TP-Link przenosi produkcję routerów do USA – chce uniknąć amerykańskich ograniczeń

TP-Link zamierza rozpocząć montaż routerów Wi-Fi 8 w Stanach Zjednoczonych, aby dostosować się do nowych ograniczeń dotyczących zagranicznego sprzętu sieciowego. Firma podpisała list intencyjny z amerykańskim producentem Key Tronic, który ma uruchomić produkcję w stanie Mississippi już w 2027 roku. Nie oznacza to jednak końca problemów producenta z amerykańskimi regulatorami.
Zgodnie z porozumieniem ogłoszonym 19 października 2026 roku, Key Tronic Corporation, amerykański producent kontraktowy elektroniki z siedzibą w Spokane Valley, ma odpowiadać za montaż nowych urządzeń sieciowych TP-Link w zakładzie w Corinth w stanie Mississippi. Wśród pierwszych produktów znajdą się routery wykorzystujące technologię Wi-Fi 8.
Rozpoczęcie produkcji jest planowane na przyszły rok, pod warunkiem uzyskania wymaganych zgód regulacyjnych. Współpraca stanowi część znacznie większego przedsięwzięcia. TP-Link poinformował wcześniej amerykańskie instytucje o rozważanej inwestycji o wartości blisko miliarda dolarów, przeznaczonej na rozwój zaplecza produkcyjnego w USA.
Decyzja jest bezpośrednio związana z ograniczeniami wprowadzonymi w marcu przez Federalną Komisję Łączności (FCC). Amerykański regulator objął nowe modele routerów konsumenckich produkowanych poza granicami kraju restrykcjami dotyczącymi dopuszczania ich do sprzedaży. Przepisy nie obejmują urządzeń, które uzyskały wcześniej odpowiednie zatwierdzenia.
Produkcja w USA nie rozwiązuje wszystkich problemów
Największą przeszkodą pozostaje pochodzenie podzespołów. Jak wyjaśnił w rozmowie z PCMag Steve Kovsky, dyrektor ds. korporacyjnych TP-Link, wiele komponentów nie jest dostępnych u amerykańskich dostawców.
– Wiele z nich po prostu nie jest dostępnych z krajowych źródeł i nie jest to problem wyłącznie TP-Linka. Dotyczy to wszystkich producentów próbujących przenieść produkcję do Stanów Zjednoczonych – powiedział Kovsky.
Sytuację komplikuje brak jednoznacznych zasad określających, jaki udział zagranicznych komponentów pozwala jeszcze uznać urządzenie za wyprodukowane w USA. Nawet układy dostarczane przez amerykańskie firmy, takie jak Qualcomm czy Broadcom, mogą powstawać w fabrykach tajwańskiego TSMC.
Dlatego TP-Link równolegle ubiega się o warunkowe zezwolenie pozwalające wprowadzać nowe modele routerów na amerykański rynek. Podobne zgody otrzymali już między innymi Netgear, ASUS i Amazon eero. O ich przyznaniu decydują właściwe instytucje odpowiedzialne za bezpieczeństwo narodowe, a nie bezpośrednio FCC.
TP-Link walczy również o zaufanie amerykańskich władz
Producent mierzy się także z zarzutami dotyczącymi potencjalnych powiązań z Chinami. Na początku października cztery amerykańskie stany, Floryda, Iowa, Montana i Nebraska, złożyły pozwy, zarzucając firmie wprowadzanie klientów w błąd w kwestiach bezpieczeństwa urządzeń oraz relacji z chińskimi podmiotami.
TP-Link odrzuca oskarżenia, podkreślając, że w 2024 roku amerykańska spółka TP-Link Systems oddzieliła się od chińskiego przedsiębiorstwa. Obecnie ma siedzibę w Irvine w Kalifornii, a routery przeznaczone na rynek amerykański produkuje w Wietnamie.
Przeniesienie montażu do USA może pomóc firmie w rozmowach z regulatorami, ale prawdopodobnie podniesie koszty wytwarzania urządzeń. Pierwszy router Wi-Fi 8 TP-Link, dostępny już w przedsprzedaży w Kanadzie, kosztuje 999 dolarów kanadyjskich, czyli około 705,00 USD.
Dla branży sprzętu sieciowego sprawa TP-Linka może okazać się ważnym precedensem. Pokazuje bowiem, jak trudne jest pogodzenie amerykańskich wymagań dotyczących lokalnej produkcji z globalnym łańcuchem dostaw półprzewodników, od którego uzależnieni są praktycznie wszyscy producenci routerów.



















