Napędzając Gospodarkę: Polski Związek Centrów Danych

Sektor centrów danych zamknął ubiegły rok wartością dodaną w wysokości 10,6 mld zł brutto. Wpływy fiskalne osiągnęły 4,3 mld zł. Zatrudnienie wyniosło prawie 41 tysięcy osób, w tym 27 tys. to miejsca pracy bezpośrednio związane z sektorem CD.

 

Polski Związek Centrów Danych wspólnie z firmą doradczą PwC Polska opracował pierwszy kompleksowy raport omawiający wpływ sektora na polską gospodarkę. Jest to dokument opisujący główne trendy, a także realny wpływ sektora na PKB i poziom zatrudnienia. Badanie wyraźnie wskazuje, jak duży jest potencjał wzrostu tego rynku w Polsce.

 

Największe wyzwanie: energia

– Ten sektor w ostatnich latach dynamicznie rośnie ze względu na ogromne zapotrzebowanie związane z rozwojem usług chmurowych oraz sztucznej inteligencji – przypomniał Piotr Kowalski, dyrektor zarządzający Polskiego Związku Centrów Danych, prezentując raport „Napędzając gospodarkę: gospodarczy wpływ sektora data center w Polsce”. – Jego wielkość w całej Europie szacowana jest na około 14,8 gigawata mocy elektrycznej. To wskaźnik, który określa rozmiar tego rynku. Jeszcze trzy lata temu było to 10 gigawatów, a więc widzimy ponad 40-procentowy wzrost w krótkim czasie. Europejskie Stowarzyszenie Centrów Danych prognozuje wzrost w ciągu najbliższych pięciu lat na poziomie 17 proc. średnio rocznie. Wartość skumulowanych inwestycji w tym czasie ma wynieść 176 miliardów euro. Natomiast prognozowany wkład w PKB w Europie osiągnie prawdopodobnie 137,5 mld euro.

Polska dysponuje jedną z największych baz specjalistów ICT w Europie Środkowo-Wschodniej i jest liderem regionalnego rynku centrów danych, odpowiadając za około jedną trzecią mocy w CEE. Na tę pozycję złożyło się kilka czynników: dynamiczny rozwój gospodarczy w ostatnich dekadach, skala rynku (Polska jest dziś szóstą gospodarką UE i piątym państwem pod względem liczby ludności) oraz strategiczne położenie pomiędzy rynkami Europy Zachodniej, w szczególności Niemiec oraz państwami nordyckimi, które sprzyja dalszemu rozwojowi sektora i umacnia jej rolę jako regionalnego hubu infrastruktury cyfrowej.

Największym wyzwaniem staje się dostęp do mocy energetycznych, a także dekarbonizacja systemu elektroenergetycznego. Na pytanie dziennikarza IT Resellera na ten temat Piotr Kowalski odpowiedział, że nasz kraj jest dziś nazywany największym energetycznym placem budowy w Europie. Według deklaracji rządowych budżet inwestycyjny w ciągu najbliższych 10 lat ma wynieść równowartość 240 mld euro. Czy stanie się tak rzeczywiście i nadal będziemy ciekawym miejscem do inwestowania w centra danych?

– Raport obejmuje kilka kluczowych wymiarów – wyjaśniała Kinga Barchoń, partnerka PwC Polska, liderka sektora nieruchomości, współautorka dokumentu. – Najważniejszy jest wpływ centrów danych na PKB. Inna sekcja mówi o powiązaniach sektorowych, czyli o tym, jaka wartość dodana jest generowana dzięki centrom danych i w jaki sposób rozprzestrzenia się ona na całą gospodarkę. Niezwykle istotne są trendy rozwojowe, otoczenie regulacyjne oraz oczywiście ochrona środowiska i zrównoważony rozwój. Jeżeli chodzi o metodologię, użyliśmy modelu Wassily’ego Leontiefa, który bada przepływy międzygałęziowe w gospodarce, czyli jak wartość wytworzona w danym sektorze wpływa na inne gałęzie gospodarki. Najprościej rzecz ujmując, każda złotówka zainwestowana w centra danych nie pozostaje wyłącznie w tym sektorze, lecz generuje dalszy efekt mnożnikowy. Trafia do dostawców i operatorów centrów danych, którzy generują kolejną wartość, a następnie do ich pracowników wydających swoje dochody w innych częściach gospodarki. To właśnie te trzy poziomy przepływu wartości stanowią przedmiot naszego raportu.

Autorzy dokumentu korzystali z danych firm skupionych w Polskim Związku Centrów Danych, a także danych finansowych organizacji ENISA (Agencji Unii Europejskiej ds. Cyberbezpieczeństwa). Od strony statystycznej badanie opiera się o model Głównego Urzędu Statystycznego obejmujący 77 sektorów gospodarki. Baza została zaktualizowana w 2025 roku.

Jak wynika z raportu, sektor centrów danych zamknął ubiegły rok wartością dodaną w wysokości 10,6 mld zł brutto. Z tego dwie trzecie jest generowane przez bezpośrednie operacje CD. Natomiast wpływy fiskalne osiągnęły 4,3 mld zł.

Zatrudnienie wynosi prawie 41 tysięcy osób. W tym 27 tys. to miejsca pracy bezpośrednio związane z CD. Inżynierowie, technicy zarządzający obiektami, ochrona, pozostałe funkcje kooperacyjne. Około 4300 to pracownicy firm budowlanych, produkcyjnych, energetycznych oraz świadczących rozmaite usługi profesjonalne. Zaś 9600 to ludzie związani z całym łańcuchem dostaw.

Według szacunków ekspertów ten rynek ma potencjał na gigantyczny rozwój. W roku 2030 zainstalowana moc elektryczna sięgnie 500-600 megawatów. Oznacza to ponad dwukrotny wzrost w ciągu czterech lat.

– Z usług centrów danych korzysta praktycznie cała gospodarka – podkreśliła Kinga Barchoń. – Wspomniałam o 77 sektorach, które analizowaliśmy. Do najważniejszych należą usługi informatyczne (3,6 mld zł), a w dalszej kolejności programowanie komputerowe, szeroko rozumiane doradztwo (w tym związane z rynkiem nieruchomości) oraz wiele innych sektorów. Największymi beneficjentami są sektory oparte na wiedzy – kierunek kluczowy dla całej gospodarki, który w istotny sposób napędza procesy cyfryzacji. Dlatego nie ma wątpliwości, że powinniśmy wspierać wzrost sektora centrów danych w naszym kraju, również z perspektywy budowania suwerenności technologicznej.

– Oczywiście bezwzględnie największym motorem wzrostu tego rynku jest rozwój sztucznej inteligencji – stwierdził Piotr Kowalski. – Widzimy to chociażby po ogromnej liczbie gigantycznych inwestycji prowadzonych na całym świecie. Przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych, ale zmiany widać też w Unii Europejskiej. W dokumencie „Cloud and AI Development Act” jako cel przedstawiono trzykrotny wzrost wielkości europejskiego rynku centrów danych w ciągu najbliższych pięciu do siedmiu lat. Jest to ogromne wyzwanie technologiczne, które motywowane jest właśnie rewolucją sztucznej inteligencji.

Do największych wyzwań należy zapotrzebowanie na wykwalifikowanych pracowników. Jak pokazuje omawiany raport, aż 71 procent respondentów planuje zwiększyć zatrudnienie, by odpowiedzieć na rosnący popyt. Nie będzie to łatwe, ponieważ tych specjalistów brakuje. Dlatego w tym roku PLDCA – we współpracy z DCD Academy oraz Politechniką Warszawską – zainaugurował program stypendialny dla młodych inżynierów.

Niesłychanie ważna jest dywersyfikacja geograficzna tego sektora. Mówi o tym między innymi wspomniana „Cloud and AI Development Act”, co zdaniem Piotra Kowalskiego jest zdecydowanie szansą dla naszego kraju. Obecnie w Europie centra danych są skupione wokół pięciu wielkich miast: Frankfurtu, Londynu, Amsterdamu, Paryża i Dublina. Polska ma zaledwie 2 proc. europejskiego rynku. Znajduje się na 12 miejscu w Europie, co pokazuje nasz potencjał rozwojowy. Jednocześnie to wynik, który nie odzwierciedla skali naszej gospodarki, jesteśmy bowiem piątą lub szóstą gospodarką Unii Europejskiej – w zależności od tego, czy porównujemy PKB, czy liczbę ludności.

Suwerenność cyfrowa i odporność nabierają ostatnio szczególnego znaczenia. W połowie czerwca 2026 r. rząd amerykański podjął decyzję o możliwości wyłączenia dostępu do najnowszych modeli sztucznej inteligencji. To pokazuje, jak ważne jest rozwijanie własnych suwerennych technologii. Istotna jest również budowa własnej infrastruktury wspierającej tego typu technologie. W tej sytuacji nie dziwi, że – jak wynika z przeprowadzonych ankiet – aż 87 proc. respondentów spodziewa się znaczącego albo umiarkowanego (powyżej 10 proc.) wzrostu tego sektora w najbliższych latach.

 

Spojrzeć szerzej

– Centra danych nie są już miejscami dla technologicznych geeków – rozpoczął fireside chat Krystian Pypłacz, ekspert Polskiego Związku Centrów Danych. – To znaczący sektor wpływający na całą gospodarkę. Jak to wygląda z perspektywy firmy Microsoft? Czy uważasz, że infrastruktura cyfrowa jest traktowana na równi z energetyczną, drogową?

– Myślę, że warto spojrzeć na to trochę szerzej – odpowiedziała Iwona Szylar, dyrektor generalna Microsoft w Polsce. – Po co w zasadzie jest nam potrzebna infrastruktura cyfrowa? Mówiąc o gospodarce cyfrowej, trudno dziś nie wspomnieć o sztucznej inteligencji. A przecież nie ma AI bez technologii chmurowych i nie ma technologii chmurowych bez centrów danych. W tym kontekście myślę, że rozmowa o infrastrukturze CD jest niesłychanie ważna. Czy jest ona traktowana przez państwo na tym samym poziomie, co infrastruktura kolejowa czy drogowa? Sądzę, że nie zawsze i nie wszędzie. To zależy od strategii państwa, od dojrzałości do rozumienia tego typu wyzwań.

– Czasem nie rozumieją tego przedsiębiorcy, przedstawiciele administracji państwowej czy zwykli ludzie. Niejednokrotnie pojawia się pytanie: po co nam centrum danych, jeżeli wszystko jest w chmurze?

– W świecie biznesowym, zwłaszcza na rynku dużych przedsiębiorstw, świadomość i dojrzałość technologiczna są na wysokim poziomie. Natomiast debata publiczna to zupełnie odrębna kwestia. Ubolewam nad tym, że złożone zagadnienia technologiczne są w niej często sprowadzane do bardzo prostych, czarno-białych narracji. Osobom, które nie zajmują się technologią na co dzień i nie znają głębszego kontekstu, bardzo łatwo jest wpaść w pułapkę tego typu uproszczeń. To, o czym wspomniałeś, jest świetnym przykładem.

 

 

– Czy infrastruktura cyfrowa może być elementem bezpieczeństwa, niezależności technologicznej?

– Nie tyle może być, co jest. Wszyscy jesteśmy użytkownikami usług cyfrowych i wszyscy generujemy dane. Są one przetwarzane zarówno przez przedsiębiorstwa, jak i przez administrację publiczną, dlatego ich ochrona i bezpieczne zarządzanie mają fundamentalne znaczenie. Jak pokazuje doświadczenie, poważne zagrożenia nie są związane wyłącznie z fizycznym atakiem na inny kraj, ale występują również w cyberprzestrzeni. Dlatego kluczowa jest zdolność organizacji czy państwa do tego, aby chronić swoje dane, które są obecnie jedną z największych wartości. To jest istotny element zapewnienia bezpieczeństwa i ciągłości biznesowej. Jest jeszcze inny ważny aspekt – innowacyjność gospodarki. Z jednej strony technologia musi zapewniać bezpieczeństwo i budować odporność państwa oraz organizacji. Z drugiej, powinna tworzyć warunki do innowacji, wzrostu produktywności i wzmacniania konkurencyjności naszej gospodarki w globalnym ekosystemie.

– Przejdźmy do firmy Microsoft, która poczyniła największe inwestycje wśród najpoważniejszych inwestorów technologicznych. Co jest atrakcyjne w naszym kraju?

– Tak, Polska jest strategicznym rynkiem dla mojej organizacji pod wieloma względami. Jest największym rynkiem, najszybciej rozwijającym się w Europie Środkowo-Wschodniej. Mamy wysoko wykwalifikowanych ekspertów z szerokim wachlarzem kompetencji. Te elementy spowodowały, że Polska znalazła strategiczne miejsce na mapie Microsoftu. Stąd nasza inwestycja w centrum danych, a później decyzja o jej rozszerzeniu.

– Polska już teraz ma znaczący potencjał w Europie Środkowo-Wschodniej, ale co musiałoby się stać, żeby mogła konkurować – nie z największymi, ale na przykład z Mediolanem czy Madrytem?

– Gdy spotykam się z naszymi klientami, partnerami, inwestorami, jest kilka rzeczy, na którą zwracają uwagę. Jedno to otoczenie regulacyjne. Ważne, żeby było przyjazne i sprzyjało przewidywalności w procesie inwestycyjnym. Drugie, niezwykle istotne, to infrastruktura energetyczna. Prezes Microsoft, Satya Nadella na forum w Davos mówił, że w gospodarce AI liczba wyprodukowanych tokenów za jednego dolara przy jak najmniejszym zużyciu energii to jest to, co będzie stanowiło o przewadze konkurencyjnej państw i przedsiębiorstw. Nie da się rozmawiać o centrach danych, nie wspominając o infrastrukturze energetycznej. Trzecia rzecz to talenty, o których już mówiliśmy. A czwarta to popyt, czyli zapotrzebowanie na usługi chmurowe. Gdy popatrzymy na krzywą adopcji technologii chmurowych, Polska jest za krajami ościennymi. Bardzo szybko rośniemy, ale mamy jeszcze sporo do zrobienia.

 

Wykorzystać potencjał

– Raport pokazuje kilka przedsiębiorstw, które osiągnęły sukces w sektorze centrów danych – Piotr Kowalski wprowadził do dyskusji „Co musi się wydarzyć, aby rynek centrów danych mógł rosnąć dalej?”. – Nasi goście opowiedzą, co już udało się zrobić. Porozmawiamy też o szansach rozwoju. Na przykład historia Atmana pokazuje niesamowitą drogę od operatora rynku detalicznego do najnowszego projektu wielkoskalowego.

– Jesteśmy polską firmą, działamy na polskim rynku od 35 lat – odpowiedział Sławomir Koszołko, prezes Atmana. – Przełom nastąpił kilka lat temu, kiedy pierwszy z wielkich operatorów ogłosił, że otwiera region chmurowy w Polsce. Tak się złożyło, że w tym samym czasie zmienił się nasz właściciel. Polski Fundusz Inwestycyjny sprzedał Atmana amerykańskim funduszom inwestycyjnym. W tej chwili naszym inwestorem jest przede wszystkim Goldman Sachs, czyli globalna instytucja finansowa. Te firmy zauważyły, że polski rynek wchodzi w taką fazę rozwoju, kiedy krzywa stabilnego wzrostu zaczyna się zmieniać na logarytmiczną.

– Centra danych wymagają zaawansowanych kompetencji – wtrąciła Kinga Barchoń. – Firma Equinix pokazuje Polskę jako kluczowy hub kompetencyjny. Dlaczego tak się dzieje? Co możemy zrobić, aby jeszcze wyraźniej zaznaczyć naszą obecność na globalnej mapie? Podkreślamy, że dysponujemy silnym zaplecze wysoko wykwalifikowanych specjalistów, ale jakie dodatkowe działania mogą przyspieszyć rozwój tego sektora i wzmocnić jego pozycję?

– Jeżeli mówimy o naszej firmie, patrzymy z perspektywy świata – odpowiedziała Sylwia Pyśkiewicz, Managing Director Equinix. – Mamy 270 data centers, działamy w 30 państwach. To są duże rynki, takie jak między innymi Stany Zjednoczone, Wielka Brytania czy Niemcy. Polska jest na tej mapie bardzo małym rynkiem. A równocześnie jednym z najważniejszych. Dlaczego? Naszym skarbem są ludzie. Equinix podjął więc decyzję, by stworzyć hub pracowniczy dla świata właśnie u nas, w Warszawie. Spójrzmy szerzej: mamy 500 tysięcy świetnie wyszkolonych pracowników IT. Jest to nasze dobro narodowe. Rząd przygotował program, żeby ci ludzie nie uciekali z kraju.

Koronawirus sprawił, że nauczyliśmy się pracować w domach, a więc faktycznie ci specjaliści w zasadzie zostali w kraju. Później staliśmy się też dla świata hubem w obszarze R&D. Obecnie mamy w Polsce już około 400 takich ośrodków R&D globalnych firm. Przyczyny są znane: 300 tysięcy absolwentów rocznie, w tym 70 tysięcy na kierunkach technologicznych. Są świetnie wykształceni i bardzo konkurencyjni jeżeli chodzi o wynagrodzenie. Już nie najniższe w Europie, ale wciąż bardzo konkurencyjne. Przy czym rośnie udział kobiet, co jest też ważne dla pracodawców.

Zespół Equinixa w Polsce urósł z 50 osób siedem lat temu do 550. W zeszłym roku zatrudniono 120 osób. To nie są tylko specjaliści IT. Także w działach obsługi klientów, sprzedaży, finansowym, księgowości i tak dalej. Co ciekawe, w warszawskim zespole są przedstawiciele 40 narodowości. Około 60 proc. tych pracowników raportuje poza Polską.

– Beyond.pl przez 20 lat był znanym polskim operatorem centrów danych, ale w zeszłym roku wykonał ciekawy ruch, bardzo odważny, inaugurując własną fabrykę sztucznej inteligencji – przypomniał Piotr Kowalski. – Co było największym wyzwaniem: technologia czy model biznesowy? Czy polski rynek jest już gotowy na rozwijanie zaawansowanych usług sztucznej inteligencji?

– Faktycznie, do tej pory specjalizowaliśmy się w usługach przetwarzania danych – odpowiedział Tomasz Kwiczor, Colocation Services Director, Beyond.pl. – Tradycyjnych, takich jak kolokacja oraz usługach chmurowych i Managed Services. W zeszłym roku zapadła decyzja, by zainwestować w technologię AI. Jako pierwszy prywatny inwestor w Europie Środkowo-Wschodniej uruchomiliśmy fabrykę AI, w tym superkomputer na bazie technologii NVIDIA. To było duże wyzwanie – z wielu powodów. Po pierwsze, pracowaliśmy na istniejącym obiekcie. Wszelkie prace inwestycyjne musiały być prowadzone w taki sposób, żeby nie naruszyć ciągłości działania tych klientów, z którymi współpracowaliśmy wcześniej.

Drugim wyzwaniem był czas. Firma chciała zaoferować nowe usługi jak najszybciej. Przygotowanie nowej przestrzeni zajęło 3 miesiące. Fabryka AI różni się znacznie od klasycznego centrum danych. Do tej pory operowano na tradycyjnych gęstościach mocy rzędu 15 kW w jednej szafie rakowej, teraz obsługuje się moc rzędu 30 kW. Obecnie trwają prace nad rozbudową fabryki AI, która będzie gotowa na obsługę kart graficznych o jeszcze większych gęstościach.

 

 

– Niesłychanie ciekawy jest Państwa projekt w Skandynawii – stwierdziła Kinga Barchoń. – On mówi coś niesamowitego o kompetencjach inżynierów Pana firmy.

– Mieliśmy sukcesy najpierw tutaj, w Polsce – przekonywał Robert Berliński, General Manager, BCA Engineering Group. – Realizacja różnych projektów pokazała, że możemy nasze kompetencje wykorzystywać również za granicą. Przy czym nie konkurowaliśmy ceną. Zaproszono nas, bo zostaliśmy zauważeni w Niemczech, gdzie zrealizowaliśmy projekt w czasie, którego nikt się nie spodziewał. Wszyscy uważali, że to nierealne – chodziło o 40 megawatów mocy. Powiedzieli mi: Robert, masz 3 miesiące. Okazało się, że ten projekt jest bardzo ciekawy, ale trzeba było bardzo szybko przechodzić przez kolejne etapy. Po przetestowaniu infrastruktury, w ciągu miesiąca uruchomiliśmy połowę mocy obliczeniowych w tym obiekcie. To był nowy sposób działania, ale pokazał nam jedną rzecz: potrafimy to robić. Teraz pracujemy nad projektami na 200 MW, a w planach mamy już ponad 400.

Zdaniem Roberta Berlińskiego my, Polacy, powinniśmy pokazywać swoje wysokie kompetencje. Potrafimy rozwiązywać najbardziej złożone problemy. Mamy otwarte umysły i dlatego umiemy realizować najtrudniejsze projekty.

Fascynujące jest, w jaki sposób AI wpływa na rynek. Obecnie nikt – nawet największe globalne spółki – nie wie, jak AI będzie się rozwijać. Wszyscy widzą, że technologia pędzi bardzo szybko, a więc potrzebne są otwarte głowy do realizacji takich projektów. Polska przedsiębiorczość i kompleksowe myślenie znakomicie sprawdzają się w tej dziedzinie.

– Cały polski rynek obecnie to około 200-250 MW – zwrócił uwagę Piotr Kowalski. – A Robert opowiada o pojedynczych projektach, które są tej wielkości. To pokazuje nam skalę potencjalnego rozwoju, a raczej rewolucji technologicznej, która nas czeka. Mówimy o bardzo ciekawych konkretnych przypadkach: o skalowaniu technologii, ludziach i ich kompetencjach, sztucznej inteligencji, eksporcie polskiej myśli inżynieryjnej. Ale co zrobić, żeby to nie były tylko pojedyncze historie sukcesów, ale stały się one częścią większej fali, by faktycznie polski sektor centrów danych wspierał rozwój polskiej gospodarki i mógł się stać również polskim produktem eksportowym? Sławku, co w Twojej ocenie jest największą przeszkodą?

– Wrócę jeszcze do myśli Roberta – odpowiedział Sławomir Koszołko. – Jesteśmy świadkami ekspotencjalnego wzrostu naszego sektora. Wartość inwestycji Atmana wyniesie około 3 mld zł. Inwestorzy wiedzą, że warto tyle wydać. A teraz odpowiadam na pytanie, jakie warunki muszą być spełnione. Kiedyś wszyscy mówili: lokalizacja, lokalizacja, lokalizacja. Obecnie moim zdaniem to jest prąd, prąd, prąd. Jak niedawno stwierdził prezes firmy NVIDIA, tutaj będzie kolejna szafa 600 kW, a następna – 1 MW. Wszyscy siedzimy w biznesie energetycznym. Trzeba to rozumieć. Nie przez przypadek Microsoft kupuje elektrownię atomową w Stanach Zjednoczonych. Przyłącze energetyczne jest podstawą naszego rynku i od tego nie da się uciec.

Niesłychanie ważna jest więc cena energii elektrycznej, szczególnie w przypadku AI, która wymaga znacznie większego poboru mocy. W Polsce to w przeliczeniu około 16 eurocentów za kWh. W Skandynawii – pojedyncze eurocenty. Nasze ceny są na poziomie niemieckich czy holenderskich. Dlatego powinniśmy dążyć do tego, by je obniżyć.

– Musimy koncentrować się na rozwoju w dziedzinie cyberbezpieczeństwa i sztucznej inteligencji. Moja firma już to robi. Takie rozwiązania naszej firmy jak cyfrowe bliźniaki (digital twins) czy zarządzanie centrami danych przez sztuczną inteligencję powstają właśnie w Polsce. Dlatego jestem za AI, ale służącą ludziom. I pod tym względem jestem optymistką. Na marginesie, zastanawiam się, jak to jest: w rankingach międzynarodowych polskie uczelnie zajmują bardzo niskie miejsca. Tymczasem mamy wielu świetnych ekspertów zatrudnionych w najlepszych światowych firmach. Tego nie rozumiem, ale może nie ma co wnikać, liczy się efekt – podsumowała Sylwia Pyśkiewicz.

 

________________________________________

Zapraszamy do lektury całego wydania (klikając w poniższą okładkę).