Unijni urzędnicy dostaną własne narzędzia AI: Parlament Europejski wdraża EPGenAI Hub

Parlament Europejski wdraża własną, zabezpieczoną platformę sztucznej inteligencji o nazwie EPGenAI Hub, aby ograniczyć korzystanie z publicznych chatbotów przez europosłów i ich personel. Nowe narzędzie ma zapewnić bezpieczny dostęp do zaawansowanych modeli językowych przy jednoczesnej ochronie poufnych dokumentów legislacyjnych przed wyciekiem do zewnętrznych baz danych.
Walka z błędami i ochrona danych legislacyjnych
Decyzja o stworzeniu wewnętrznego systemu wynika z faktu, że około 2100 pracowników Parlamentu, czyli blisko 20 proc. personelu, korzysta z algorytmów w codziennych obowiązkach. Przewodniczący komisji zauważyli niepokojący wzrost liczby błędów, określanych jako AI slop, oraz zmyślonych odniesień prawnych w projektach poprawek. Brando Benifei, odpowiedzialny za unijny akt o sztucznej inteligencji, zaznaczył, że europosłowie powinni dawać przykład w kwestii przejrzystości stosowania tej technologii. EPGenAI Hub ma wyeliminować ryzyko przesyłania wrażliwych treści do niekontrolowanych, komercyjnych aplikacji, co do tej pory stanowiło poważne wyzwanie dla cyberbezpieczeństwa instytucji.
Amerykańska technologia w sercu europejskiego prawa
Platforma oferuje dostęp do zróżnicowanych rozwiązań, w tym modeli amerykańskich przedsiębiorstw takich jak OpenAI, Meta i Anthropic, a także francuskiego Mistral. Użytkownicy mogą wybierać konkretne narzędzie w zależności od stopnia poufności realizowanego zadania. Część systemów, jak Llama czy Mistral Small, działa bezpośrednio na wewnętrznej infrastrukturze Parlamentu, co pozwala na zachowanie większej kontroli nad przetwarzanymi informacjami. Instytucja zapowiada, że w przyszłości wybór dostawców może zostać zmieniony, aby w większym stopniu uwzględniać europejskie rozwiązania chmurowe, jednak obecnie system opiera się głównie na rozwiązaniach z USA.
Wyzwania dla suwerenności cyfrowej i nowe zasady
Wprowadzenie systemu opartego na zagranicznej technologii budzi pytania o konsekwencję w dążeniu Brukseli do niezależności cyfrowej. Do tej pory Parlament podejmował działania mające ograniczyć wpływy zewnętrznych korporacji, czego przykładem była wymiana wyszukiwarki Google na francuski Qwant czy blokowanie niektórych funkcji w służbowych tabletach. Obecnie trwają prace nad doprecyzowaniem przepisów, które mogłyby nakładać na polityków obowiązek ujawniania faktu wspierania się sztuczną inteligencją przy pisaniu przemówień czy poprawek. Choć niektórzy europosłowie, jak Barry Andrews, podkreślają, że tworzenie prawa to funkcja demokratyczna, której nie powinno się automatyzować, pełny start platformy planowany jest już na wrzesień.





















