Zakazane w Europie, masowe w Indiach. Unijne miliony na biometryczną inwigilację
Hiszpańska firma Herta Security masowo wdraża w Indiach zaawansowane oprogramowanie do rozpoznawania twarzy, które na terenie Unii Europejskiej jest obecnie niedozwolone. Technologia ta, rozwijana częściowo za publiczne pieniądze właśnie z Europy, służy do monitorowania milionów pasażerów kolei, więźniów oraz wiernych w miejscach kultu.
Ekspansja biometrii na indyjskiej infrastrukturze
Herta Security, z siedzibą w Barcelonie, dostarcza system BioSurveillance NEXT, który umożliwia identyfikację osób w gęstym tłumie w czasie rzeczywistym. Oprogramowanie to zostało zintegrowane z ponad 4 000 kamer na terenie Indii, obejmując między innymi setki stacji kolejowych we wschodnim regionie kraju oraz kompleksy więzienne w Delhi. Systemy te automatycznie porównują wizerunki przechodniów z bazami danych liczącymi nawet milion rekordów, generując natychmiastowe powiadomienia dla uzbrojonych służb porządkowych. Co istotne, firma otrzymała od Unii Europejskiej ponad 3,3 miliona euro na badania nad analizą zachowań tłumu i rozpoznawaniem twarzy, co bezpośrednio przełożyło się na rozwój oferowanych obecnie rozwiązań.
Unijny zakaz a podwójne standardy eksportowe
Sytuacja ta wywołuje ożywioną dyskusję nad etyką eksportu technologii, ponieważ od lutego 2025 roku unijny akt o sztucznej inteligencji zabrania stosowania zdalnej identyfikacji biometrycznej w czasie rzeczywistym w miejscach publicznych dla celów porządkowych. Eksperci prawni podkreślają, że projekty realizowane przez Herta Security w miastach takich jak Ahmedabad zostałyby uznane za nielegalne na terenie wspólnoty ze względu na zbyt szeroki zakres nadzoru. Eurodeputowany Brando Benifei wskazał na niebezpieczny mechanizm, w którym narzędzia uznane za zbyt groźne dla obywateli Europy są swobodnie sprzedawane i wdrażane w innych częściach świata. Jak zaznaczył, Unia Europejska nie może aspirować do miana lidera praw cyfrowych, pozwalając swoim firmom na czerpanie zysków z takich praktyk poza granicami kontynentu.
Brak nadzoru i ryzyko błędnych identyfikacji
Wdrożenia w Indiach budzą dodatkowe kontrowersje, gdyż znaczna ich część jest finansowana z funduszu Nirbhaya, utworzonego pierwotnie w celu ochrony kobiet przed przemocą. Organizacje społeczne zwracają uwagę, że połowa tych środków trafia na systemy inwigilacji, co nie przekłada się na realny wzrost bezpieczeństwa, gdyż większość przestępstw odbywa się w domach, a nie pod okiem kamer. W przeciwieństwie do Europy, Indie nie posiadają kompleksowych przepisów o ochronie danych, co w połączeniu z 80-procentowym progiem podobieństwa stosowanym przez policję w Delhi rodzi ryzyko licznych pomyłek i braku drogi odwoławczej dla niesłusznie zidentyfikowanych osób. Przedstawiciele Herta Security twierdzą, że ich produkty powstają zgodnie z europejskimi zasadami prywatności, jednak nie są w stanie kontrolować sposobu, w jaki lokalni partnerzy lub organy publiczne wykorzystują tę technologię w praktyce.






















