Od parametrów do cyberodporności: Bezpieczeństwo nie może być dodatkiem

Notebook biznesowy jest dziś jednym z najważniejszych punktów dostępu do firmowych danych. O tym, jak zmienia się podejście do ochrony urządzeń, czym jest security by design i jaką rolę w strategii HP odgrywa Wolf Security, rozmawiamy z Tomaszem Szewczakiem, ACM Commercial Notebooks Poland w HP Inc., oraz Agnieszką Brzeskot, Business Development Manager Workforce Solutions w HP Inc. Polska.
Jeszcze kilka lat temu przy wyborze notebooka biznesowego liczyły się przede wszystkim procesor, pamięć, pojemność dysku, mobilność i czas pracy na baterii. Dzisiaj ta lista jest znacznie dłuższa. Hybrydowy model pracy sprawił, że komputer coraz częściej opuszcza bezpieczne środowisko firmowego biura, a użytkownik łączy się z zasobami organizacji z domu, hotelu, lotniska czy pociągu. Jednocześnie rośnie skala cyberzagrożeń, a sztuczna inteligencja daje atakującym nowe możliwości przygotowywania coraz bardziej przekonujących prób phishingu i socjotechniki. W efekcie endpoint staje się jednym z najważniejszych elementów całego systemu cyberbezpieczeństwa.
Zacznijmy od gratulacji, bo HP Amplify Elevate 2026 już za nami. Jak oceniacie tegoroczną edycję i, patrząc szerzej, w jaki sposób HP wspiera swoich partnerów biznesowych w rozwijaniu biznesu dla ich klientów?
Tomasz Szewczak: Bardzo dziękujemy. Tegoroczna edycja HP Amplify Elevate przyniosła wiele nowości w różnych grupach produktowych oferowanych przez HP na polskim rynku. Mówimy zarówno o komputerach osobistych i stacjach roboczych, jak również o drukarkach, urządzeniach wielofunkcyjnych czy szerokim portfolio profesjonalnych rozwiązań.
W tym roku nieco zmodyfikowaliśmy także samą formułę wydarzenia. Zostawiliśmy więcej przestrzeni na rozmowy kuluarowe, networking i bezpośrednie spotkania biznesowe, ponieważ właśnie one są bardzo ważną częścią takich wydarzeń.
Współpraca HP z partnerami nie ogranicza się jednak do samych spotkań. To między innymi programy bonusowe związane z poszczególnymi poziomami partnerskimi, szkolenia, certyfikacje oraz rozwijanie kompetencji sprzedażowych. Pomagamy również partnerom budować wiedzę w zakresie zrównoważonego rozwoju, który ma coraz większe znaczenie, chociażby przy wybranych postępowaniach przetargowych.
Do tego dochodzi codzienne wsparcie handlowe i techniczne. Partner może korzystać z pomocy osób odpowiedzialnych za współpracę biznesową, ale także ekspertów technicznych, którzy wspierają go przy bardziej złożonych projektach. Myślę, że tegoroczne Amplify Elevate było czasem, który wszyscy zapamiętamy bardzo dobrze. Mogliśmy spędzić go wspólnie z dystrybutorami i partnerami handlowymi na rozmowach oraz kreowaniu biznesu.
Firmy przez lata inwestowały ogromne pieniądze w zabezpieczenia sieci, serwerów i centrów danych. Dlaczego dzisiaj tak wiele uwagi poświęca się endpointom?
Agnieszka Brzeskot: Wynika to przede wszystkim ze zmiany sposobu, w jaki pracujemy. Kiedyś głównym obszarem inwestycji w cyberbezpieczeństwo była infrastruktura sieciowa, serwerownie czy centra danych. Dziś pracujemy hybrydowo i zdalnie. Nie zawsze znajdujemy się w kontrolowanym środowisku firmowym. Pracujemy z domu, podróżujemy, korzystamy z urządzeń w miejscach publicznych.
Do tego wykorzystujemy coraz więcej urządzeń i aplikacji, dlatego właśnie endpoint staje się jednym z elementów najbardziej narażonych na ryzyko. Dochodzi do tego sztuczna inteligencja. Sama w sobie jest neutralnym narzędziem. To, jakie rezultaty uzyskamy dzięki jej wykorzystaniu, w dużej mierze zależy od intencji osoby, która z niej korzysta.
Czasami żartuję, że cyberprzestępcy są jak woda. Nie uderzają w najgrubszy mur, tylko szukają najmniejszej szczeliny, przez którą mogą dostać się do środka. Endpoint jest szczególnie narażony, ponieważ za nim stoi człowiek, który popełnia błędy i nie zawsze podejmuje właściwe decyzje. Dlatego urządzenie końcowe powinno być chronione równie dobrze jak pozostałe elementy firmowej infrastruktury.

Co w takim razie powinien dziś oferować notebook biznesowy, żeby można było mówić o bezpiecznym urządzeniu?
Tomasz Szewczak: Przede wszystkim trzeba zmienić sposób patrzenia na sam komputer. Notebook nie jest już wyłącznie zestawem komponentów o określonych parametrach. Jest punktem dostępu do danych i infrastruktury przedsiębiorstwa.
Jeszcze jakiś czas temu przy wyborze sprzętu zwracaliśmy uwagę przede wszystkim na procesor, pamięć operacyjną, dysk czy mobilność. Bezpieczeństwo bywało traktowane jako dodatkowa opcja. Dzisiaj ten sposób myślenia się zmienił.
W HP wychodzimy z założenia, że bezpieczeństwo powinno być uwzględniane już podczas projektowania urządzenia. Mówimy więc o security by design. Nie dodajemy zabezpieczeń dopiero na końcu. Są one integralną częścią produktu.
Ochrona realizowana jest na wielu poziomach. Mamy warstwę sprzętową, BIOS i firmware, system operacyjny, aplikacje oraz dane użytkownika. Dopiero połączenie tych wszystkich elementów pozwala stworzyć spójne środowisko. Na poziomie sprzętowym można wymienić choćby czytniki linii papilarnych, Smart Card Reader czy TPM 2.0. Jest również fizyczne gniazdo zabezpieczające notebook przed kradzieżą, co może mieć znaczenie na przykład podczas targów czy konferencji.
Istotnym problemem jest także visual hacking. Pracujemy w pociągach, na lotniskach czy w innych miejscach publicznych, gdzie ktoś siedzący obok może zobaczyć poufne informacje wyświetlane na ekranie. Odpowiedzią na taki scenariusz jest między innymi HP Sure View, czyli elektroniczny filtr prywatności ograniczający widoczność obrazu dla osób patrzących na ekran z boku.
Dochodzi do tego HP Tamper Lock, który pozwala zabezpieczyć urządzenie przed niepowołanym dostępem, funkcje bezpieczeństwa oferowane przez platformy AMD, Intel i Qualcomm oraz rozwiązania systemowe Windows 11 Pro, w tym szyfrowanie BitLocker.
Ważnym elementem całej układanki pozostaje oczywiście HP Wolf Security. W najnowszym portfolio notebooków biznesowych, w tym HP ProBook serii 4 oraz HP EliteBook serii 6, 8 i X drugiej generacji, urządzenia dostępne w ofercie dla kanału SMB są oferowane z trzyletnią licencją HP Wolf Security. W ramach tego rozwiązania znajdują się między innymi HP Sure Start, HP Sure Recover czy HP Sure Click.
HP Wolf Security opiera się na podejściu warstwowym i koncepcji Zero Trust. Co jednak z takiego rozwiązania otrzymuje klient w praktyce?
Agnieszka Brzeskot: Klienci coraz rzadziej pytają o konkretne narzędzia czy technologie. Coraz częściej interesuje ich to, co z tego będą mieli, jakie korzyści i rezultaty przyniesie im dane rozwiązanie.
Jeżeli spojrzymy na cyberbezpieczeństwo z punktu widzenia przedsiębiorstwa, możemy wyróżnić trzy istotne obszary. Pierwszy to odporność organizacji na ataki. Mamy phishing, ransomware, kradzież danych i wiele innych zagrożeń. Firma chce wiedzieć, na ile zastosowane rozwiązanie zwiększy jej odporność.
Druga kwestia, szczególnie ważna dla małych i średnich przedsiębiorstw, dotyczy zarządzania systemami cyberbezpieczeństwa. Nie każda organizacja ma zasoby, aby stworzyć specjalny zespół albo nawet wyznaczyć jedną osobę zajmującą się wyłącznie tym obszarem.
Trzeci element to bezpieczeństwo kontra wydajność. Możemy instalować kolejne narzędzia ochronne, ale jeżeli urządzenie straci przez to znaczną część wydajności, trudno będzie na nim komfortowo pracować.
Dlatego mechanizmy bezpieczeństwa powinny działać w tle i być transparentne dla użytkownika. Chodzi o to, aby urządzenie było bezpieczne, ale jednocześnie pozostawało wydajne.
Podejście warstwowe oznacza natomiast, że pokonanie jednego zabezpieczenia nie daje atakującemu automatycznie dostępu do całego środowiska. Można to porównać do lotniska. Samo wejście na lotnisko nie oznacza jeszcze, że znajdziemy się na pokładzie samolotu. Po drodze trzeba przejść kolejne procedury, punkty kontroli i sprawdzanie kart pokładowych. Podobnie wygląda to w przypadku cyberbezpieczeństwa.

Czy w takim razie można jeszcze mówić o nowoczesnym notebooku biznesowym bez poruszania kwestii cyberbezpieczeństwa?
Tomasz Szewczak: Moim zdaniem już zdecydowanie nie. Tak jak powiedziałem na początku, zgodnie z naszym podejściem security by design, bezpieczeństwo jest integralną częścią całego rozwiązania, a nie dodatkiem, który na pewnym etapie dołączamy do urządzenia.
Mówimy o wielu warstwach. Taką samą uwagę trzeba poświęcić samemu sprzętowi, BIOS-owi, firmware’owi, systemowi operacyjnemu oraz aplikacjom, aby na końcu skutecznie chronić dane klienta.
Z bezpieczeństwem bezpośrednio wiążą się także niezawodność i wytrzymałość. To obszar, który od wielu lat jest ważny w notebookach biznesowych HP. Niezależnie od tego, czy mówimy o HP ProBookach serii 4, czy EliteBookach serii 6, 8 i X, urządzenia spełniają wymagania amerykańskiego standardu MIL-STD 810H.
Są poddawane szeregowi testów, między innymi w warunkach bardzo wysokiej wilgotności, niskich i wysokich temperatur czy podczas szoku temperaturowego. To nie są wyłącznie laboratoryjne scenariusze. Wystarczy wyobrazić sobie zimowy dzień, kiedy komputer zostaje w samochodzie, a później trafia do ogrzanego biura. Dla elektroniki taka nagła zmiana temperatury może być bardzo wymagająca.
Mamy także HP Total Test Process, czyli kolejny zestaw testów prowadzonych w różnych warunkach. Sprawdzamy między innymi wielokrotne otwieranie i zamykanie matrycy, odporność urządzenia na upadki czy zalanie klawiatury. Chodzi o to, żeby oddać klientowi rozwiązanie wytrzymałe i niezawodne, które będzie mogło pracować przez wiele lat.
W wielu skutecznych atakach nie zawodzi technologia, lecz człowiek. To on otwiera załącznik albo klika niewłaściwy link. Jak Wolf Security adresuje tego typu problemy i pozwala ograniczać skutki takich sytuacji?
Agnieszka Brzeskot: Rzeczywiście bardzo często problemem nie jest technologia, tylko ludzki błąd i cyberprzestępcy doskonale o tym wiedzą. Kiedy mówimy, że urządzenie końcowe jest najsłabszym ogniwem, mamy na myśli właśnie to, że za nim stoi człowiek, który popełnia błędy.
Podejście zakładające, że uda nam się te błędy całkowicie wyeliminować, jest z góry skazane na porażkę, ponieważ jest to nierealne.
Wyobraźmy sobie pracownika działu finansowego, który dostaje wiadomość łudząco podobną do setek innych maili. Jest pilne polecenie zapłaty faktury, dokument znajduje się w załączniku. Pracownik działa pod presją czasu, za chwilę rozpoczyna kolejne spotkanie i po prostu tego dokładnie nie sprawdza. Trudno czasami nawet taką osobę winić, bo cyberprzestępcy celowo przygotowują ataki w taki sposób, żebyśmy nie zorientowali się, że mamy z nimi do czynienia.
Dlatego skoro nie możemy wyeliminować ludzkiego błędu, powinniśmy zrobić wszystko, aby taki błąd nie oznaczał kompromitacji urządzenia ani incydentu obejmującego całą organizację.
W HP Wolf Security realizujemy to między innymi poprzez otwieranie załączników czy linków w wirtualnym kontenerze, czyli wyizolowanym środowisku, które nie ma bezpośredniego styku z właściwym systemem. Jeżeli okaże się, że mamy do czynienia ze złośliwym oprogramowaniem, kontener wraz ze szkodliwym kodem zostaje usunięty. Dzięki temu samo kliknięcie w niewłaściwy link czy otwarcie załącznika nie musi oznaczać zagrożenia dla urządzenia, a później całej organizacji.
HP mówi dziś o EliteBookach i Wolf Security jako jednym środowisku ochrony urządzenia. Co zyskuje klient, jeśli komputer od początku jest projektowany właśnie w taki sposób?
Tomasz Szewczak: Przede wszystkim spójność ochrony i większą pewność, że poszczególne zabezpieczenia, działające na wielu warstwach, w odpowiednim momencie zadziałają i będą ze sobą współpracować.
W zależności od rodzaju ataku różne elementy mogą odgrywać inną rolę. Mówimy o samym sprzęcie, BIOS-ie, firmware, systemie operacyjnym oraz konkretnych aplikacjach. Wszystkie te warstwy muszą ze sobą współgrać.
Z punktu widzenia użytkownika końcowego istotne jest również to, że otrzymuje rozwiązanie pochodzące od jednego dostawcy i zaprojektowane jako całość. Bezpieczeństwo jest nadrzędnym elementem już na etapie projektowania środowiska pracy.
Ułatwia to również zarządzanie bezpieczeństwem i reagowanie na zagrożenia. Z kolei z perspektywy partnera handlowego oferujemy jedno kompletne rozwiązanie, w którym główny nacisk położono na bezpieczeństwo, zamiast zestawu elementów pochodzących od wielu dostawców. Na styku różnych rozwiązań zawsze może pojawić się większe ryzyko czy potencjalne luki.
W przypadku incydentu nie chodzi przecież o to, żeby później zastanawiać się, po czyjej stronie wystąpił problem. Chodzi o to, żeby od początku stworzyć skuteczny ekosystem bezpieczeństwa. I właśnie temu służy security by design.

Wiele firm posiada dzisiaj platformy EDR czy inne klasyczne rozwiązania bezpieczeństwa. Gdzie w takim środowisku plasuje się Wolf Security i co może zaoferować dodatkowo klientowi?
Agnieszka Brzeskot: Bardzo często słyszę to pytanie. Z doświadczenia wiem też, że partnerzy, którzy dowiadują się od klientów, że ci posiadają już jakieś rozwiązania związane z bezpieczeństwem, czasami uznają, że zamyka im to drogę do dalszej dyskusji. Moim zdaniem jest odwrotnie. To powinno tę rozmowę dopiero otwierać.
Możemy powiedzieć klientowi, że bardzo dobrze, iż ma już rozwiązania z obszaru bezpieczeństwa, ponieważ oznacza to, że jest świadomy ryzyk i o nich myśli. Następnie warto zapytać, czy rozwiązania, które posiada, są wystarczające.
Wolf Security nie ma za zadanie zastępować istniejących rozwiązań. Jego rolą jest przede wszystkim zapobieganie i izolowanie zagrożeń. Chodzi o to, żeby w sytuacji, gdy mamy do czynienia z atakiem, nie musieć od razu uruchamiać mechanizmów reagowania, lecz spróbować wyprzedzić ten ruch.
Trzeba przy tym pamiętać, że nie istnieje jeden wspólny model odpowiedni dla wszystkich organizacji. Zupełnie inne potrzeby i możliwości w zakresie cyberbezpieczeństwa będzie miała mała firma zatrudniająca 20 czy 30 osób, a inne duże przedsiębiorstwo, w którym pracuje kilkanaście tysięcy ludzi.
Ta pierwsza będzie myślała przede wszystkim o rozwiązaniu prostym do wdrożenia, ale skutecznym. Duża organizacja może natomiast oczekiwać, że dodatkową warstwę ochrony będzie można zintegrować z rozwiązaniami, które już znajdują się w jej infrastrukturze.
Wspólnym mianownikiem jest budowanie odporności organizacji. To istotne także z punktu widzenia regulacji. Mamy NIS2 oraz przepisy dotyczące Krajowego Systemu Cyberbezpieczeństwa. Regulacje nie mówią wprost, jakie konkretne rozwiązania czy narzędzia firma musi wdrożyć. Mówią natomiast bardzo wyraźnie o konieczności budowania cyberodporności.
Nie jest to jednorazowy projekt ani jednorazowy zakup, ale proces rozłożony w czasie. Zaczyna się między innymi od budowania świadomości w organizacji, a kończy na objęciu parasolem bezpieczeństwa wszystkich elementów infrastruktury, również użytkowników i urządzeń końcowych.





















