Od zera do ćwierć miliona: Mariusz Kuczyński, Dyrektor Generalny iiyama Polska

O sile konsekwentnej specjalizacji, oparciu się rynkowym pokusom rozdrobnienia portfolio, globalnym sukcesie zrodzonej w Polsce serii G-Master oraz o tym, dlaczego wobec rewolucji AI warto zachować japoński spokój, rozmawiamy z tegorocznym laureatem nagrody Osobowość Branży AV 2026, Mariuszem Kuczyńskim, Dyrektorem Generalnym iiyama Polska – również zwycięzcą tegorocznego AVDS 2026 oraz IT Champions 2026 w kategorii „Monitory”.
Ponad pół wieku globalnej tradycji, japońska dbałość o technologiczny detal i imponująca droga na sam szczyt polskiego rynku IT. Gdy w maju 2002 roku Mariusz Kuczyński przejmował stery polskiego oddziału mało znanej w kraju marki iiyama, firma sprzedawała zaledwie kilkaset monitorów rocznie z praktycznie nieistniejącym kanałem sprzedaży. Już w drugim półroczu przełomowego roku, wolumen ten wzrósł dynamicznie do ponad 3,5 tysiąca sztuk, rok później do ponad 24 tysięcy, a dzisiaj japoński producent dostarcza do polskich odbiorców ćwierć miliona wyświetlaczy rocznie, zajmując stabilną pozycję w ścisłym rynkowym TOP 3.
Jak zmieniła się iiyama od czasu, gdy była marką niszową, do momentu wejścia do ścisłej czołówki rynku monitorów w Polsce?
iiyama od samego początku była marką mocno skoncentrowaną na monitorach. Wejście do ścisłej czołówki rynku w Polsce było związane przede wszystkim z rozwojem portfolio oraz momentem, w którym technologia paneli LCD realnie dojrzała do oczekiwań klientów. Dobrym przykładem jest gaming. Na początku rynek opierał się głównie na matrycach TN, a iiyama wyczekała na moment, w którym technologie IPS i VA będą mogły zaoferować odpowiednią jakość, szybkość i cenę. Mocne wejście w te panele było jednym z przełomów, który wyraźnie zwiększył sprzedaż i pozwolił marce zbudować silną pozycję na rynku konsumenckim.
Drugim przykładem są monitory wielkoformatowe, ich rozwój był możliwy dzięki obniżeniu kosztów produkcji paneli o dużej przekątnej, dzięki czemu mogły znaleźć zastosowanie komercyjne w miejscach użyteczności publicznej i szkołach.
Podobnie było z technologią dotykową, dzisiaj nasze ekrany interaktywne możemy spotkać praktycznie wszędzie, w restauracjach, na lotniskach, centrach handlowych. Aktualnie powtarza się taka sama sytuacja z OLED. iiyama wstrzymywała się z ich produkcją do momentu, aż rynek i sama technologia będą odpowiednio dojrzałe. Premiera pierwszego OLED-a G-Master może być początkiem kolejnego etapu rozwoju portfolio, podobnie jak wcześniej stało się to z monitorami na panelach IPS i VA.
Co było momentem przełomowym dla firmy i czy ten ogromny sukces nad Wisłą był dla centrali zaskoczeniem?
Patrząc na ten proces historycznie, dla całej branży wyświetlaczy absolutnym momentem przełomowym było przejście z technologii kineskopowej (CRT) na ekrany LCD na przełomie lat 90. i 00. Pamiętajmy, że 20-calowy monitor CRT to był gigantyczny, niesamowicie ciężki karton, a koszty transportu kontenerowego z racji gabarytów były ogromne. Przejście na LCD wywołało trzęsienie ziemi, w wyniku którego z rynku zniknęły takie potęgi jak ADI, CTX, ProView, MAG czy nawet działy monitorowe Nokii i Sony. Nam udało się tę transformację przetrwać, a z niszowej marki otoczonej kultem wśród grafików, gdzie w erze CRT konkurowaliśmy głównie z EIZO czy NEC, staliśmy się brandem z trójki najlepiej sprzedających się monitorów.
Kluczem do sukcesu wewnętrznego okazało się natomiast oparcie pokusie dywersyfikacji. Na zebraniach szefów oddziałów wielokrotnie zastanawialiśmy się czy nie rozwinąć swojej oferty o inne produkty: „mamy kanał sprzedaży, zacznijmy produkować laptopy, zróbmy tablety, dodajmy tunery i sprzedawajmy telewizory albo projektory”. Centrala ucięła te pomysły, uznając, że rozdrobnienie zabije naszą tożsamość i specjalizację w monitorach. To trochę tak, jak z japońskim kowalem wykuwającym miecze samurajskie, on nie robi również podków dla koni, on całe życie wykuwa jeden produkt, ale robi to absolutnie doskonale.
A czy nasz sukces w Polsce zaskoczył centralę? W gruncie rzeczy nie, ponieważ na Zachodzie iiyama była już wtedy bardzo silna, a my po wejściu Polski do Unii Europejskiej po prostu dynamicznie ten Zachód dogoniliśmy.

Niedawno iiyama świętowała 50-lecie marki. Jak dziś wygląda DNA firmy po pół wieku obecności na rynku? Co pozostało niezmienne, a jak przez te dekady ewoluowały oczekiwania klientów?
Wizja iiyamy pozostała bardzo konsekwentna: od początku skupiamy się na monitorach i technologiach wyświetlania obrazu. Nie rozpraszamy się na wiele innych segmentów, tylko rozwijamy to, co jest naszym centrum kompetencji. Dziś w ofercie mamy ponad 100 modeli: od monitorów biurowych i biznesowych, przez gaming, aż po rozwiązania profesjonalne, wielkoformatowe, dotykowe, digital signage i zastosowania przemysłowe. To pokazuje, że specjalizacja może być dużą przewagą, jeśli przez lata konsekwentnie buduje się wiedzę, portfolio i zaufanie rynku.
Niezmienna od 1973 roku – czyli od momentu, gdy Kazuro Katsuyama założył spółkę w prefekturze Nagano obok góry Iiyama, która po japońsku oznacza „dobrą górę” – pozostaje koncentracja na obrazie. Przez to np. byliśmy pionierami dbałości o ergonomię i zdrowie; to iiyama jako pierwsza na świecie wprowadziła od 1986 roku monitory spełniające niskie normy promieniowania zgodne z MPR/MPR II, a w kolejnych latach wyprodukowała jako jedna z pierwszych na świecie monitor spełniający rygorystyczne szwedzkie normy bezpieczeństwa TCO’92.
Natomiast oczekiwania klientów i same ramy rynkowe zmieniły się o 180 stopni. Dla zobrazowania tej przepaści: w 2005 roku duża spółka kupowała od nas 19-calowe monitory LCD za 8500 złotych sztuka. Gdy dziesięć lat później zwrócili się o podobny produkt, zaoferowaliśmy im model zdecydowanie lepszy za jedną trzecią tamtej ceny. Ciekawostką może być nasz wkład w polską kinematografię, kiedy to w 2003 roku Jarosław Żamojda i studio Jerzego Hoffmana kupili od nas paru 22-calowych monitorów AQU5611DT z wyprzedzającą wtedy swoją epokę rozdzielczością natywną 4K. Polskie studio filmowe użyło ich do nakładania efektów komputerowych w „Starej Baśni”. Model ten na matrycy MVA kosztował wówczas… 40 tysięcy złotych za sztukę.
Dziś jakość obrazu, która wtedy była wręcz magią, jest dostępna dla każdego za cenę dziesięciokrotnie niższą, a w samej Polsce na przestrzeni 25 lat szacujemy, że iiyama znalazła ponad 2,5 miliona swoich odbiorców, z czego blisko milion tylko w ostatnich 5 latach.
Zmieniła się też funkcja wyświetlacza, bo monitor przestał być tylko ekranem do wyświetlania obrazu, stając się centrum stanowiska pracy. Ma USB-C, KVM, funkcje stacji dokującej, obsługuje peryferia, kamerę czy głośniki i pełni rolę głównego punktu połączenia między laptopem a użytkownikiem. Zmieniło się też podejście do jakości obrazu, gdyż dobry komputer czy mocna karta graficzna nie pokażą pełni możliwości, jeśli użytkownik podłączy je do słabego monitora. To właśnie ekran jest ostatnim i bardzo ważnym ogniwem całego zestawu.
Seria G-Master obchodzi 10-lecie i wszystko zaczęło się właśnie w Polsce. Jak doszło do stworzenia tej marki, dlaczego projekt wystartował akurat tutaj i czy gaming to nadal główny motor rynku?
G-Master narodził się z uważnej obserwacji. Dziesięć lat temu rynek mocno eksperymentował z ekranami 3D, do których produkowano matryce 120-hercowe. Sam trend 3D okazał się krótkotrwały, ale my zobaczyliśmy w tych panelach coś znacznie ważniejszego: ogromny potencjał dla graczy. Okulary 3D nie zbudowały trwałej kategorii, ale wysokie odświeżanie stało się jednym z fundamentów monitorów gamingowych.
Prawdziwy impuls wyszedł z Polski w momencie, gdy pojawiły się szybkie matryce IPS, a nasi najwięksi partnerzy detaliczni z rynku elektroniki użytkowej – tacy jak x-Kom, Media Expert czy Euro – zaczęli głośno domagać się dedykowanej oferty dla graczy. Zrozumieliśmy, że wrzucanie monitorów gamingowych do jednego worka z biurową serią Pro-Lite sprawia, że produkt rozmywa się w oczach klienta.
Powołaliśmy w naszym biurze we Wrocławiu specjalny zespół roboczy, w skład którego wraz ze mną weszli kolejno szefowa polskiego marketingu przy udziale współpracującej z nami agencji reklamowej Infinito. Wzięliśmy naszą historyczną, kultową serię kineskopową Vision Master, zamieniliśmy pierwszy człon i tak powstał Gaming Master, skrócony do G-Master. Co ciekawe, projektując logotyp G-Mastera, bezpośrednio zainspirowaliśmy się oficjalną flagą japońskiej miejscowości iiyama, był to świadomy ukłon w stronę historii firmy i miejsca, od którego wszystko się zaczęło. Centrala w Japonii otrzymała od nas gotową specyfikację 12 modeli połączoną z kompletnym planem biznesowym oraz marketingowym i wdrożyła to na cały świat.
Aby ułatwić sprzedaż i komunikację, zamiast zmuszać rynek do zapamiętywania kodów w stylu „GB2471HSU-B1”, powołaliśmy do życia rynkowe „klany”: Red Eagle, Black Hawk czy Gold Phoenix, do których genialne cyber-postaci narysował dla nas mieszkający w Szwecji polski grafik, Mark J. Goliszek, artysta tworzący m.in. grafiki koncepcyjne do gry Star Citizen.
Odpowiadając na podsumowanie pytania: tak, gaming nadal jest jednym z głównych motorów rynku. Co więcej, dziś to już nie tylko samo granie, ale cały styl życia. Młodzi użytkownicy spędzają więcej czasu przy komputerze, na YouTubie, TikToku, streamach i grach niż przed klasyczną telewizją. Dlatego monitor gamingowy nie jest już niszowym produktem dla wąskiej grupy entuzjastów, lecz stał się częścią codziennego stylu życia i kultury cyfrowej. Właśnie dlatego rozpoczynamy duży rebranding G-Mastera, który zbiega się z premierą naszego pierwszego monitora OLED marki iiyama G-Master z nowej serii Titan Falcon.
Poza tym, możemy też się pochwalić swoim wkładem w tworzący się rynek gier w Polsce, kiedy w 2007 roku na mocy umowy podpisanej z CD Projekt Red, iiyama została oficjalnym partnerem gry Wiedźmin, wspieraliśmy wówczas oficjalnie warszawskie studio dostarczając m.in. monitory potrzebne do produkcji gry i do prezentacji pierwszego Wiedźmina na eventach dla mediów i prasy. Podobnie w 2013 roku na mocy współpracy z innym polskim wydawcą gier, CI Games, iiyama została globalnym partnerem gry Sniper: Ghost Warrior 2.
iiyama od kilku lat utrzymuje pozycję w TOP3 rynku monitorów w Polsce. Jak utrzymać taką pozycję w wysoce konkurencyjnym segmencie i jak na tym tle zmienia się sam rynek gamingowy? Co dziś bardziej kusi klienta: cale, herce czy technologia matrycy?
Taką pozycję utrzymuje się przede wszystkim konsekwencją, bardzo ważna jest praca z kanałem partnerskim, dobra relacja z dystrybucją i resellerami oraz przewidywalna dostępność produktów. Na rynku monitorów nie wystarczy mieć dobry model w ofercie; trzeba być w stanie dostarczyć wolumen wtedy, kiedy klient i partner go potrzebują. O sukcesie decyduje połączenie ceny, technologii i dostępności. iiyama nie jest marką najtańszych monitorów na rynku, ale od lat buduje pozycję na bardzo dobrym stosunku jakości do ceny. Konkurencja stała się dużo agresywniejsza, szczególnie cenowo, a rynek został mocno nasycony tanimi konstrukcjami. Wygrywają ci, którzy potrafią połączyć technologię, dostępność, wsparcie kanału i rozsądną politykę cenową.
Jeśli chodzi o dane sprzedażowe w segmencie desktopowym i gamingowym, rządzi nim zasada „więcej i większy” – rosną przekątne, rozdzielczości i odświeżanie. Standard 27 cali QHD stał się nowym 24-calowym Full HD, a popyt na mniejsze ekrany drastycznie spada. W samym gamingu zachodzi jednak bardzo ciekawy trend e-sportowy. Miałem niedawno dyskusję na temat czy 27-calowy OLED QHD za 1800 złotych obroni się w starciu z 34-calowym, panoramicznym monitorem LCD dostępnym w tej samej cenie. Moim zdaniem, wśród graczy nastawionych na rywalizację taki wybór jest bardzo prawdopodobny. Dla wielu z nich mniejszy OLED z wysokim odświeżaniem będzie bardziej atrakcyjny niż większy ekran LCD w podobnym budżecie.
Społeczność turniejowa, grająca w Valoranta czy Counter-Strike’a, priorytetowo traktuje bezwzględną szybkość, czas reakcji i odświeżanie rzędu 280 Hz, a nie wielkość ekranu. To właśnie OLED, obok coraz szybszych matryc IPS, najmocniej napędza dziś sprzedaż w segmencie premium. Przyszłością będą też modele dwuzakresowe (dual-mode), pozwalające graczowi przełączać się między natywnym 4K a trybem niższej rozdzielczości z ekstremalnie wysokim odświeżaniem.

iiyama coraz mocniej rośnie także w segmencie monitorów wielkoformatowych (LFD) i rozwiązań AV, ściśle współpracując z integratorami. Skąd tak silna pozycja w tym obszarze, które sektory generują największy popyt i jak budujecie przewagę serwisową w projektach B2B?
iiyama od lat jest obecna w segmencie AV i Professional Displays. To nie jest dla nas nowy obszar, tylko naturalne rozwinięcie kompetencji w technologiach wyświetlania obrazu. Zawsze mieliśmy szerokie portfolio monitorów wielkoformatowych, dotykowych i profesjonalnych, dzięki czemu możemy konkurować z typowymi producentami rozwiązań AV. Największy potencjał widzimy w digital signage, retailu, FMCG, gastronomii, biurach, przemyśle oraz edukacji. Wzrosty sprzedaży w segmencie produktów profesjonalnych (monitory wielkoformatowe, dotykowe i biznesowe desktopowe) osiągnięte zostały dzięki stałej edukacji kanału sprzedaży.
Wras ze wzrostem świadomości klienta końcowego wykształcenie dobrych praktyk i wiedzy kanału sprzedaży stało się absolutnie konieczne. Sale konferencyjne to nie są już tylko projektory. Teraz ważnym elementem każdego takiego miejsca jest również monitor, który może znaleźć się w mównicy, na ścianie lub wspomagać interaktywność prezentacji. Produkty iiyama stały się komplementarne do produktów wideokonferencyjnych większości producentów.
W tym sektorze dokonała się wręcz nieprawdopodobna zmiana. Jeszcze parę lat temu standardowy budżet projektowy dla szkoły wystarczał na zakup monitora 55-calowego, co w dużych pomieszczeniach szkolnych nie do końca się sprawdzało. Dzisiaj ten sam budżet pozwala na zakup ekranów 75-calowych i 86-calowych. I takie najczęściej sprzedajemy w programach rządowych Ministerstwa Edukacji.
W technologiach dotykowych obserwujemy ostateczną dominację standardu PCAP (Projective Capacitive). Kiedyś rynek dzielił się na pięć różnych technologii dotyku, a dziś PCAP staje się technologią uniwersalną, która zastępuje wszystkie inne, oferując precyzję znaną ze smartfonów połączoną z nowoczesnymi, matowymi powłokami. Niezwykle ważnym trendem w przetargach AV i Digital Signage staje się cyberbezpieczeństwo. Nasi partnerzy i integratorzy coraz częściej poszukują monitorów wielkoformatowych celowo pozbawionych systemu Android. Klienci korporacyjni zdali sobie sprawę, że otwarty Android w ekranie zawieszonym w recepcji czy sali konferencyjnej tworzy niepotrzebną furtkę dla cyberataków na wewnętrzną sieć organizacji. Dlatego w naszej ofercie znalazły się monitory bez Androida, czyli czysty, wysoce bezpieczny hardware.
Branża wyświetlaczy tak jak inne podlega warunkom globalnego łańcucha dostaw. Dostępność komponentów (opartych na metalach ziem rzadkich) i logistyka są bezpośrednio związane z geopolityką. Ma to wpływ na ceny oraz terminy realizacji, dlatego w projektach B2B coraz większe znaczenie ma przewidywalność dostaw i stabilność producenta.
W segmencie biznesowym produkt to jednak nie tylko sam monitor, równie ważne są stabilność, niska awaryjność, szybka reakcja i wsparcie po zakupie. iiyama ma bardzo niski współczynnik awarii w stosunku do skali sprzedaży, co jest kluczowym argumentem w projektach B2B.
Każdy wzrost sprzedaży czy zmiana w liniach produktowych (np. większe ekrany) powodują, że za tymi zmianami zmieniają się również potrzeby klientów w zakresie wsparcia posprzedażowego. Mimo niskiej awaryjności produktów (poniżej 0.5 proc. dla całej gamy produktów) podjęliśmy decyzję o zmianie firmy, która świadczy wsparcie dla naszych klientów, partnerów i integratorów. Wiemy, że przez pryzmat załatwienia sprawy serwisowej, bardzo często buduje się postrzeganie marki.
Duże znaczenie ma czynnik ludzki, gdyż po naszej stronie za klientem i partnerem stoją konkretne osoby, wspierające doradztwo techniczne i wdrożenia. Przy dużych wdrożeniach serwis jest często tak samo ważny, jak parametry techniczne. Rozwijamy ten obszar m.in. przez lokalne wsparcie serwisowe oraz wysokiej jakości obsługę gwarancyjną m.in. otworzyliśmy w zeszłym roku nowy dział Contact Center, które umożliwiło nam błyskawicznie obsługiwać zgłoszenia i sprawnie realizować procedury wymiany. Klienci B2B oczekują dziś pełnego poczucia bezpieczeństwa, bo w szkole, sklepie czy sali konferencyjnej awaria ekranu oznacza paraliż operacyjny.
Wybiegnijmy na koniec w przyszłość. Jak wyobraża Pan sobie rynek wyświetlaczy za pięć lat? Czy klasyczny monitor pozostanie centralnym narzędziem pracy i jak iiyama odnajduje się w ogólnoświatowym pędzie ku sztucznej inteligencji?
Za pięć lat klasyczny monitor nadal pozostanie centralnym narzędziem pracy, nauki i rozrywki, gdyż wyświetlacz to ostatni i najważniejszy punkt kontaktu użytkownika z komputerem. Zmieni się jednak technologia, która za nim stoi. Matryce OLED dojrzewają w tak szybkim tempie (spadają ceny, rośnie jasność, poprawia się trwałość i czytelność tekstu), że w ciągu kilku lat staną się jednym z głównych filarów naszego portfolio, schodząc z segmentu premium do codziennej pracy biurowej.
Matryce LCD IPS nie znikną, utrzymując pozycję w segmencie wolumenowym, ale rola monitora ewoluuje w stronę kompletnego huba stacji roboczej z USB-C, KVM, kamerą i stacją dokującą, spajającego hybrydowy model pracy.
Jeśli chodzi o sztuczną inteligencję, podchodzimy do tego tematu bardzo pragmatycznie. W przypadku ekranów interaktywnych i Professional Displays nie chcemy dodawać funkcji tylko dlatego, że są modne. Od lat mówimy klientom: monitor ma przede wszystkim wiernie, stabilnie i bezpiecznie wyświetlać to, co generuje źródło sygnału. Dziś to komputer, system klienta albo zewnętrzne urządzenie odpowiadają za treść, aplikacje i ewentualne narzędzia AI.
Naszą rolą jest dostarczenie niezawodnego, dobrze skalibrowanego i bezpiecznego „płótna”. A to, co na nim powstanie i czy klient wygeneruje swoje treści tradycyjnie, czy z pomocą algorytmów AI, pozostawiamy już wyłącznie jego swobodnej decyzji. Jeśli w przyszłości funkcje AI będą realnie wspierały użytkownika i będą miały jasny sens biznesowy, będziemy je analizować i w razie potrzeby wdrażać.
Cały magazyn, w którym pojawił się ten wywiad, możecie przeczytać klikając okładkę poniżej:























