Człowiek ważniejszy niż algorytm. Humanocentryczna wizja przyszłości na EVOLUTIONS 2026

Czy Europa Środkowo-Wschodnia może dyktować warunki w globalnym wyścigu AI? Trzydniowy EVOLUTIONS Partner Network Festival 2026 we Wrocławiu udowodnił, że nasz region ma dość odwagi i technologicznego zaplecza, by przestać oglądać się na Dolinę Krzemową. Zamiast powielać schematy z USA i Chin, liderzy rynku technologicznego postawili w sercu Dolnego Śląska twarde warunki: przyszłość IT to europejska suwerenność cyfrowa, bezpieczna infrastruktura i ochrona ludzkiej autentyczności.
Organizatorzy – OVHcloud oraz Startup Wrocław – postawili sprawę jasno: region CEE ma potencjał, by wyznaczać standardy dla etycznego AI. Główne przesłanie? Biznes potrzebuje bezpiecznej infrastruktury, a człowiek – ochrony swojej autentyczności. W czasach zalewu treści generowanych maszynowo, to nasza największa przewaga nad algorytmami.

Festiwal wystartował 26 maja spływem kajakowym na Odrze. Ta nieformalna integracja miała głębszy cel. Natalia Świrska-Załuska, Startup Program Lead CEE w OVHcloud, określiła ją jako niezbędny element dbania o well-being w przeładowanym biznesem świecie. Dopiero po tym rekreacyjnym wstępie uczestnicy ruszyli do intensywnego networkingu.
Od teorii do praktyki: Warsztaty w Ace of Space
Jeszcze zanim strategiczne debaty zdominowały scenę główną, 27 maja uczestnicy weszli w tryb czystej praktyki podczas Workshop Day w Ace of Space. Zamiast ogólnikowych haseł, organizatorzy postawili na konkretne narzędzia do budowania przewagi rynkowej. Program ułożono tak, by odpowiadać na realne wyzwania startupów – od finansów po ekspansję zagraniczną.
W agendzie nie było miejsca na teoretyzowanie – organizatorzy uderzyli prosto w najtrudniejsze tematy takie jak:
- Finanse i Go-To-Market: Sławomir Borkowski rozłożył na czynniki pierwsze liczby kondycji młodych firm. Z kolei Maciej Szott (CEO GoToSmith) pokazał technologię w praktyce, prezentując, jak za pomocą dedykowanych agentów AI precyzyjnie definiować persony zakupowe.
- Globalny rynek i VC: Paul Mydlo ze Scalo podzielił się doświadczeniami z trudnego rynku amerykańskiego, a Kamil Pruchnik z Europejskiego Funduszu Inwestycyjnego pozwolił uczestnikom wejść w buty twórców funduszy VC.
- Struktura i marka: Yash Chawla z Politechniki Wrocławskiej pokazał, jak wdrożyć Design Thinking w strukturach startupu, co świetnie uzupełniało brandingowe wskazówki Rafała Solskiego.

Osobną, bardzo ważną linię tematyczną stworzyli eksperci z OVHcloud. Pokazali oni, że technologia to nie wszystko, a w biznesie liczą się też (a może przede wszystkim) ludzie. Łukasz Dębski (Social Media Manager) przeprowadził uczestników przez meandry budowania eksperckiego wizerunku i zaufania na LinkedIn. Sporo do myślenia dało też wystąpienie Joanny Parasiewicz (Head of Communications w OVHcloud CEE), która odważnie otworzyła dyskusję o samotności lidera i higienie psychicznej w przeładowanym świecie IT.
Workshop Day udowodnił, że współpraca OVHcloud i Startup Wrocław wykracza daleko poza dostarczanie infrastruktury. To przede wszystkim realna inwestycja zarówno w twarde, jak i miękkie kompetencje, dzięki którym polscy innowatorzy mogą bez kompleksów konkurować na globalnym rynku.
Wrocław jako hub innowacji: Od ruchomych schodów do AI
Finałowy dzień festiwalu (28 maja) otworzyły Paulina Muszyńska (szefowa Startup Wrocław) oraz Natalia Świrska-Załuska z OVHcloud Startup Program. Przedstawiły one festiwal jako unikalne miejsce, gdzie technologia spotyka się z funduszami VC i branżą kreatywną. Magdalena Śnieżek (Head of Ace of Space) nakreśliła natomiast kontekst historyczny eventu. Spotkanie odbyło się mianowicie we wrocławskiej Renomie, która niedawno świętowała 96. urodziny. Co ciekawe, był to pierwszy dom towarowy na wschód od Berlina wyposażony w ruchome schody. Transformacja tego kultowego budynku z obiektu czysto handlowego w nowoczesną przestrzeń wielofunkcyjną była idealnym, symbolicznym tłem dla rozmów o technologicznej ewolucji.

Do tej metafory nawiązał Jakub Mazur, Wiceprezydent Wrocławia. Podkreślił, że stolica Dolnego Śląska staje się kluczowym punktem wzrostu dla europejskiego sektora IT. Zwrócił też uwagę na inną ważną rzecz: w czasach europejskich wyzwań biurokratycznych, technologia nie może być celem samym w sobie – musi służyć ludziom i budować jedność.

Suwerenność to nie slogan, to biznes
Fundamenty technologiczne festiwalu nakreślił Nicolas Romele, Marketing Director w OVHcloud. Jego wystąpienie dotyczyło tematu, który w Europie budzi coraz większe emocje – suwerennej AI. Romele postawił sprawę jasno: zaufanie i cyfrowa niezależność to dzisiaj nie kwestia mody, ale twardy parametr biznesowy.
Strategia OVHcloud w tym zakresie opiera się na solidnych filarach: od doskonałości operacyjnej, przez jasne zarządzanie, aż po ciągłą ewolucję produktów. Co to oznacza dla ekosystemu partnerskiego? Przede wszystkim konkretne wsparcie podzielone na kilka obszarów, takich jak:
- Finanse i marketing: w tym dedykowane kredyty chmurowe dla startupów oraz programy akceleracyjne (np. dla branży healthcare).
- Biznes i edukacja: czyli realne wsparcie sprzedażowe, szkolenia oraz certyfikacja.
Podsumowując swoją prezentację, Romele sformułował kluczowy wniosek, który był de facto apelem do europejskiego rynku. Menedżer słusznie wezwał branżę do porzucenia dyskusji na rzecz realnego działania. Jego zdaniem europejska suwerenność cyfrowa zależy od odwagi biznesu w przechodzeniu na rozwiązania, które gwarantują pełną niezależność od globalnych hiperskalerów.

Zimny prysznic: AI nie myśli, AI imituje
Przeciwwagą dla ogólnego, technologicznego optymizmu była prelekcja Marcina Maja z portalu Niebezpiecznik.pl. Bez owijania w bawełnę, rozprawił się on z mitami nabudowanymi wokół sztucznej inteligencji. Marcin Maj szybko sprowadził entuzjastów AI na ziemię. Przypomniał, że rozwój technologii nie jest liniowy – gdyby tak było, samochody już w latach 70. osiągałyby prędkość 800 km/h. Na potwierdzenie, że przed nami wciąż długa droga, podał też konkretne potknięcia związane z AI: od błędów w restauracjach McDonald’s po halucynacje modeli językowych, które potrafiły “uśmiercić” lub “ożywić” polityków wbrew faktom.
Kluczowy wniosek? Modele LLM wcale nie myślą. One po prostu generują tekst tak, by przekonać nas, że wykonały zadanie. Marcin Maj nazwał to wprost: „zadowalającą imitacją”. Ekspert wprowadził też świetne pojęcie „over AI-ing” – czyli wpychanie sztucznej inteligencji wszędzie, nawet tam, gdzie prosta pętla w Bashu czy stary, dobry program OCR byłyby tańsze i skuteczniejsze.
W kwestii bezpieczeństwa Maj ostrzegał przed zagrożeniami, które dla wielu firm wciąż brzmią jak abstrakcja – od podatnych na specyficzny phishing agentów pocztowych (tzw. Scamflex), przez wyciągające dane z przeglądarek ataki typu prompt injection, aż po niekontrolowane wycieki zapisów z czatów do Google’a czy groźne zjawisko „uśpionych agentów” w modelach od Anthropic.
Podsumowanie Maja było bezlitosne dla entuzjastów pełnej automatyzacji: AI to tylko narzędzie wspierające. Za każdy błąd algorytmu na końcu i tak odpowie człowiek.

Europa vs. reszta świata czyli regulacje i budżety
Na scenie głównej nikt nie zamierzał pudrować rzeczywistości – debata o pozycji Europy w wyścigu AI od razu uderzyła w najczulszy punkt. Uczestnicy starli się o to, czy restrykcyjne, europejskie podejście do technologii chroni rynek, czy staje się dla nas technologicznym hamulcem.
Gilles Closset (Global AI Ecosystem Leader w OVHcloud) uważa, że nie. Jego zdaniem nacisk na wartości i transparentność to oznaka dojrzałości, która chroni nas przed społecznym odrzuceniem technologii. Twarde lądowanie zafundowała jednak Karolina Gronek, która zarządza startupami. Zwróciła uwagę na to, co boli biznes najbardziej: gigantyczny kapitał w USA i ogromne obciążenia regulacyjne w Europie. Sama odczuła to jako wadę konkurencyjną podczas wdrażania modeli do generowania obrazu.
Ciekawą perspektywę technologiczną przyniósł Paweł Kiszczak z Vstorm, współtwórca polskiego modelu Bielik. Według niego Europa nie ma szans w starciu na budżety z amerykańskimi gigantami. Powinniśmy więc szukać przewagi w optymalizacji. Udowadniają to mniejsze, lokalne modele, które przy ułamku parametrów potrafią w konkretnych biznesowych zastosowaniach skutecznie konkurować z modelem GPT-4.
Z kolei Bartek Kolasa (CTO w TechTree) odniósł się do zmian na rynku pracy. Choć AI mocno wspiera dziś np. rekrutację, to ostateczny „podpis” pod decyzją zawsze musi należeć do człowieka – co zresztą wprost wymusza unijny AI Act.

Sztuka „craftowa” i prawda o cenach AI: Czy juniorzy wrócą do łask?
W bloku poświęconym kreatywności dyskusja szybko zeszła na tematy najtrudniejsze: etykę i definicję autorstwa. Joanna “frota” Kurkowska z ZAiKS Lab postawiła sprawę jasno – organizacja nie rejestruje utworów, które wypluł z siebie algorytm. Chroniony jest wyłącznie człowiek i jego twórcza praca.
Odpowiedzią na dylematy etyczne może być model biznesowy zaprezentowany przez Wojtka Hazanowicza z Muzaic. Firma opiera mianowicie rozwój swoich modeli na legalnie zakupionych dziełach artystów, wyraźnie rezygnując z konkurowania z twórcami sztuki wysokiej. Zamiast tego skupia się na dostarczaniu bezpiecznej i w stu procentach transparentnej prawnie muzyki dla rynku reklamowego.
Pozostali eksperci – w tym Edyta Jadowska (Capgemini) oraz Grzegorz Primus (Powergam) – przewidują, że rynek kreatywny wyraźnie pęknie na pół. Z jednej strony zaleją nas masowe treści generyczne, z drugiej – wzrośnie wartość produkcji „craftowych”, wymagających ludzkich emocji i rzemiosła. I to za te drugie klienci będą płacić najwięcej.
Do myślenia dało też systemowe spojrzenie na koszty związane z GenAI. Dane przedstawione przez Wojtka Hazanowicza pokazują, że dzisiejsze stawki za dostęp do zaawansowanych modeli są zaniżone nawet dziesięciokrotnie dzięki miliardom od inwestorów. Moment, w którym rynek zostanie zweryfikowany przez realne koszty utrzymania infrastruktury, wymusi na biznesie drastyczne oszczędności. Może się wówczas okazać, że zastępowanie ludzi algorytmami przy prostych zadaniach przestanie się opłacać, a powrót do budowania zespołów opartych na młodszych programistach czy analitykach będzie po prostu tańszy i bardziej efektywny.

Pieniądze na stole: Jak inwestuje polskie VC i dlaczego bez publicznej kroplówki będzie ciężko?
Istotny wkład w diagnozę rynku miała sesja VC Pitching, która zamiast ogólnych haseł dostarczyła konkretnych danych o strukturze finansowania innowacji w Polsce. Dyskusja pokazała wyraźny rozrzut strategii rynkowych: od szukania projektów na etapie realnych przychodów w deep-techu i medycynie (Vinci S.A.), przez budowanie płynności founderów przed exitem za pomocą transakcji secondary przy kapitale 170 mln euro (Warsaw Equity Group), aż po lokalne partnerstwa regionalne z kapitałem 45 mln zł (Lowercap). Na drugim biegunie twardych arkuszy kalkulacyjnych stanęło podejście funduszu Hard2beat, opierające decyzje na relacjach z twórcami.
Najważniejszym wnioskiem panelu była jednak kwestia mechanizmów dźwigni finansowej oraz stabilności całego ekosystemu. Choć dane z Europejskiego Funduszu Inwestycyjnego napawają optymizmem (każde 1 euro od EFI pozwala wygenerować średnio 5 euro kapitału prywatnego) to debata bezlitośnie obnażyła największą słabość krajowego rynku. Jest nią potężne, strukturalne uzależnienie od funduszy publicznych. Inwestorzy zgodnie ostrzegali, że odcięcie „unijnej kroplówki” może postawić stabilność polskich startupów pod dużym znakiem zapytania.

Niedoskonałość kontra perfekcja: Co nam zostanie, gdy AI zrobi już wszystko?
Zwieńczeniem festiwalu był panel poświęcony sztuce i kreacji, który przyniósł jeden z kluczowych wniosków wydarzenia. Joanna Parasiewicz (Head of Communications w OVHcloud CEE) – reprezentująca również głos twórców jako autorka sześciu powieści – użyła trafnego porównania: AI to jedynie latarka, która może oświetlić drogę, ale to człowiek decyduje o kierunku marszu.
W świecie, gdzie algorytmy potrafią wygenerować perfekcyjny, syntetyczny głos, paradoksalnie to nasze wady stają się największą wartością. Wokalistka Kasia Pakosa (Kosy) zauważyła, że to właśnie niedoskonałość, drżenie głosu czy naturalny brak oddechu są dziś ostatecznym dowodem na autentyczność twórcy. Z kolei światowej sławy projektant Oskar Zięta studził emocje, przypominając, że w twardej inżynierii AI wciąż traktuje się bardzo konserwatywnie – ze względów bezpieczeństwa. Prawdziwa rewolucja jego zdaniem zależy od nas, odbiorców, i tego, czy będziemy chcieli wspierać lokalnych twórców, zamiast godzić się na masowe, algorytmiczne kopie.

AI nie zabije sztuki – optymistyczny głos na zakończenie EVOLUTIONS
Finałowym akcentem festiwalu było wystąpienie reżysera filmowego Matta Szymanowskiego, który postawił mocną kropkę nad „i”. Prelegent, bazując na konkretnym case study – procesie generowania zaawansowanych wizualizacji inspirowanych polską kulturą i naturą – pokazał, jak w praktyce wygląda przejście od masowego wpisywania promptów do precyzyjnej reżyserii emocji na ekranie.
Szymanowski uspokoił branżę: AI nie zabije kina ani sztuki. Zmusi nas jednak do zadawania trudniejszych pytań o to, co naprawdę czyni nas ludźmi. Mechanizm jest prosty: precyzja w obsłudze maszyn tworzy niuans. Niuans ujawnia intencję. A intencja to esencja człowieczeństwa.
To przesłanie idealnie zamknęło EVOLUTIONS 2026, pozostawiając uczestników z jasnym wnioskiem: w czasach technologicznego wyścigu zbrojeń naszą najsilniejszą kartą przetargową wcale nie są lepsze algorytmy, ale świadoma, autentyczna i pełna niedoskonałości ludzka obecność.





















