Producent lalek dla dorosłych stworzył robota dla szkół. Nowy projekt wywołał burzę w USA

Okręg szkolny Salamanca City Central w zachodniej części stanu Nowy Jork przygotowuje się do wprowadzenia do sal lekcyjnych humanoidalnego robota o nazwie Sally. Urządzenie zasilane algorytmami sztucznej inteligencji ma pełnić rolę asystenta nauczyciela i pomagać uczniom w nauce przedmiotów technicznych.

 

Zaawansowana technologia w procesie dydaktycznym

Maszyna należy do serii M i korzysta z autorskiego oprogramowania Optio, które pozwala na interakcję z młodzieżą również poza godzinami zajęć lekcyjnych. Sally posiada realistyczną, silikonową skórę oraz potrafi naśladować ludzką mimikę, co sprzyja budowaniu naturalnej relacji podczas rozmowy. Robot nie przemieszcza się po klasie, lecz pozostaje w pozycji siedzącej, wykonując ruchy górną częścią ciała podczas kontaktu z użytkownikiem. Jedna jednostka to wydatek rzędu 57 590 dolarów, co stanowi kwotę preferencyjną względem ceny katalogowej wynoszącej 95 000 dolarów.

 

Bezpieczeństwo i integracja z programem nauczania

Producent deklaruje, że system został wyposażony w rygorystyczne zabezpieczenia chroniące przed dostępem do nieodpowiednich treści oraz zapewniające prywatność nieletnich. Sally funkcjonuje wewnątrz zamkniętej sieci, nie posiadając bezpośredniego połączenia z publicznym internetem, a logowanie do profilu ucznia odbywa się za pomocą indywidualnego numeru identyfikacyjnego. Pierwszy etap wdrożenia obejmuje licealistów uczestniczących w kursach robotyki w ramach ścieżki STEM stworzonej przez Steve’a Wozniaka. Rozwiązanie ma docelowo służyć grupie około 500 uczniów jeszcze w nadchodzącym semestrze jesiennym.

 

Kontrowersje wokół profilu producenta

Wybór dostawcy wywołał jednak falę komentarzy, ponieważ Realbotix jest powiązany z firmą zajmującą się… produkcją realistycznych lalek dla dorosłych. Ekspertka Julie Carpenter wskazuje na niepokojący aspekt gromadzenia danych w otoczeniu dzieci oraz ryzyko powstawania silnych przywiązań emocjonalnych do maszyn. Przedstawiciele firmy podkreślają jednak, że ich dział edukacyjny operuje całkowicie niezależnie, dysponując własnymi zasobami kadrowymi i technologicznymi. Mimo zapewnień o roli asystenta, pojawiają się też obawy o długofalowy wpływ automatyzacji na zawód nauczyciela.