Komisja Europejska przyjęła wspólny, unijny system oceny etykiet energetycznych dla centrów danych – Co naprawdę będzie oznaczać klasa A, a co G?

Komisja Europejska przyjęła rozporządzenie wprowadzające wspólny unijny system oceny centrów danych. Od 2027 roku zakwalifikowane obiekty mają otrzymywać specjalne etykiety pokazujące ich efektywność energetyczną i wodną, a także profil energii elektrycznej, której używają. Na pierwszy rzut oka rozwiązanie przypomina oznaczenia znane z lodówek, pralek czy zmywarek. Skala A-G rzeczywiście ma podobny cel – pozwolić szybko zorientować się, jak efektywnie działa dany obiekt. W przypadku centrów danych jedna litera nie opowie jednak całej historii.
Nowy system obejmie centra danych o zainstalowanym zapotrzebowaniu mocy IT wynoszącym co najmniej 500 kW. Pierwsze etykiety mają pojawić się do 15 sierpnia 2027 roku. Ich celem jest zwiększenie przejrzystości i stworzenie wspólnych zasad pozwalających porównywać efektywność infrastruktury cyfrowej w całej Unii Europejskiej.
Wprowadzenie publicznych etykiet jest kolejnym etapem zmian, które UE rozpoczęła już wcześniej. Centra danych objęte obowiązkiem raportowania przekazują dane dotyczące m.in. zużycia energii i wody, jednak dotychczas informacje te były wykorzystywane przede wszystkim do tworzenia zagregowanego obrazu rynku na poziomie państw. Nowy system ma pozwolić przejść od statystyki całego sektora do bardziej czytelnej informacji o poszczególnych obiektach. Planowana klasyfikacja obejmie zarówno nowe centra danych, jak i te już działające.
– Samo raportowanie nie jest dla sektora nowością. Istotna zmiana polega na tym, że informacje, które dotąd pozwalały przede wszystkim zobaczyć efektywność centrów danych w skali całego kraju, zaczną być przekładane na czytelną informację o konkretnych obiektach. To zwiększy możliwości porównywania, ale jednocześnie będzie wymagało właściwego odczytywania poszczególnych wskaźników – mówi Piotr Kowalski, dyrektor zarządzający Polskiego Związku Centrów Danych (PLDCA).
Jak etykieta na lodówce – ale z większą liczbą informacji
W przypadku sprzętu AGD przyzwyczailiśmy się do prostej logiki: urządzenie klasy A jest bardziej efektywne energetycznie niż urządzenie klasy F czy G. Klient nie musi wiedzieć, jak skonstruowana jest sprężarka lodówki albo silnik pralki, aby szybko porównać dwa produkty. Podobny mechanizm ma działać w przypadku centrów danych. Różnica polega na tym, że tutaj nie chodzi o jedno urządzenie, ale o ogromny, złożony obiekt infrastrukturalny, który działa bez przerwy i którego efektywność zależy między innymi od realnego stopnia obciążenia, technologii chłodzenia, klimatu, źródeł energii czy sposobu wykorzystania powstającego ciepła odpadowego.
Dlatego etykieta centrum danych będzie bardziej przypominała kartę jego efektywności niż jedną ocenę końcową.
Centrum danych będzie oceniane m.in. pod względem efektywności energetycznej, mierzonej wskaźnikiem PUE, oraz efektywności wykorzystania wody, określanej za pomocą WUE. System ma również dostarczać informacji o źródłach wykorzystywanej energii, współpracy obiektu z systemem energetycznym czy możliwościach zagospodarowania ciepła odpadowego.
Co właściwie oznacza ocena zużycia energii?
Jednym z podstawowych parametrów jest PUE, czyli Power Usage Effectiveness. W uproszczeniu pokazuje on, ile energii zużywa całe centrum danych w porównaniu z energią trafiającą bezpośrednio do serwerów i pozostałego sprzętu IT. Serwery wykonują właściwą pracę obliczeniową, ale potrzebna jest również energia do ich chłodzenia, zasilania bezprzerwowego czy działania pozostałej infrastruktury technicznej. Im mniej dodatkowej energii potrzeba do utrzymania centrum danych, tym lepsza jest jego efektywność i wskaźnik PUE bliższy 1. Można to porównać do samochodu: interesuje nas nie tylko energia, która faktycznie wprawia auto w ruch, ale również to, ile tracimy po drodze. W przypadku centrum danych ocena pokazuje więc, jak duża część energii służy bezpośrednio wykonywaniu obliczeń, a jak duża jest potrzebna do utrzymania całego środowiska, w którym pracują urządzenia IT.
Kolejna ważna kwestia: woda
Osobno oceniane będzie wykorzystanie wody. W centrach danych może być ona używana przede wszystkim w procesie utrzymania wilgotności w komorach serwerowych ewentualnie chłodzenia, jednak jej zużycie bardzo mocno zależy od zastosowanej technologii, a w warunkach europejskich zdecydowana większość obiektów wykorzystuje całkowicie suche rozwiązania chłodzenia.
To istotne, ponieważ rozwiązanie dobre z punktu widzenia jednego parametru nie zawsze będzie najlepsze z punktu widzenia drugiego. Niektóre systemy chłodzenia mogą ograniczać zapotrzebowanie na energię, wykorzystując przy tym więcej wody. Inne praktycznie eliminują zużycie wody, ale mogą wymagać większych nakładów energetycznych. Dlatego również tutaj potrzebny jest szerszy kontekst.
Warszawa to nie Madryt. Klimat ma znaczenie
W tym miejscu analogia ze sprzętem AGD zaczyna mieć swoje ograniczenia. Lodówka ustawiona w Warszawie i Madrycie nadal pozostaje tym samym urządzeniem. W przypadku centrum danych lokalizacja ma znacznie większe znaczenie. Obiekt znajdujący się w chłodniejszym regionie Europy może przez większą część roku wykorzystywać niższą temperaturę otoczenia do chłodzenia infrastruktury. W cieplejszym klimacie utrzymanie odpowiednich warunków pracy serwerów wymaga większego nakładu energii, a w zależności od technologii również wody.
Europejski system oceny efektywności może dodatkowo uwidocznić jedną z przewag konkurencyjnych Polski. Umiarkowany klimat sprzyja efektywnemu chłodzeniu centrów danych, a przez znaczną część roku pozwala ograniczać ilość energii potrzebnej do utrzymania odpowiednich warunków pracy infrastruktury. W praktyce oznacza to, że lokalizacja obiektu może stać się jednym z czynników wpływających na jego wynik energetyczny i środowiskowy.
– Centra danych w całej Unii będą oceniane według tych samych zasad. Tymczasem warunki klimatyczne mają realny wpływ na ich wyniki. Obiekt w cieplejszym kraju może zużywać więcej energii na chłodzenie niż podobny obiekt w chłodniejszym regionie, nawet jeśli oba wykorzystują równie nowoczesne technologie. W przypadku centrów danych zlokalizowanych w Polsce będzie to atut, ponieważ średnia roczna temperatura w Warszawie wynosi około 8,9°C – najniżej w Europie poza krajami nordyckimi. Dla porównania w Atenach jest to 17,65°C, a w Madrycie 12,89°C. Tak korzystny klimat ogranicza zużycie energii potrzebnej do chłodzenia serwerowni i jest naturalną przewagą konkurencyjną. Różnica w zużyciu energii w porónaniu z Polską może sięgać nawet 100% w najcieplejszych regionach kontynentu – wyjaśnia Piotr Kowalski.
Nie tylko ile energii, ale również jakiej
Kolejnym elementem jest pochodzenie energii. Dwa centra danych mogą zużywać podobną ilość prądu, ale wpływ ich działalności na środowisko będzie inny, jeśli jedno z nich korzysta w większym stopniu z energii niskoemisyjnej. PLDCA podkreśla, że system oceny centrów danych powinien przede wszystkim mierzyć rzeczywisty efekt energetyczny i środowiskowy, a nie premiować wybrane technologie. Z perspektywy polskiego rynku oznacza to potrzebę uwzględnienia różnych niskoemisyjnych źródeł energii – zarówno OZE, jak i docelowo energetyki jądrowej – oraz ich realnego wpływu na sposób zasilania infrastruktury.
Związek zwraca też uwagę, że przy ocenie nie powinien decydować wyłącznie wiek źródła energii. Istniejące instalacje OZE, które nadal dostarczają czystą energię do systemu, pozostają istotnym elementem transformacji i powinny być odpowiednio uwzględniane. Jednocześnie PLDCA opowiada się za takim kształtem zasad, który będzie wspierał rozwój nowych mocy wytwórczych i zwiększał dostępność niskoemisyjnej energii dla sektora centrów danych w Polsce. Dla PLDCA szczególnie ważne jest, aby europejskie kryteria były możliwe do zastosowania w różnych modelach energetycznych państw członkowskich i nie ograniczały konkurencyjności rynków, które – tak jak Polska – przechodzą intensywną transformację energetyczną.
Ciepło z serwerów może ogrzewać inne budynki
Centra danych w procesie chłodzenia generują również duże ilości ciepła. W odpowiednich warunkach można je odzyskiwać i przekazywać np. do lokalnych systemów ciepłowniczych. Nowy system ma uwzględniać również gotowość obiektu do takiego rozwiązania. Nie oznacza to jednak, że każde centrum danych powinno od razu posiadać pełną instalację umożliwiającą przekazywanie ciepła. Potrzebny jest przede wszystkim odbiorca znajdujący się w odpowiedniej odległości oraz infrastruktura pozwalająca takie ciepło wykorzystać.
PLDCA od dawna wskazuje, że ciepło odpadowe z centrów danych może stać się realnym elementem transformacji polskiego ciepłownictwa. Ten kierunek udało się przełożyć na konkretne działania administracji – centra danych zostały uwzględnione w dyskusji o przyszłości sektora ciepłowniczego, a wykorzystanie ciepła odpadowego znalazło się w Strategii transformacji ciepłownictwa do 2040 r. Uruchamiane są również instrumenty wsparcia, które mają ułatwić finansowanie instalacji pozwalających na jego odzysk i wykorzystanie.
Z perspektywy PLDCA najważniejsze jest jednak to, że nie jest to wyłącznie rozwiązanie środowiskowe. Ciepło powstające w centrach danych może być konkurencyjne kosztowo wobec innych źródeł i – przy odpowiedniej infrastrukturze oraz lokalnym odbiorcy – zasilać miejskie systemy ciepłownicze. Oznacza to potencjalną korzyść nie tylko dla operatorów i samorządów, ale przede wszystkim dla mieszkańców, którzy mogą zyskać dostęp do dodatkowego, stabilnego i efektywnego źródła ciepła.
Coraz więcej infrastruktury, coraz większa potrzeba przejrzystości
Znaczenie takich informacji będzie rosło wraz z samym rynkiem centrów danych. Rozwój sztucznej inteligencji, usług chmurowych i cyfryzacji gospodarki zwiększa zapotrzebowanie na moc obliczeniową, a w konsekwencji na kolejne obiekty i rozbudowę istniejącej infrastruktury. Centra danych będą więc coraz bardziej widocznym elementem europejskiej gospodarki i systemu energetycznego.
– Zapotrzebowanie na infrastrukturę cyfrową rośnie i zgodnie z planami Komisji Europejskiej sektor obliczeniowy ma się zwiększyć trzykrotnie w najbliższych 5-7 latach. . Wraz ze skalą sektora rośnie jednak także potrzeba jego transparentności. Jeżeli chcemy prowadzić rzeczową dyskusję o wpływie centrów danych na energię, wodę czy lokalną infrastrukturę, potrzebujemy danych, które są zrozumiałe i pozwalają porównywać obiekty według wspólnych zasad. Taka przejrzystość jest potrzebna nie tylko regulatorom czy klientom. Może również pomóc budować społeczne zrozumienie tego, czym są centra danych, dlaczego ich potrzebujemy i jaki jest ich rzeczywisty wpływ na otoczenie – podkreśla Piotr Kowalski.
A-G ma pomagać zrozumieć, nie wydawać wyrok
Najprościej można powiedzieć, że nowe etykiety mają zrobić dla centrów danych to, co etykiety energetyczne zrobiły dla sprzętu AGD: przełożyć skomplikowane parametry techniczne na informację, którą można stosunkowo szybko odczytać i porównać. Różnica polega na tym, że w przypadku centrum danych trzeba spojrzeć na więcej niż jeden parametr.
Znaczenie mają jednocześnie efektywność energetyczna, wykorzystanie wody, pochodzenie energii, warunki klimatyczne, możliwość współpracy z systemem elektroenergetycznym oraz wykorzystania ciepła odpadowego. Etykieta nie oznacza również automatycznie, że centrum danych z niższą klasą nie będzie mogło działać. Jej podstawowym zadaniem jest dziś zwiększenie transparentności rynku. Osobną kwestią będą przyszłe minimalne standardy efektywności, których konsultacje również zapowiada EUDCA.
W praktyce można więc myśleć o niej jako o „paszporcie efektywności” centrum danych. Pozwala zobaczyć, jak obiekt wykorzystuje energię i wodę oraz jak współpracuje z otaczającym go systemem energetycznym. Tak jak w przypadku każdej etykiety, jej wartość będzie jednak zależała od jednego: czy pozwoli w prosty sposób porównywać rzeczy, które rzeczywiście można ze sobą uczciwie porównać.





















