XXXII Forum Teleinformatyki: Suwerenność i sztuczna inteligencja

W Józefowie pod Warszawą odbyło się XXXII Forum Teleinformatyki pod hasłem „System informacyjny państwa – perspektywy cyfrowej transformacji”. W naszym kraju jest ono imprezą branży ICT o najdłuższej historii. Organizatorami są firma BizTech Konsulting i Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji. Magazyn IT Reseller był patronem medialnym wydarzenia.

– Dla mnie to jest czas szczególny, ponieważ rok temu, na podobnym spotkaniu złożyłem kilka deklaracji – przypomniał Krzysztof Gawkowski, wicepremier, minister cyfryzacji, otwierając Forum. – Dziś, po roku, mogę śmiało powiedzieć, że spełniliśmy wiele tych zapowiedzi, a inne rzeczy są na ostatniej prostej. Opracowaliśmy Strategię Cyfryzacji Państwa do 2035 roku. Mamy jasne, szczegółowo określone kierunki rozwoju cyfrowego. Strategia bazuje na kilku podstawowych elementach. Po pierwsze, chodzi o informatyzację państwa z perspektywy człowieka. Systemy państwa muszą być bezpieczne i odpowiedzialnie zarządzane. Niesłychanie istotne są kompetencje cyfrowe i wskazywanie tych kierunków, które powinny służyć obywatelom. Tworzymy innowacyjne państwo, które zwraca uwagę na rozwój sztucznej inteligencji, komputerów kwantowych, budowanie zasobów państwa w tym obszarze i przekazywanie ich w dużej mierze za darmo społeczeństwu oraz firmom. I czwarty element, obejmujący pewną ramą pozostałe, czyli cyberbezpieczeństwo. Przyjęty został Krajowy System Cyberbezpieczeństwa. Ustawa, która czekała wiele lat, a była obarczona dużym ryzykiem. Trzeba było ją opracować, bo taki jest wymóg czasu. Wcześniej szacowano, że obejmie około 40 tysięcy podmiotów. Teraz przyjmuje się, że będzie ich prawdopodobnie dwa razy więcej.

fot. Alicja Żebruń

– Oczywiście takie dokumenty nie działają, jeżeli nie opiszemy, jak wprowadzić je w życie – stwierdził Krzysztof Gawkowski. – W tamtym roku wskazywałem, że bardzo ważnym procesem będzie edukacja i dostarczenie sprzętu w wiele miejsc, w których go brakuje. W ostatnim roku do polskich szkół dostarczyliśmy ponad 735 tysięcy komputerów i tabletów, które wraz z oprogramowaniem mają służyć edukacji na poziomie podstawowym. Wiedząc, że sztuczna inteligencja to nie tylko wyzwanie państwa w rozumieniu aktów prawnych, ale również w budowaniu zdolności uczniów do rozumienia procesów, a później wspierania rozwoju młodych talentów, stworzyliśmy 13,5 tysiąca specjalnych sal lekcyjnych w szkołach podstawowych. Stworzyliśmy też zasady finansowania nauki programowania komputerów kwantowych. Czujemy się odpowiedzialni za wspieranie najmłodszego pokolenia, ale też studentów i doktorantów.

Niedawno utworzony został Ośrodek Badań nad Bezpieczeństwem Sztucznej Inteligencji w NASK, a także Instytut IDEAS. Powstaną dwie fabryki sztucznej inteligencji: w Krakowie i Poznaniu. Polska ma być też udziałowcem Gigafabryki AI budowanej w konsorcjum z Litwą i Czechami. Rząd zadeklarował na ten cel ponad pół miliarda złotych.

Tworzone są ramy regulacyjne w obszarze sztucznej inteligencji. Kilka miesięcy temu została przyjęta pierwsza europejska ustawa regulująca systemy sztucznej inteligencji (wdrożenie unijnego AI Act). W Polsce powołano właśnie Komisję Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji, która ma być opiekunem całego rynku, podobnym do Urzędu Komunikacji Elektronicznej. W połowie września br. wybrana została szefowa tej Komisji: Pamela Krzypkowska, była dyrektorka Departamentu Badań i Innowacji w Ministerstwie Cyfryzacji. Ogólnie można powiedzieć, że wszelkie przepisy sprowadzają się do dążenia do zapewnienia bezpieczeństwa w świecie technologii.

Do końca tego roku w Polsce ma zostać podłączonych światłowodem do internetu ponad 700 tysięcy gospodarstw domowych. Będzie to największy skok w historii Polski.

Za tym wszystkim idzie myślenie o tym, jak powinna wyglądać administracja publiczna, podkreślił Krzysztof Gawkowski. Chodzi nie tylko o podłączenie do internetu, ale o to, jak ona powinna funkcjonować. Priorytetem jest wdrażanie elektronicznych systemów zarządzania dokumentacją. W 2023 roku EZD miało 140 urzędów. Obecnie jest ich około 4 tysiące. Mogą one korzystać również między innymi z polskich modeli językowych, czyli PLLuM czy Bielika. A tworzenie suwerenności technologicznej to jest wyzwanie na 2027 rok.

– Zapraszam Państwa do dyskusji, jak mają być wydatkowane pieniądze z nowej perspektywy Unii Europejskiej, po roku 2028 – zaapelował Krzysztof Gawkowski. – Dziś nie mówi się o tym jeszcze za dużo, a to przecież już za chwilę. Jeżeli chcemy, żeby polska cyfryzacja utrzymała swoją przewagę technologiczną, uzupełniała kompetencje, miała większy udział w polskim PKB i dalej pięła się w górę w rankingach europejskich, warto o tym pamiętać. Zwracajcie uwagę, inspirujcie, pokazujcie błędy. Ale najważniejsze, żebyśmy mieli odwagę mówić o tym, co powinno być zrobione, bo im więcej będziemy mieli inspiracji, tym łatwiej będzie planować procesy administracyjne i biznesowe.

 

fot. Alicja Żebruń

 

Graga, że szlami

– Jest taki przesąd na temat modelu językowego, że istnieje rozkład prawdopodobieństwa i zasadniczo, jak mamy jakąś sekwencję słów, to model posługuje się tym rozkładem prawdopodobieństwa, żeby wylosować kolejne słowa – bawił się słowami Andrzej Dragan, profesor na Wydziale Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego. – W jaki sposób zatem model językowy poradzi sobie z językiem, który nie istnieje?

Szwakas graga, że Wrykas szlami. Wrykas graga, że Krzast szlami. Krzast wraga, że Szwakas szlami i Wrykas też szlami. Kto z nich szlami, a kto nie szlami?

Trudne, prawda? A jednak model podpowiada, że graga oznacza mówi, a szlami oznacza kłamie. Dlaczego wymyślił takie podstawienia? Otóż jest pewna zagadka w języku polskim, którą zna wiele osób. Pan Abacki twierdzi, że pan Babacki kłamie. Pan Babacki twierdzi, że pan Cabacki kłamie. Pan Cabacki twierdzi, że pan Abacki kłamie. Kto kłamie, a kto mówi prawdę?

Ewidentnie model znał tę zagadkę i upodobnił jej główny kod, żeby móc posłużyć się swoją wiedzą i wyrecytować rozwiązanie, niewiele już myśląc – przekonywał Andrzej Dragan. – Dlatego niektórzy nazywają go papugą stochastyczną, która po prostu powtarza, czego się nauczyła.

Ale to jest głęboki przesąd, dlatego że model zrobił jeszcze jedną bardzo ważną rzecz, której papuga nie potrafi. Zorientował się, że ten bełkotliwy tekst przypomina tę zagadkę. I to jest ta najtrudniejsza, najciekawsza część tego, co robią sieci neuronowe. One dostrzegają tego typu analogie i potrafią łączyć tego typu kropki.

To jest oczywiście bardzo trudne zadanie. I dzięki temu, że model się zorientował w tej analogii, był w stanie posłużyć się swoją wiedzą. I to właśnie powoduje, że te modele są tak wyjątkowe. Potrafią odpowiadać na takie pytania, których nigdy nie spotkały. I dzięki temu nie są tylko papugami. Umieją dostrzegać analogie.

– Ogólnie można powiedzieć, że to jest taka zabawa w kotka i myszkę i pewnie szybko się nie skończy – stwierdził Andrzej Dragan. – Co naturalnie nie znaczy, że te modele są kompletnie głupie, nic nie rozumieją i są ograniczone tym, czego się od nas nauczyły. To są przesądy, z którymi lepiej się jak najszybciej rozprawić, bo inaczej będziemy walczyć z wyobrażeniami, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością.

 

Integracja danych

– Pomówmy o niebezpieczeństwach i szczególnej roli statystyki publicznej w kontekście rozwoju AI – powiedział Marek Cierpiał-Wolan, prezes Głównego Urzędu Statystycznego. – To jest rzecz oczywista: modele sztucznej inteligencji szybko się rozwijają. Mówił o tym między innymi profesor Dragan: one stają się coraz doskonalsze i osiągają mistrzowski poziom. Oczywiście tak się dzieje pod warunkiem, że są czyste, nieskażone grzechem pierworodnym, niezainfekowane. Nie ma w nich fałszywych informacji, dezinformacji, fake newsów. GUS od lat wykorzystuje modele sztucznej inteligencji, robimy to na co dzień. Z drugiej strony AI staje się, niestety, naszym największym konkurentem na rynku – powszechnie wykorzystywanym źródłem informacji. Trzeba odpowiedzieć na kluczowe pytanie: jak utrzymać pozycję dominującą? I na pytania pomocnicze: jak sprawić, żeby AI wybierała dane statystyki publicznej? Co zrobić, żeby zasoby statystyki publicznej były nie tylko dobrze rozpoznawane przez modele sztucznej inteligencji, ale też żeby modele te mogły uczyć się i korzystać z danych naprawdę dobrej jakości. Żeby z morza informacji wybierały te najlepsze. Bo na razie w wielu przypadkach można mówić o brudnej konkurencji. Halucynacje i nieprawdziwe odpowiedzi są przecież nierzadkim zjawiskiem. Zadaliśmy na spotkaniu w Nowym Jorku pytanie o stopę bezrobocia wśród młodzieży w Singapurze, ujawnił Marek Cierpiał-Wolan. – Różne modele sztucznej inteligencji udzielały rozmaitych odpowiedzi. Wiadomo, że trzeba odpowiednio zadać AI pytanie i ustawić parametry silników w modelach językowych, żeby nie było tych halucynacji. Tymczasem przeciętny użytkownik może mieć problem już na etapie precyzyjnych pytań. A przecież jest jeszcze gorzej, gdy AI – udzielając odpowiedzi – opiera się na niepoprawnych informacjach, które pochodzą czasem nawet z naukowych źródeł, nie wspominając o innych, gorszych źródłach.

Marek Cierpiał-Wolan zadał sztucznej inteligencji pytanie o to, w których pięciu powiatach województwa podkarpackiego jest najwyższa stopa bezrobocia. Wyniki nie były zadowalające – podobnie jak przy wspomnianym bezrobociu w Singapurze. Co zatem zrobić, żeby utrzymać dominującą rolę statystyki i spełniać misję strażnika jakości danych i tym samym nie tylko nie wzmacniać dezinformacji, lecz ją usuwać? Jednym z koniecznych elementów jest automatyzacja i integracja danych. Metody są powszechnie znane. Prezes GUS podał przykład integracji danych z web scrapingu, rejestrów i innych źródeł, oczywiście z wykorzystaniem odpowiedniego, zaawansowanego modelu. Efekt? Znakomity. Zidentyfikowano wiele obiektów noclegowych, które nie były wcześniej brane pod uwagę. Po prostu stanowiły lukę informacyjną. Uzyskano o wiele pełniejszy obraz.

Inny przykład również wskazuje, jak statystyka publiczna może systematycznie dostarczać dane najwyższej jakości. Chodzi o kolejną lukę informacyjną, z jaką mieliśmy do czynienia i którą można likwidować, wykorzystując dane wysokiej częstotliwości od operatorów telekomunikacyjnych. Bardzo ciekawe i ważne w systemie informacyjnym państwa są dane dotyczące tak zwanych jednodniowych odwiedzających Polskę. W pierwszym półroczu tego roku Polskę odwiedziło ponad 20 milionów turystów (zgodnie z definicją – osób korzystających z bazy noclegowej). Jeśli jednak uwzględnimy wspomnianych jednodniowych odwiedzających (nie korzystają z noclegu), których było ponad 47 mln, a których wcześniej nie badano w precyzyjny sposób, daje to łącznie około 67,8 mln osób. Pokazuje to świetnie, co integracja danych jest w stanie zrobić z naszym postrzeganiem rzeczywistości. I jak zmienia obraz turystyki. Dane są lepsze, pełniejsze – to są dane dobrej jakości. To się dzieje tylko poprzez integrację, która obejmuje wszystkie źródła, również te tradycyjne, i jest nie do przecenienia. Na podstawie danych od operatorów kart płatniczych byliśmy zaś w stanie oszacować precyzyjnie wydatki turystów i jednodniowych odwiedzających. Dzięki temu nowemu podejściu przewidujemy, że w tym roku w sumie wydadzą oni około 150 miliardów złotych.

– Przed nami dodatkowe źródła, czerpanie z nich, przede wszystkim wykorzystywanie smart city – tej potęgi smart city, którą dysponują lub mogą dysponować samorządy, a która w naszej ocenie nie jest odpowiednio zagospodarowana – zapowiedział Marek Cierpiał-Wolan. – Przed nami również poszukiwanie i testowanie nowych metod integracji. Być może w tej dziedzinie zostanie kiedyś przyznana nagroda Nobla. Za integrację danych wysokich częstotliwości, z badań próbkowych, z badań pełnych, z rejestrów i tak dalej, bo rzeczywiście jest ona kluczowa dla jakości informacji.

 

fot. Alicja Żebruń

 

Inwestycje kapitałowe

– Dochodzimy do takiego momentu rozwoju gospodarczego, w którym rola systemów dotacyjnych na rozwój pomysłów stricte biznesowych czy naukowych maleje na rzecz inwestycji kapitałowych – stwierdził Paweł Huras, dyrektor Departamentu Rozwoju Innowacji w Polskim Funduszu Rozwoju. – W przyszłej perspektywie finansowej Unii Europejskiej, która praktycznie jest teraz negocjowana, znaczenie dotacji będzie spadać. Dlatego rośnie rola instytucji rozwojowych – takich, jaką w naszym kraju jest PFR. To mogą być inwestycje bezpośrednie (często bardzo duże, na przykład w firmę PESA lub WB Electronics), ale też fundusze inwestycyjne, venture capital i private equity, które – podejmując ryzyko – wchodzą na bardzo wczesnym etapie rozwoju spółek. Skupiamy się przede wszystkim na takich obszarach, jak odporność gospodarcza i obronna, innowacyjność oraz autonomia technologiczna kraju. Na świecie jest bardzo dużo kapitału, w Polsce niestety mniej. Jesteśmy w gorszej sytuacji.

Mamy 6,5 raza mniej start-upów niż we Francji, a więc znacznie mniej podmiotów, w które potencjalnie można zainwestować. Niepokojąco niska jest też liczba scale-upów, czyli tych start-upów, które już zdobyły pierwszego klienta i chcą rozwijać swoją działalność. W przeliczeniu na tysiąc mieszkańców mamy 10 razy mniej scale-upów niż na przykład Litwa czy Estonia. Mamy również bardzo mało spin-offów, które powstają w jednostkach naukowych.

Czy to oznacza, że brakuje nam technologii oraz talentów? Przecież Polacy są postrzegani jako naród bardzo utalentowany. Nasz potencjał, szczególnie w branży IT, uważa się za jeden z większych na świecie. Żeby jednak osiągnąć suwerenność i przewagę technologiczną, trzeba inwestować w dobre spółki. Paweł Huras zaapelował, by budować suwerenność technologiczną właśnie w polskich spółkach. Generalnie chodzi o to, żeby nasze największe talenty nie musiały szukać wsparcia za granicą.

Dlatego PFR uruchamia rozmaite inicjatywy. Pierwszą jest wchodzenie w spółki, które potrzebują kapitału publicznego. Wspólnie z Ministerstwem Finansów zainicjowano program Innovate Poland, który ma na celu właśnie inwestowanie kapitału w rodzime spółki. Do tej pory zapewniono 4 miliardy złotych na te inwestycje. Łącząc wysiłki z inwestorami prywatnymi, Fundusz chce dojść do 8 mld zł na inwestycje w firmy na różnych etapach rozwoju. Od fazy początkowej (pomysłu) do rozwoju za granicą.

Drugi program – Accelerate Poland – ma na celu zwiększenie liczby dobrych projektów start-upowych. Chodzi przede wszystkim o dostęp do odbiorców technologii i do kapitału inwestycyjnego.

 

fot. Karol Żebruń

 

Technologie open source

– Czy międzynarodowa firma może mówić w Polsce o suwerenności technologicznej? – prowokacyjnie zapytał Piotr Pietrzak, Chief Technology Officer w IBM Polska. – Czy nie jest to trochę tak, jakby wpuścić lisa do kurnika i przekonywać kury, że będzie ich chronił? A jednak nie. IBM od wielu lat aktywnie uczestniczy w projektach open source. Jesteśmy właścicielem firmy Red Hat, której działalność opiera się na technologiach open source oraz świadczeniu komercyjnego wsparcia dla tych rozwiązań. Co więcej, platformy związane z suwerennością cyfrową są rozwijane między innymi w naszym krakowskim centrum rozwoju oprogramowania.

Mówiąc o suwerenności, należy przede wszystkim odpowiedzieć na pytania: gdzie znajdują się nasze dane, kto ma do nich dostęp oraz kto i w jaki sposób je przetwarza. Suwerenność to jednak nie tylko kwestia lokalizacji danych. To również ich bezpieczeństwo, ciągłość dostępu do informacji i aplikacji oraz możliwość sprawowania pełnej kontroli nad infrastrukturą. IBM zwraca uwagę na znaczenie własnych centrów danych, które umożliwiają kontrolę nad systemami oraz ewentualną relokację środowisk informatycznych do innych lokalizacji pozostających pod kontrolą organizacji, jeśli zajdzie taka potrzeba.

Ale czym faktycznie jest suwerenność cyfrowa? Jak podkreśla Piotr Pietrzak, chodzi przede wszystkim o niezależność. Oznacza ona pełną kontrolę nad zasobami cyfrowymi, danymi, oprogramowaniem i infrastrukturą, a także ograniczenie wpływu eksterytorialnych regulacji prawnych czy uzależnienia od pojedynczego dostawcy. Innymi słowy, jest to realizacja idei świata wolnego od zjawiska vendor lock-in.

Suwerenność cyfrowa stała się dziś strategicznym imperatywem. Coraz częściej pojawia się w wymaganiach przetargowych i regulacyjnych Unii Europejskiej. W praktyce oznacza to, że zwłaszcza administracja publiczna będzie coraz częściej zadawać pytania dotyczące lokalizacji i sposobu przetwarzania danych oraz podmiotów odpowiedzialnych za ich ochronę. Większość dostawców deklaruje, że dane znajdują się pod nadzorem wykwalifikowanych specjalistów. Tym bardziej warto zastanowić się, dlaczego nadal dochodzi do tak poważnych incydentów bezpieczeństwa. Dobrym przykładem jest wyciek danych z platformy MyDr w sierpniu tego roku, który objął prawie 18,8 miliona Polaków. Wśród ujawnionych informacji znalazły się nie tylko numery PESEL i dane kontaktowe, ale również wrażliwe dane medyczne pochodzące z kopii zapasowej systemu. Skala tego zdarzenia pokazuje, że bezpieczeństwo i pełna kontrola nad danymi nie mogą być traktowane wyłącznie jako kwestie techniczne, ale jako element strategicznego zarządzania ryzykiem.

Według analiz firmy badawczej Gartner do 2030 roku 75 procent przedsiębiorstw będzie miało strategię suwerenności cyfrowej. Oznacza to konieczność określenia, gdzie przetwarzane są dane, kto ma do nich dostęp i w jaki sposób są zarządzane. Odchodzimy od świata, w którym hasła przechowywane są w plikach tekstowych, a informacje uwierzytelniające przesyłane są pomiędzy aplikacjami w sposób trudny do kontrolowania. Zdaniem Piotra Pietrzaka, jest to model należący do przeszłości, który z perspektywy nowoczesnej architektury aplikacyjnej już dawno powinien zostać zastąpiony bezpieczniejszymi rozwiązaniami.

Obecnie celem ataków stają się również zbiory danych wykorzystywane do trenowania dużych modeli językowych. Zafałszowane dane treningowe prowadzą bowiem do błędnych odpowiedzi generowanych przez modele AI. Czy zjawisko to zostało już dostrzeżone przez instytucje publiczne? Tak, dobrym przykładem jest przetarg rozstrzygnięty przez Unię Europejską, w którym suwerenność cyfrowa stała się jednym z mierzalnych kryteriów kontraktowych. W rezultacie wyłoniono cztery konsorcja mające świadczyć usługi informatyczne zgodnie z określonymi zasadami suwerenności cyfrowej.

– Suwerenność nie powinna być dziś postrzegana jako bariera dla innowacji ani próba budowania cyfrowych granic. Wręcz przeciwnie. Stanowi fundament zaufania do nowych technologii, w tym sztucznej inteligencji, chmury obliczeniowej i usług cyfrowych. Organizacje, które wiedzą, gdzie znajdują się ich dane, kto ma do nich dostęp i jakie mechanizmy chronią je przed utratą lub nieuprawnionym wykorzystaniem, będą w stanie szybciej i bezpieczniej wykorzystywać potencjał nowoczesnych technologii. W tym sensie suwerenność cyfrowa staje się nie tylko wymogiem regulacyjnym, ale również przewagą konkurencyjną i elementem budowania odporności państw, instytucji oraz przedsiębiorstw – podsumował Piotr Pietrzak.

 

fot. Alicja Żebruń

 

Nagrody przyznane podczas XXXII Forum Teleinformatyki

Nagrody im. Marka Cara, pomysłodawcy Forum Teleinformatyki, są przyznawane za wybitne osiągnięcia w tworzeniu warunków dla rozwoju społeczeństwa informacyjnego i stanowi wskazanie często niedocenianych dokonań wyróżnionej osoby. Tegorocznymi laureatami zostali:

Zdzisław Nowakowski, dyrektor Centrum Kształcenia Praktycznego i Doskonalenia Nauczycieli w Mielcu – za:

– aktywne popularyzowanie informatyki w środowisku szkolnym i akademickim;
– autorstwo podręczników szkolnych i materiałów metodycznych;
– organizację kilkunastu edycji „Mieleckich Festiwali Nauki i Techniki”;
– inicjowanie działań edukacyjnych skierowanych na rozwój szkolnictwa zawodowego.

prof. dr hab. Piotr Sankowski, dyrektor Instytutu Badawczego IDEAS i profesor Uniwersytetu Warszawskiego – za:

– budowanie silnego ośrodka Społeczeństwa Informacyjnego w Polsce;
– stworzenie Instytutu Badawczego IDEAS, którym kieruje; celem IB IDEAS jest rozwój i praktyczne zastosowanie zaawansowanych technologii – w szczególności sztucznej inteligencji – w kluczowych obszarach bezpieczeństwa, obronności, gospodarki i administracji publicznej; misją Instytutu jest wzmocnienie suwerenności technologicznej Polski, zwiększenie odporności państwa na zagrożenia cyfrowe, a także wsparcie transformacji gospodarki w kierunku innowacyjności, automatyzacji i cyfryzacji;
– dążenie do uzyskania przez Polskę pozycji lidera europejskich badań nad AI i innowacjami cyfrowymi;
– współtworzenie międzynarodowej konferencji naukowej IGAFIT Highlights of Algorithms (HALG).

 

Nagroda Wielki Herold XXXII-lecia Forum Teleinformatyki

– ZUS – Grażyna Lisowska
– WAT – Andrzej Ameljańczyk
– UKSW – Kamil Czaplicki
– UW – Andrzej Gąsienica-Samek
– GUS – Piotr Gradzik
– NBP – Marcin Karlik
– IBM Polska – Artur Król
– UFG – Grzegorz Rymarski
– Asseco Poland – Sławomir Szmytkowski
– Ministerstwo Cyfryzacji – Łukasz Wojewoda
– PTI – Kajetan Wojsyk

 

Nagroda Książka XXXII-lecia Forum Teleinformatyki

– Lech Banachowski, Krzysztof Diks, Wojciech Rytter: Algorytmy i struktury danych
– Andrzej Dragan: Quo vAIdis
– Borys Stokalski: Do AI Right

 

Nagroda Złoty Herold I stopnia

– Anna Streżyńska
– Przemysław Koch
– Bank Gospodarstwa Krajowego – Marcin Piecha – dyrektor zarządzający Pionem Produktów
– Urząd Marszałkowski Województwa Mazowieckiego w Warszawie

 

Nagroda Produkt XXXII-lecia Forum Teleinformatyki

– BLIK
– mObywatel
– Phoenix-RTOS

 

Nagroda Złoty Herold II stopnia

– Google Cloud
– UiPath
– Centrum Informatyki Resortu Finansów
– Agnieszka Jankowska
– Radosław Maćkiewicz
– Radosław Nielek
– Łukasz Wojewoda
– Marek Szulc
– Piotr Zaskórski

 

Nagroda przyznana przez Agencję Rozwoju Przemysłu – stoisko technologiczne

– UiPath Billennium

 

fot. Alicja Żebruń