym nowym aucie.
Amerykańska droga do pełnej autonomii
Jonathan Morrison, stojący na czele National Highway Traffic Safety Administration (NHTSA), publicznie zapytał o sens utrzymywania fizycznych elementów sterujących w pojazdach, które z założenia nie wymagają operatora. W jego ocenie, skoro maszyna ma samodzielnie radzić sobie na drodze, wymóg posiadania kierownicy czy pedałów przestaje być uzasadniony. Takie stanowisko jest bardzo korzystne dla producentów takich jak Tesla, Uber czy Lucid, którzy od dawna rozwijają projekty pojazdów pozbawionych tradycyjnych przyrządów. Amerykański urząd już wcześniej złagodził niektóre wytyczne projektowe, a obecne rozmowy sugerują chęć otwarcia drogi dla innowacyjnych konstrukcji, o ile zostaną one wdrożone w sposób odpowiedzialny. Morrison zaznaczył, że obietnica, jaką niosą te technologie, jest niezaprzeczalna, jednak cały proces musi zostać przeprowadzony prawidłowo.
Europejski nadzór nad zachowaniem kierowcy
Zupełnie inny kierunek obrała Bruksela, wprowadzając w tym samym czasie rygorystyczne zasady w ramach pakietu General Safety Regulation (GSR). Każdy nowy samochód sprzedawany na terenie Unii Europejskiej musi być teraz wyposażony w system monitorujący uwagę prowadzącego. Jest to niewielka kamera umieszczona zazwyczaj za kierownicą lub nad deską rozdzielczą, która bez przerwy analizuje ruch gałek ocznych oraz wyraz twarzy. Gdy oprogramowanie wykryje, że wzrok kierowcy zbyt długo spoczywa poza jezdnią lub pojawiają się oznaki znużenia, auto wyemituje ostrzegawczy sygnał dźwiękowy. Mimo deklaracji urzędników, że dane są przetwarzane wyłącznie lokalnie w pamięci pojazdu, rozwiązanie to wywołuje liczne głosy sprzeciwu dotyczące prywatności i potencjalnego wykorzystania tych informacji przez ubezpieczycieli lub sądy w przyszłości.
Filozoficzny spór o definicję bezpieczeństwa
Różnice w przepisach po obu stronach oceanu ukazują fundamentalny spór o to, kto powinien odpowiadać za unikanie zagrożeń na drodze. USA skłaniają się ku przekonaniu, że wyeliminowanie człowieka z procesu sterowania jest najlepszym sposobem na zredukowanie liczby wypadków wynikających z ludzkich błędów. Europa natomiast zakłada, że człowiek nadal jest niezbędnym elementem systemu, a technologia ma jedynie pilnować jego koncentracji. Oba podejścia wiążą się z konkretnymi wyzwaniami: brak fizycznej kontroli może być problematyczny, gdy system autonomiczny napotka trudności lub zablokuje przejazd służbom ratunkowym. Z kolei systemy kamer w Europie stają się nowym źródłem danych, co przy obecnym stopniu cyfryzacji aut budzi obawy o skalę inwigilacji użytkowników dróg.





















